Admirał Nachimow
Michał Glock
Krążownik pancerny
Admirał Nachimow
Admirał Nachimow był jednym z najsilniejszych carskich okrętów stacjonujących na Dalekim Wschodzie w początkowym okresie ekspansji i symbolem rosyjskich aspiracji w tym rejonie świata. Była to także pierwsza rosyjska próba połączenia cech pancernika i krążownika w jednej konstrukcji. Genezę i służbę tej dość niezwykłej jednostki przedstawiamy w niniejszym artykule.

Carska Rosja i Wielka Brytania nie zawsze były do siebie przyjaźnie nastawione. Tak na dobrą sprawę spory pomiędzy tymi państwami (te większe i mniejsze) udało się rozwiązać dopiero w pierwszym dziesięcioleciu XX w. Przez prawie 30 lat (od zakończenia wojny z Turcją w 1878 r.) pomiędzy oboma krajami panowała swoista zimna wojna, której efektem był również wyścig zbrojeń morskich. Rzecz jasna nie miał on takiego rozmachu jak rywalizacja brytyjsko-niemiecka poprzedzająca wybuch I wojny światowej, niemniej jednak odcisnął on swoje piętno na światowym i rosyjskim budownictwie okrętowym ostatnich 20 lat XIX w. Na dworze cara Rosji (najpierw Aleksandra III, potem – od 1894 r. – Mikołaja II) panowała opinia, że Wielka Brytania stoi na drodze rozwoju Imperium, próbując ograniczać jego wpływy w Persji, Afganistanie, a zwłaszcza na Dalekim Wschodzie. Do podziału był tam „chiński tort” oraz wasalne względem Państwa Środka w tym czasie królestwo Korei. Opinie dworu, którego członkowie prowadzili interesy na terenie Korei, co nie powinno dziwić, udzieliły się również w Ministerstwie Marynarki, gdzie rządy zaczynał właśnie jeden ze zdolniejszych administratorów, wadm. I. A. Szestakow. Za jego kadencji nie tylko wprowadzono reformy w korpusie oficerskim, ale także właśnie wtedy rozpoczęto realizację wielkiego programu rozbudowy sił morskich. Główny nacisk położono na modernizację i wzmocnienie Floty Bałtyckiej i Czarnomorskiej. Nie zapomniano przy okazji o rosyjskich interesach na Dalekim Wschodzie i zasileniu tamtejszej eskadry. W Ministerstwie Marynarki kładziono głównie nacisk na budowę pancerników mających bronić dostępu do leżącej nad Zatoką Fińską stolicy. Duże krążowniki miały w tym czasie w zasadzie tylko jedno zadanie – zwalczanie żeglugi przeciwnika na oceanach. Utarło się w literaturze, że rozwój Royal Navy w ostatnich dwóch dekadach XIX w. był determinowany głównie przez Francuzów i ich przeróżne pomysły na prowadzenie wojny morskiej. Ale zapomina się, iż taki sam, lub nawet większy wpływ jak Francuzi, na to co zamawiano dla Marynarki Królewskiej w stoczniach brytyjskich, mieli Rosjanie. Pierwsze wielkie, „nowoczesne” krążowniki, pancernopokładowe Powerful i Terrible powstały w odpowiedzi na rozbudowę sił krążowniczych prowadzonych w Rosji (konkretnie chodziło o krążownik pancerny Rjurik). Jak tylko wadm. Szestakow objął swoje stanowisko rozpoczęto dyskusje na temat nowych okrętów i ich optymalizacji na potrzeby floty rosyjskiej. Minister Marynarki, będący wielkim zwolennikiem rozbudowy floty krążowników (przez większość swojej kariery pływał właśnie na nich) zadecydował w pierwszej kolejności o budowie stalowych korwet Rynda i Witiaź, będących w rzeczywistości kolejną wariacją na temat oceanicznych rajderów. Wcześniej podobne okręty zakupiono w Stanach Zjednoczonych. Były to w zasadzie zwykłe szybkie uzbrojone statki handlowe, które w razie wybuchu kolejnej wojny z Wielką Brytanią miały grasować po Atlantyku i Pacyfiku niszcząc nieprzyjacielską żeglugę. Widać tu pewne reminiscencje okrętów korsarskich Konfederacji. Oczywiście Londyn nie patrzył bezczynnie na rozwój sił krążowniczych w Rosji czy Francji. Aby odpowiedzieć na zagrożenie rozpoczęto w stoczniach Wielkiej Brytanii budowę dużych (niekiedy tak wielkich jak pancerniki), szybkich i dobrze opancerzonych krążowników I klasy, których jedynym zadaniem było niszczenie rajderów przeciwnika. Przedstawicielami tej klasy były na przykład krążowniki typu Nelson (bliźniaczy Northampton) oraz jednostki typu Imperieuse (bliźniaczy Warspite). Te ostatnie, dość silnie uzbrojone (w 4 armaty kal. 234 mm i 10, potem 6 lub 8 kal. 152 mm oraz 4 wt) powstały wyłącznie w celu zwalczania oceanicznych korsarzy. Jako jedne z pierwszych zostały także tuż po ukończeniu (Imperieuse), albo jeszcze przed (Warspite), pozbawione ożaglowania, wyznaczając tym samym nowe kierunki budownictwa okrętów tej klasy.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 1/2011