Al-Khalid – droga do pakistańskich kompetencji w budowie czołgów

Jarosław Wolski
Islamska Republika Pakistanu od początku swego istnienia skonfliktowana jest z sąsiednimi Indiami. Ze względu na oczywistą dysproporcję zasobów, rywalizacja ta skazana jest na niepowodzenie, czego wyrazem mogą być przegrane wojny graniczne oraz konflikt o niskiej intensywności w Kaszmirze. Pakistan prowadzi próby wyrównania potencjałów, czego kluczowym efektem stał się nie tylko sojusz z Chińską Republiką Ludową i program pozyskania broni atomowej, ale również forsowna rozbudowa własnej bazy badawczo-doświadczalnej i produkcyjnej w zakresie broni konwencjonalnej. Efektem tych działań stało się między innymi powstanie pakistańskiego czołgu trzeciej generacji Al-Khalid.
Należy podkreślić, że Pakistańczycy z godną podziwu konsekwencją rozbudowują własne kompetencje w zakresie broni pancernej. Mamy do czynienia z działaniem na tyle udanym, że z pozycji tzw. kraju trzeciego świata, zdolnego do ledwie serwisowania prymitywnych czołgów chińskiej produkcji (Typ 59, czyli kopia sowieckiego T-54A), Pakistan osiągnął status, w zasadzie samodzielnego producenta czołgów trzeciej generacji. Postęp ten zajął około 25 lat długofalowych działań, ukierunkowanych na tworzenie i rozbudowywanie własnego potencjału w oparciu o silnego partnera zagranicznego. Początek tych działań wynikał z prób zachowania równowagi względem Indii. Kraj ten nabył w ZSRR, już w 1979 roku, czołgi rodziny T-72, od 1982 prowadził natomiast negocjacje w sprawie pozyskania licencji na produkcję T-72M1. Ostatecznie hinduskie T-72 powstawać zaczęły w zakładach Awadi pod lokalną nazwą Ajeya. Łącznie Indie nabyły 2418 egzemplarzy tych maszyn, choć licencyjna produkcja wozów objęła około 1800-1900 sztuk. Niezależnie od wszystkich wad T-72M1 oraz problemów z niskiej jakości indyjskimi podzespołami, był to pojazd deklasujący pod każdym względem pakistańskie Typ 59. W związku z powyższym Pakistańczycy już od połowy lat 80. dwutorowo podjęli działania zaradcze. Pierwszym miało być nabycie kilkuset nowoczesnych czołgów, drugim zaś rozbudowa własnego przemysłu pancernego, celem osiągnięcia zdolności do samodzielnego projektowania i produkowania uzbrojenia tej klasy. Nabycie nowych czołgów traktowano, jako działanie krótkoterminowe i doraźne. Już w 1987 roku wyrażono zainteresowanie eksportową wersją amerykańskiego M1A1 Abrams, jednak ze względów czysto politycznych, umowa nie doszła do skutku. Abrams okazał się też być zbyt kosztowny, jak na możliwości finansowe Pakistanu. Finalnie, w 1996 roku, podpisano kontrakt z Ukrainą na dostawę 320 czołgów T-80UD, z czego blisko połowę w kompletacji Obiekt 487BE (ze spawaną wieżą). Pomimo pewnych problemów Ukraińców z realizacją dostaw, należy uznać, że w 1996 roku T-80UD był jednym z najlepszych seryjnych czołgów na świecie. Jego pancerz, siła ognia oraz mobilność, w zasadzie deklasowały licencyjne indyjskie T-72M1 Ajeya. Była to jednak maszyna droga i technicznie wciąż zbyt skomplikowana, jak na pakistańskie uwarunkowania. Jednocześnie trwały już długofalowe działania zmierzające do stworzenia pakistańskiego czołgu. Ich początek można datować na 1988 rok, kiedy to Pakistan ogłosił początek szeroko zakrojonej kooperacji z Chinami, dotyczącej powstania i produkcji nowego czołgu. Wybór Chin na partnera zagranicznego był oczywisty z kilku przyczyn. Po pierwsze, ChRL starała się wspierać Pakistan oraz sprzedawać uzbrojenie dla tego kraju na zasadzie tworzenia sojuszu i przeciwwagi dla Indii. Po drugie, Pakistan użytkował już czołgi chińskiej produkcji. Trzecim argumentem był fakt, że Chińczycy zgodzili się w znaczący sposób wspomóc rozbudowę pakistańskiego potencjału – zakłady naprawcze w Taksili zostały w 1988 roku rozbudowane do poziomu zakładów remontowo-naprawczych (HRF, Heavy Rebuild Factory), a następnie do poziomu zakładów produkcyjnych, co nastąpiło w 1992 roku wraz z symboliczną zmianą nazwy na Heavy Industries Taxila (HIT). Ponieważ w połowie lat 80. przemysł ciężki Pakistanu był na poziomie krajów trzeciego świata, budowanie kompetencji było wieloetapowe i rozbite aż na trzy projekty. Po pierwsze, modernizowano wozy Typ 59, po drugie, do uzbrojenia wprowadzono chiński czołg Typ 85-IIAP, który w liczbie 300 egzemplarzy miał zostać wyprodukowany w zakładach HIT. Trzecim projektem było opracowywanie nowego, pakistańskiego czołgu przy wsparciu przemysłu chińskiego.
Typ 85-IIAP
Szczególnie istotne stało się produkowanie wozów Typ 85-IIAP, co umożliwiło transfer technologii produkcji armat kalibru 125 mm, automatów ładowania, spawania kadłubów i wielu innych. Wóz ten wywodził się wprost z chińskiego czołgu Typ 85, który okazał się być konstrukcją przełomową również dla Państwa Środka. Tak się stało, bowiem dopiero pod koniec lat 80. w ChRL zerwano ze spuścizną T-54A i T-62, na rzecz próby opracowania chińskiego odpowiednika wczesnych T-72. Prace te prowadzono w oparciu o Instytut nr 201, a prototyp Typ 85 był gotowy przed 1990 rokiem. Na nowszy z wariantów, Typ 85, duży wpływ miał sowiecki T-72, którego kilka egzemplarzy zostało pozyskane prawdopodobnie z Iranu, już pod koniec lat 80. Głęboko zmodernizowany Typ 85-IIM gotowy był już w 1992 roku, stając się podstawą opracowania wersji eksportowej dla Pakistanu, znanej pierwotnie, jako Typ 85-IIAP. W wozach Typ 85 i Typ 85-IIM, z czołgiem Typ 59 wspólne było 20% podzespołów, z rodziną Typ 69-IIM aż 30%. Było to bardzo istotne również dla Pakistańczyków, ponieważ ułatwiało opanowanie produkcji nowego czołgu. Warto nadmienić, że prawdziwą nowością, zarówno dla Chińczyków jak i Pakistańczyków, było wprowadzenie w tym czołgu SKO opartego o chińskie „serce” w postaci systemu ISFCS-212, stanowiącego mieszankę rozwiązań pozyskanych z Izraela, Wielkiej Brytanii oraz rodzimych. Zastosowano bezlicencyjną kopię sowieckiej armaty 125 mm 2A46 oraz automatu ładowania AZ. Skopiowano również przyrząd obserwacyjny dowódcy TKN-3 i elektrohydrauliczny układ stabilizacji 2E28M. Co prawda celność w ruchu oraz możliwości SKO istotnie nie wykraczały poza osiągi T-72M1, ale zarówno dla Państwa Środka, jak i dla Pakistańczyków, był to ogromny skok jakościowy. Kolejną rewolucją było opancerzenie pojazdu. Osłona kadłuba swoją „bazą” powtarza starsze chińskie rozwiązania powielające T-54 i T-62. W efekcie, na płytę frontu kadłuba (grubości około 100 mm) nałożono dodatkową osłonę o grubości około 350-400 mm, złożoną z dwóch warstw stali i przedzielonych wypełniaczem. Brak informacji o jego składzie, prawdopodobnie jest to polimer lub szkłotekstolit (STEF). Łączna grubość sprowadzona frontu kadłuba wynosi około 450-500 mm. Zupełnie nowa jest z kolei wieża, geometrycznie ukształtowana tak, że całość pancerza „specjalnego” skupiona została w dwóch, wymiennych modułach pancerza, zamontowanych na prawo i lewo od armaty oraz skierowanych pod lekkim skosem ku tyłowi wieży. Zaraz za modułami wieża jest ścięta ku tyłowi pod kątem 20 stopni i tworzy niewielką niszę, przeznaczoną na oprzyrządowanie. Cytadela wieży stworzona została z łączonych, metodą spawania, elementów odlewanych, zaś jej przednie powierzchnie mają grubość około 40 mm. Burty wieży nie są chronione pancerzem specjalnym, ich niewielki skos ku tyłowi (dla porównania w konstrukcjach sowieckich tył wieży jest krótszy i ścięty pod kątem 35 stopni) czyni je wrażliwymi na trafienia powyżej kątów +/-20 stopni od osi podłużnej armaty. Dużym minusem jest istnienie wypukłego stropu, „łapiącego” wydłużone penetratory APFSDS oraz podstawy kopułki dowódcy. Maska armaty oraz obszar jej mocowania i sprzężonego z nią karabinu maszynowego zostały zminimalizowane. Prawy i lewy moduł pancerza zasadniczego posiadają grubość sprowadzoną (frontalnie) 660 mm. Pod kątem 30 stopni od osi podłużnej wieży wartość ta jest zmienna i wynosi od 250, w rejonie narożników modułu, po 440-540 mm w rejonie jego środka. Ostatnio został natomiast ujawniony charakter pancerza specjalnego chińskich pojazdów. Stanowi go dobrze znane NERA (Non-Explosive Reactive Armour) w postaci szeregu paneli złożonych z dwóch, odkształcających się płyt stalowych i warstwy energetycznej pomiędzy nimi. Rozwiązanie takie stosowane jest na zachodzie od lat 80., w ZSRR zaś zostało wprowadzone wraz z czołgami T-72B. W Typ 85-IIAP znajduje się siedem takich paneli, umieszczonych pod kątem 20 stopni względem podstawy wieży. Są one raczej dość prymitywnej budowy i odpowiadają sowieckiemu T-72B. W efekcie, na trasie czynnika rażącego, osłona składa się z 40 mm płyty frontu modułu, następnie dwóch, ustawionych pod kątem pakietów NERA, 80 mm płyty wysokiej twardości i 40 mm cytadeli wieży. Szacując grubość biernych elementów NERA na około 35-40 mm, a znając ich liczbę oraz kąt pochylenia, można uznać, iż na trasie czynnika rażącego pancerz Typ 85-IIAP znajduje się łącznie około 360-400 mm RHA. Uwzględniając działanie podwójnego NERA, które jest zawsze wyższe niż suma jego biernych elementów, można uznać, że osłona taka sięgać mogła szacunkowo maksymalnie około 450 mm stali przeciw amunicji podkalibrowej oraz około 600-650 mm przeciw amunicji kumulacyjnej. Są to oczywiście bardzo szacunkowe wartości, ale stawiają one Typ 85-IIAP na poziomie nieco ponad T-72M1. Osłona taka była jednak w kontekście potencjalnego przeciwnika Pakistanu wystarczająca, gdyż hinduskie czołgi aż do czasu milenium nie posiadały amunicji podkalibrowej i kumulacyjnej, zdolnej do pokonania pancerza o takich wartościach. Problematyczna mogła być za to osłona względem hinduskich licencyjnych ppk Milan, których zakłady Bharat wyprodukowały ponad 40 tysięcy. Już w 1982 roku ppk ten osiągnął 600 mm RHA penetracji, zatem na granicy dla szacunkowej odporności Typ 85-IIAP, późniejsze zaś wersje ppk Milan osiągały jeszcze wyższe wartości przy pokonywaniu pancerza. Oczywistym problemem były także liczne strefy osłabione, ale i niewielki wycinek kątów, przy których pancerz czołgu chronił załogę, szacunkowo tylko +/-20 stopni od osi podłużnej pojazdu. Taka jednak była cena za zachowanie niewielkiej masy pojazdu. Sumarycznie można jednak uznać, że rozwiązanie przejściowe, którym było wyprodukowanie przez HIT ponad 300 Typ 85-IIAP, miało swoje głębokie uzasadnienie w postaci pozyskania kompetencji do produkcji nowego, pakistańskiego czołgu.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 8/2018