Anatomia pancerza – polski czołg PT-91 Twardy

Jarosław Wolski
Oprócz pozyskanych z Niemiec czołgów Leopard 2A4 i 2A5, filarem rodzimych Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych są PT-91 Twardy. Jak wszystkie pojazdy wywodzące się z sowieckiej rodziny T-72, konstrukcja nie ma dobrej prasy, co wynika z bezpośredniego porównania polskiego pojazdu z pozyskanymi zachodnimi maszynami. Fatalna ergonomia, kiepska celność podczas strzelania w ruchu, SKO o niskich parametrach, wysoka awaryjność, pełna krytyki podatność eksploatacyjna. Lista przedstawiana przez krytyków jest długa. Z jednej strony trudno z tymi opiniami nawet polemizować, ale z drugiej, wokół krajowej mutacji „siedem dwójek” narosło wiele nieporozumień i wydaje się opinii zbyt pochopnych, które w większości wynikają z braku uwzględniania pewnego szerszego „kontekstu”. Na pewno jednym z takich obszarów jest pancerz czołgów Twardy.
Po pierwsze, należy uwzględnić uwarunkowania, które towarzyszyły powstawaniu polskiego czołgu. Po drugie, całość musi mieć „kontekst”, którym są lata tworzenia kolejnych generacji wozów oraz broni przeciwpancernej, w tym odniesienie do najliczniej występujących u potencjalnego przeciwnika środków rażenia. Po trzecie, należy ponownie, z uwagą, pochylić się nad wyważonymi głosami w kwestii oceny czołgów rodziny T-72, które ponad dekadę temu płynęły ze strony rodzimego producenta (Bumar) oraz instytucji i osób zaangażowanych w stworzenie osłony czołgu PT-91 Twardy. To co w przeszłości, w eksperckich analizach, określano mianem obrony własnego produktu przez wytwórcę, dziś wydaje się bliższe prawdy, niż się to powszechnie wydawało.
PT-91 - w pętli problemów
Historia produkcji T-72M w Polsce sięga 1981 roku, gdy rozpoczęto ich wytwarzanie w zakładach Bumar-Łabędy w Gliwicach. Już w 1985 roku Polska pozyskała dokumentację czołgu wersji T-72M1, którą zaczęto produkować w roku kolejnym. W tym momencie przyszłość T-72 w Wojsku Polskim rozbijała się na kilka kierunków. Pierwszym była propozycja pozyskania umowy licencyjnej z ZSRR na T-72S, czyli eksportową wersję T-72B, wyposażoną w nowy pancerz oraz kompleks kierowanych pocisków przeciwpancernych. Poważną rozbieżnością był wyjątkowo wysoki koszt licencji nowych maszyn. Sowieci chcieli sprzedać pełną dokumentację, strona polska zaś obstawała przy pozyskaniu częściowej tzw. dokumentacji różnicowej, oczywiście kilkukrotnie tańszej. Kwestię „polonizacji” T-72S ostatecznie pogrzebały przemiany 1989 roku, ale również i strona polska, która nie spieszyła się z nabyciem nowej licencji, pracując już wówczas nad własnymi modernizacjami czołgów. Prace te dzieliły się na dwie odnogi. Jedną były maszyny dla Iraku, który dążył do uruchomienia własnej produkcji eksportowych T-72. Za środki irackie, w pracach tych partycypowała strona polska, opracowując między innymi system kierowania ogniem dla irackich T-72. Miał on być nowością zastępującą dotychczasowy zestaw kilku celowników. Trzy wozy, w pierwotnej konfiguracji, były gotowe w 1991 roku, ale konflikt w Zatoce Perskiej, a następnie wieloletnie embargo, zerwały umowę. Prace owe były jednak wtórne, w relacji do szeroko zakrojonego krajowego programu o kryptonimie Wilk, który zakładał głęboką modernizację maszyn, w tym wyposażenie ich w SKO, pancerz reaktywny oraz szereg innych, nowych, systemów. Nowa rzeczywistość geopolityczna po 1989 roku spowodowała, iż dla Polski stały się dostępne niektóre komponenty zagraniczne, w tym przykładowo kamery termalne. Jednocześnie Wojsko Polskie kontynuowało długofalowe programy modernizacyjne określone jeszcze w drugiej połowie lat 80. W efekcie, w latach 1990-1991, dotychczasowy Wilk przeistoczył się w program Twardy, który zaowocował nowym czołgiem gotowym do produkcji w 1993 roku. Nowy pojazd od początku obciążony był pewnymi „grzechami pierworodnymi” wynikającymi nie tyle z braku chęci producenta, co z braku możliwości. Po pierwsze, w sytuacji reform gospodarczych i galopującej inflacji, musiano ograniczyć do minimum zakup komponentów z zachodu. Izraelskie kamery termalne oraz szereg innych, drobnych podzespołów, w zasadzie wyczerpywały środki przeznaczone na zadanie. Po drugie, w momencie powstawania specyfikacji Twardego (1991-1992), liczba rozwiązań na rynku była bardzo ograniczona. Nie istniały na zachodzie alternatywne armaty, stabilizatory czy napędy wieży przeznaczone dla wozów rodziny T-72, producenci z rozpadającego się właśnie ZSRR nie byli zaś jeszcze otwarci na ich eksport lub też liczyli sobie zaporowe ceny. Do tego Wojsko Polskie podjęło szereg złych decyzji, na czele z brakiem wymogu zmiany stabilizatora lub chociażby prób jego modernizacji, pomimo że producent czołgów oceniał koszt takich prac na maksymalnie 15% wartości opracowania SKO. W efekcie, mimo wdrożenia SKO Drawa z izraelską kamerą termalną, nie osiągnięto znaczącego przyrostu siły ognia w porównaniu z bazowym T-72M1. Co gorsza, Siły Zbrojne nie wyraziły zainteresowania implementacją nowych rozwiązań, które stały się dostępne w połowie lat 90. Mowa w tym wypadku o armacie 2A46MS, bezluzowym łożysku czy nowym stabilizatorze i napędzie wieży w azymucie, ponieważ zwiększało to koszt czołgu, opóźniało jego dostawy oraz wymagało prac badawczo-testowych na koszt wojska. Tak rażąca krótkowzroczność i niechęć do podzielenia produkcji PT-91 na dwa wyraźnie różne standardy, obciąża tylko i wyłącznie konto Sił Zbrojnych RP. W efekcie, rodzime PT-91 i eksportowe „Malaje”, to pod względem możliwości bojowych, niestety, dwie zupełnie różne konstrukcje. Wprowadzenie w 2002 roku czołgów Leopard 2A4 do SZ RP oraz jednoczesne duże redukcje armii zastopowały kolejne dostawy PT-91. Późniejsze, drastyczne obcięcie finansowania modernizacji technicznej oraz dezintegracja bazy produkcyjnej zakładów Bumaru (na czele z likwidacją linii odlewów wież oraz faktycznym zlikwidowaniem producenta silników PZL-Wola), spowodowały, że kontrakt dla Malezji stał się łabędzim śpiewem rodzimych możliwości produkcyjnych.
Czołgi PT-91 produkowano w czterech różnych seriach produkcyjnych. Pierwszej, fabrycznie nowej i liczącej 92 czołgi PT-91, drugiej, wdrożonej w połowie 1997 roku i liczącej 27 PT-91M, trzeciej wprowadzonej po 1998 roku liczącej 113 PT-91M1 (będących przebudowanymi T-72M1) oraz ostatniej czwartej, eksportowej dla Malezji, liczącej 48 maszyn z lat 2004-2009 i standardzie PT-91M Malaj. Pojazdy wspomnianych czterech serii posiadają co najmniej dwie różne konfiguracje pancerza zasadniczego wieży i kadłuba (co za tym idzie odporność bazową) oraz trzy różne konfiguracje pancerza reaktywnego.
Protoplasta – sowiecki T-72M1
Nie sposób podejmować się opisu osłony czołgu PT-91 bez odniesienia się do jego „bazy”, którą był licencyjny T-72M1 z 1986 roku, czyli faktycznie zmodernizowany sowiecki T-72A z 1979 roku. Wieża czołgu wykonana jest jako odlew stalowy, łączony ze stropem w postaci odkuwki stalowej. Geometria wieży jest typowa dla wozów z dawnego ZSRR i nie posiada jako takich burt, powierzchnie przednie są pochylone ku tyłowi pojazdu i płynnie przechodzą w półkolisty odlew tyłu. W efekcie powstaje niewielka i niska konstrukcja o solidnym pancerzu czołowym. Grubość osłony okazuje się być większa, niż dotychczasowe przypuszczenia. Zgodnie z planami fabrycznymi sowieckich T-72A z 1979 roku, sprawdzonymi z planami chorwackich pojazdów, dla kąta 30 stopni od osi podłużnej pancerz wieży posiada grubość około 530-540 mm (właśnie dla tej wartości źródła sowieckie podają tzw. uśrednione wartości ochrony pancerza). Jednak ze względu na geometrię wieży grubość jej osłony nie jest jednorodna i dla 0 stopni w relacji do osi podłużnej waha się ona od 288-350 mm w rejonie osadzenia kołyski armaty i sprzężonego z nią karabinu maszynowego, przez około 485 mm w rejonie lekkiego wcięcia w pancerzu na celownik działonowego, aż po 650 mm na wprost siedziska działonowego i dowódcy pojazdu. Należy mieć świadomość owej zależności przy opisie odporności pancerza czołgu. Skorupa wieży T-72M1 nie jest monolitem, ale kryje dwa wkłady pancerza znanego pod nazwą „rdzeń piaskowy”. Realnie jest to prawdopodobnie spiek kwarcowy, obecnie materiał ten zagościł w domach w formie modnego wykończenia parapetów, schodów, blatów kuchennych oraz podłóg. W latach 70. stanowił on tanie i efektywne wypełnienie pancerza. Zarówno prawa, jak i lewa strona wieży posiada taki wkład o grubości 115 mm. Realnie zatem dla kąta 30 stopni od osi podłużnej wieży kompozycja pancerza wynosiła: 142 mm odlewu stalowego – 115 mm wkładu ze spieku kwarcowego – 284 mm odlewu stalowego. Łącznie około 530-540 mm grubości pancerza. Warto nadmienić, że wartość ta została potwierdzona w Szwecji poprzez rozcięcie pancerza T-72M1 z zasobów dawnej armii NRD. Zgodnie z wartościami podawanymi przez opracowania jeszcze z ZSRR, taka osłona przekładała się na około 400 mm RHA przeciw amunicji podkalibrowej oraz około 500 mm przeciw amunicji kumulacyjnej. W przypadku szacowania dla 0 stopni od osi podłużnej wieży, ze względu na jej geometrię i zmienną grubość pancerza, odporność (w rejonie zatopionych wkładów kwarcowych) stanowi pewien zakres, sięgający szczytowo aż 480 mm RHA przeciw APFSDS-T oraz 600 mm RHA przeciw amunicji kumulacyjnej dla grubości sprowadzonej wieży równej 650 mm. Silnie nachylony strop posiada grubość sprowadzoną od 280 do 400 mm stali. Powierzchnie boczne - tylne wieży posiadają osłonę grubego na minimum 80 mm odlewu.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 4/2018