Aero India 2013
Piotr Butowski
Aero India 2013
Bangalore, 6-10 lutego 2013 r.
W wystawie zorganizowanej po raz dziewiąty w bazie lotniczej Yelahanka koło Bangalore (Bengaluru) uczestniczyło 650 wystawców z 27 krajów, czyli tylko nieco mniej niż dwa lata temu (675 i 29 odpowiednio). Rynek indyjski to łakomy kąsek dla sprzedawców uzbrojenia. Indie bowiem w ostatnim czasie mocno inwestują w modernizację armii, a lotnictwo jest na czele zmian. Tradycyjny dostawca dla Indii – Rosja nieco traci, ale nadal jest mocnym graczem na tamtym rynku.
Rafale przybył w roli zwycięzcy
Poprzednie wystawy Aero India miały zapewniony udział najlepszych samolotów myśliwskich świata, uczestniczących w przetargu na średni myśliwiec MMRCA (Medium Multi-Role Combat Aircraft). W tym roku na Aero India 2013 przybył tylko Rafale, już bez nerwów, w roli zwycięzcy. Na wystawie były trzy myśliwce: jeden na wystawę statyczną i dwa do latania. Pomimo tego, że zwycięstwo Rafale w przetargu MMRCA ogłoszono jeszcze 31 stycznia 2012 r., to do podpisania kontraktu wciąż daleko. Dowódca Sił Powietrznych Indii Air Chief Marshal Norman Anil Kumar Browne ocenił w Bangalore, że kontrakt będzie zawarty w połowie tego roku, ale nikt się nie zdziwi, jeśli ten termin się pośliźnie. Trwają kilkustopniowe negocjacje, w których główne sporne kwestie dotyczą podziału pracy i transferu technologii. Według wymagań przetargu, osiemnaście Rafale dla pierwszej eskadry Sił Powietrznych Indii, jaka będzie rozmieszczona w bazie Ambala, ma być dostarczonych przez Dassault Aviation bezpośrednio z Francji w ciągu 36 miesięcy od podpisania kontraktu, czyli, jeśli wszystko pójdzie według planu – w 2016 r. Do tego miejsca nie ma problemów.
Pozostałe 108 samolotów dla jeszcze pięciu eskadr myśliwskich (plus możliwe dodatkowe 50%, czyli 63 samoloty opcji) ma być wyprodukowanych na licencji przez Hindustan Aeronautics Ltd (HAL) z elementów dostarczanych przez Dassault. Mają one być przekazane siłom powietrznym do końca 13. pięciolatki, czyli do 2022 r. (Indie, jak u nas za czasów słusznie minionych, planują wszystko w pięciolatkach). Podobnie do obecnej produkcji licencyjnej Su-30MKI, licencyjne myśliwce Rafale mają być montowane w trzech tzw. fazach. Samoloty fazy pierwszej będą dostarczane do HAL w dużych podzespołach do prostego montażu. Kolejne fazy przewidują coraz mniejsze elementy dostarczane przez Dassault i coraz większy udział HAL w produkcji samolotu.
Podobno Francuzi po wizycie w zakładzie HAL Nasik są wystraszeni i nie wierzą w zdolność HAL do wchłonięcia technologii Rafale. Chcieliby zmodyfikować warunki kontraktu ograniczając transfer technologii. Dassault chciałby też większego udziału w produkcji dla prywatnej indyjskiej firmy Reliance Industries Limited, z którą zamierza utworzyć spółkę, zamiast HAL. Strona indyjska pozostaje jednak niewzruszona: produkować Rafale ma państwowy HAL. Sporne pozostają kwestie odpowiedzialności za kontrakt: Dassault nie chce odpowiadać za ewentualne opóźnienia spowodowane przez HAL. Niewątpliwie kłopoty będą też przy negocjowaniu 50% offsetu. Nie jest jasne, gdzie będą produkowane indyjskie Rafale. Prezes HAL R. K. Tyagi w swojej prezentacji podczas Aero India 2013 wskazał na Nasik (gdzie jest obecnie produkowany Su-30MKI, a w przyszłości – FGFA), chociaż wcześniej zarówno on, jak i inne źródła indyjskie informowały, że HAL będzie produkować Rafale w nowym zakładzie, jaki zbuduje w Bangalore. Również w Bangalore miałby powstać zakład produkcji silników Snecma M88-2. Produkcja instalacji jest planowana w filiach HAL w Hyderabadzie, Lucknow i Korwa.
Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 3/2013