50. Salon Lotniczy w Paryżu 2013. Cz. II


Tomasz Szulc


 

 

 

 

50. Salon Lotniczy w Paryżu 2013

 

 

Cz. II – uzbrojenie

 

 

 

Jubileuszowy, pięćdziesiąty salon lotniczo-kosmiczny w Paryżu był okazją nie tylko do prezentacji samolotów i śmigłowców, ale i uzbrojenia lotniczego oraz przeciwlotniczego. O ile w dziedzinie sprzętu latającego, omówionego nowości było relatywnie niewiele, to sytuacja w dziedzinie uzbrojenia była zdecydowanie lepsza.

 

 

Uzasadnienie takiego stanu rzeczy jest proste – konstruowanie i produkcja nowych samolotów i śmigłowców to przedsięwzięcia kosztowne i rozciągnięte w czasie, a ich charakterystyki nie różnią się znacząco od uzyskiwanych przez sprzęt poprzedniej generacji. Zastosowanie nowego uzbrojenia prowadzi natomiast do istotnego wzrostu możliwości bojowych sprzętu latającego. W praktyce nieco starszy samolot z nowoczesnym uzbrojeniem jedynie nieznacznie ustępuje znacznie droższej maszynie najnowszej generacji. Stąd duże zainteresowanie użytkowników i producentów właśnie nowymi lotniczymi środkami bojowymi.

Z drugiej strony wyraźnie widać w jaki sposób na propozycjach przemysłu odbijają się nowe realia geopolityczne – nowe typy uzbrojenia są optymalizowane pod kątem użycia w konfliktach asymetrycznych ze wszystkimi implikacjami tego faktu. Natomiast obrona powietrzna próbuje dostosować się do przeciwstawienia się nowemu zagrożeniu, jakim są rakiety „ziemia-ziemia” o zasięgu od kilkudziesięciu do kilkuset km. Uzbrojenie, prezentowane w Paryżu można podzielić na kilka kategorii.


Uzbrojenie „powietrze –powietrze ”
W tej dziedzinie nowości było nadzwyczaj mało. Przyczyna jest prosta – w konfliktach asymetrycznych rola lotnictwa myśliwskiego jest minimalna, gdyż jedna ze stron albo nim nie dysponuje, albo ma go w niewielkiej ilości i jest on przestarzały. Druga strona ma zwykle druzgocącą przewagę liczebną i techniczną. Obecne uzbrojenie „powietrze- powietrze” strony „silniejszej” w zupełności, a nawet z nadwyżką wystarcza do wyeliminowania „asymetrycznego” nieprzyjaciela.

Największą sensacją były, ujawnione w czasie salonu, choć nieoficjalne, fotografie otwartej komory uzbrojenia chińskiego myśliwca J-20, w której widać nowe pociski „powietrze-powietrze”, przypominające amerykańskie AIM-120, ale o większej średnicy. Są zapewne naprowadzane za pomocą aktywnych głowic radiolokacyjnych, a ich rozmiary wskazują, że zasięg może przekraczać 100 km. Warto przypomnieć, że nieco wcześniej podczas testowych lotów J-20 pokazano nowe pociski krótkiego zasięgu z głowicami termoczułymi. Chiny nawiązują w ten sposób do starych radzieckich tradycji, zgodnie z którymi dla każdego nowego typu myśliwca opracowywano nowe pociski kierowane. Nie wyklucza to, oczywiście, ich zastosowania przez inne samoloty, choć nosicielami ciężkich rakiet mogą być poza J-20 jedynie maszyny z rodziny Su-27/Su-30/J-11/J-15/J-16.

Ujawniono także informacje o ofercie południowoafrykańskiego Denela, skierowanej do firm brazylijskich, i dotyczącej wspólnego opracowania (czytaj: współfinansowania przez Brazylię) pocisku „powietrze- powietrze” dalekiego zasięgu Marlin. Miałby on być następcą pocisku R-Darter i służyć również jako okrętowy pocisk przeciwlotniczy (tu korzysta się z doświadczeń zebranych podczas prac nad pociskiem Umkhonto). Marlin ma mieć długość ok. 3,6 m, średnicę 180 mm i masę ok. 140 kg. W konfiguracji „powietrze- powietrze” jego zasięg ma przekraczać 100 km, a w przypadku wersji przeciwlotniczej 60 km. Podobno aktywna radiolokacyjna głowica samonaprowadzająca Marlina jest obecnie testowana w RPA.

Nową, choć na pewno nie zaskakującą, informacją jest komunikat izraelskiej firmy Rafael, że pocisk przeciwlotniczy Stunner, opracowany do systemyKeleh David/David’s Sling będzie używany także jako pocisk „powietrze-powietrze” dalekiego zasięgu. Ta informacja nie zaskakuje, gdyż wcześniej izraelskie rakiety kierowane niejednokrotnie adaptowano do nowych zastosowań, choć polegało to zwykle na przekształceniu rakiet „powietrze-powietrze” w przeciwlotnicze, a nie odwrotnie. Zalety Stunnera, to supernowoczesny, wysokowydajny silnik, układ naprowadzania łączący głowicę termoczułą i aktywną radiolokacyjną (aby obie miały odpowiednie pole widzenia, trzeba było zastosować asymetryczny nos rakiety, to pierwszy pocisk tej wielkości z takim układem naprowadzania, który osiągnął gotowość produkcyjną), a przede wszystkim fakt, że jego budowę i próby sfinansowano ze środków na obronę przeciwrakietową (o czym niżej). Wszystko wskazuje na to, że lotniczy Stunner nie będzie posiadał stopnia startowego, który może zostać przywrócony w przyszłości, gdy potrzebne okaże się znaczące zwiększenie zasięgu. Oczywiście, nie będzie on miał wtedy rozmiarów i kształtu silnika startowego odmiany przeciwlotniczej.

Europejski holding rakietowy MBDA pochwalił się z kolei uzyskaniem na dwa tygodnie przed rozpoczęciem salonu zamówienia na pociski średniego zasięgu Meteor od Ministerstwa Obrony Niemiec. W ten sposób seryjne pociski zamówili już wszyscy uczestnicy programu (Francja, Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania, Szwecja i Niemcy). Obecnie trwają przygotowania do integracji Meteorów z amerykańskim F-35, w pierwszej kolejności z myślą o lotnictwie brytyjskim. Prace nad Meteorem trwają od 1998 r. (oficjalnie program jest finansowany od 2003 r.), a wstępna gotowość operacyjna pocisku np. w Luftwaffe jest planowana na 2017 r., czyli po 20 latach prac. Meteor będzie pierwszą produkowaną seryjnie rakietą „powietrze-powietrze” napędzaną silnikiem strumieniowym.

Niejakim zaskoczeniem jest informacja, ujawniona w Białej Księdze Francuskiej Obronności, że wśród licznych cięć w planowanych wcześniej programach planuje się jednocześnie opracowanie następców pocisków MICA, choć te uchodzą ciągle za broń skuteczną i perspektywiczną.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 08/2013

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter