Andrea Doria i Caio Duilio

 


Michał Glock


 

 

 

Pancerniki

 

Andrea Doria i Caio Duilio

 

 

Gdy budowa trzech pancerników typu Conte di Cavour była w toku, do Włochów zaczęły dochodzić informacje, że do czterech swoich jednostek typu Courbet Francuzi planują dobudowanie kolejnych trzech typu Bretagne. Podobne wieści płynęły z drugiej strony Adriatyku, gdzie Austriacy do powstających dwóch drednotów typu Viribus Unitis vel Tegetthoff planują zamówienie następnej pary (z czego jeden był finansowany przez Węgrów). Odpowiedzią Włochów mogło być jedynie zbudowanie także kolejnej dwójki pancerników, którym nadano nazwy Andrea Doria i Caio Duilio. Ponieważ dowództwo były generalnie zadowolone z projektu okrętów typu Conte di Cavour postanowiono nie zmieniać go znacząco.

 



Po śmierci gen. inż. Eduarda Masdei, prace nad projektem przejął gen. inż. Giuseppe Valsecchi. Zmiany w zasadzie były kosmetyczne i niewiele poprawiały pierwotny projekt, a w jednym elemencie nawet go pogorszyły.Po pierwsze zrezygnowano z długiego podwyższonego pokładu dziobowego ciągnącego się aż do barbety czwartej wieży (X na rufie, w superpozycji), jaki był na Cavourach. Tym samym wieża na śródokręciu (Q) stanęła o pokład niżej, co miało poprawić stateczność. Pokład dziobowy na nowym projekcie kończył się tuż za przednim kominem. Armaty kal. 305 mm zainstalowane na Caio Duilio wyprodukowano we włoskiej filii brytyjskich zakładów Armstronga w Pozzuoli pod Neapolem (pod nazwą Elswick Pattern T), natomiast działa Andrei Dorii były identyczne z tymi na Conte di Cavour i pochodziły z filialnych zakładów brytyjskiego Vickersa w Terni (jako Vickers Mk G). Różnice pomiędzy nimi sprowadzały się wzmocnienia lufy. Na obu typach dział zastosowano zamki identycznej konstrukcji. Zmiany objęły również artylerię średnią. Zamiast 18 armat kal. 120 mm zainstalowano 16 cięższych, kal. 152 mm. Rozstawiono je w dwóch grupach na dziobie (na wysokości dziobowych barbet wież artylerii głównej) i na rufie, także na wysokości tamtejszych wież. Konstruktorom chodziło o zapewnienie lepszego pola ostrzału, gdyby okręty były atakowane przez nieprzyjacielskie niszczyciele, zwane wtedy kontrtorpedowcami. Poza tym obawiano się, że działa umieszczone w jednej kazamacie (a tak było na jednostkach typu Conte di Cavour) mogą łatwo paść ofiarą nawet jednego ciężkiego pocisku, który demolując wnętrze okrętu spowoduje pożar na pokładzie artyleryjskim. Zmiana ta nie wyszła na dobre, gdyż armaty na rufie były tak nisko osadzone, że już przy średnich stanach morza zalewała je woda i czyniła trudnymi w obsłudze. Na okrętach typu Caio Duilio nie zmieniono w zasadzie układu niewielkich w istocie nadbudówek; tylko pierwszy maszt, który wcześniej stał za kominem dziobowym, został przeniesiony do przodu, co likwidowało problem zadymienia znajdujących się tam pomostów. Jednostki miały także otrzymać nowsze działa kal. 76 mm wz. 1912, lecz producent, zakłady Ansaldo, nie zdążył na czas ukończyć prototypu, dlatego też, tak jak wcześniejsze drednoty typu Conte di Cavour i „pierworodny” Dante Alighieri, dostały armaty wz. 1909. Zwiększono ich liczbę do 19 (wg projektu na Cavourach miało być 14) i przewidziano dla nich aż 34 miejsca, gdzie można je było swobodnie ustawiać. Sześć armat posadowiono na lawetach uniwersalnych, co teoretycznie pozwalało na prowadzenie ognia plot. W praktyce podstawy te nie sprawdziły się i „prawdziwe” działa plot. pojawiły się na pokładach pod koniec I wojny światowej. Były to armaty kal. 76 mm wz. 1916/17, z krótszą lufą L/40. Pozwalały one na prowadzenie ognia plot. na wysokość (pułap) 5790 m. Po wojnie na wszystkich czterech pancernikach seryjnych liczbę i rozstawienie dział trzycalowych ujednolicono. Każdy z drednotów miał teraz po 13 armat kal. 76 mm L/50 (na dachach wież) i 6 plot. tego samego kalibru, ale L/40 na pokładzie, blisko komina rufowego. Poza tym na okrętach pojawiły się dwa pojedyncze działka kal. 40 mm L/39, wz. 1917 (kopia brytyjskich „pom-pomów” Vickersa, produkcji wspomnianych już filialnych zakładów w Terni), które ustawiono na pokładzie dziobowym, tuż przed wieżą B. Inaczej rozmieszczono reflektory. Ponieważ nowe pancerniki miały inny układ masztów, nie potrzeba było montować wokół kominów specjalnych pomostów i reflektory w liczbie ośmiu (potem już tylko czterech) posadowiono na lżejszych i mniejszych platformach na masztach. Zmiany objęły także opancerzenie. W miejsce dwóch długich opancerzonych kazamat burtowych dla armat kal. 120 mm trzeba było jej ochronę rozdzielić na kazamaty dziobowe i rufowe dział 152 mm, poza tym nieznacznie ją wzmocniono. Spowodowało to niewielki wzrost masy opancerzenia o około 100 t. Ochrona pancerna na drednotach typu Caio Duilio było w zasadzie identyczna jak na nieco starszych jednostkach. Wielkich różnic nie było również w siłowni. Nowe pancerniki otrzymały charakterystyczny dla tej grupy włoskich okrętów układ z trzema zespołami turbin Parsonsa i czteroma wałami napędowymi7. Inne były tylko kotły. Na obu okrętach ustawiono łącznie 20 kotłów typu Yarrow (8 opalanych mazutem i 12 z mieszanym systemem opalania). Turbiny systemu Parsonsa wyprodukowano w zakładach Ansaldo w genueńskiej dzielnicy Sampierdarena. Na próbach Caio Duilio osiągnął prędkość 21,5 w. Ze względu na wojnę Andrea Doria nie przeszedł cyklu prób prędkości. Można jednak założyć, że nie był wolniejszy od pozostałych okrętów tej grupy.

Budowa
Nowe pancerniki zostały oficjalnie przyjęte a priori w skład floty dekretem królewskim z 6 listopada 1911 r. jako Caio Duilio i Andrea Doria. Tak jak prawie wszystkie duże włoskie okręty otrzymały tradycyjne motta: Duilio – Nomen numen (pol. Imię to siła), zaś Doria – Altius tendam (Zawsze mierzyć wyżej). Stępkę pod Caio Duilio położono 24 lutego 1912 r. w leżącej koło Neapolu stoczni Cantiere di Castellammare di Stabia, w przypadku drugiego stało się to równo miesiąc później w państwowym Arsenale di La Spezia. Budowa Andrei Dorii była prowadzona początkowo nieco sprawniej i kadłub wodowano 30 marca 1913. Caio Duilio spuszczono na wodę 24 kwietnia tr. Wyposażenia Duilia dokonała stocznia Ansaldo w Genui, zaś Dorii stocznia Odero w Genui-Foce, ta sama, która budowała Leonardo da Vinci. Szło przede wszystkim o montaż artylerii oraz masztów, a na Duilio także kominów. Trudno ustalić dlaczego Dorię ukończono z ponad 10-miesięcznym poślizgiem. Caio Duilio do służby przyjęto 10 maja 1915 r., a Dorię dopiero 13 marca 1916. Być może było to spowodowane dodatkowym obciążeniem arsenału zamówieniami wynikającymi z prowadzonej właśnie wojny i trudnościami z dostawą niektórych elementów wyposażenia zakontraktowanego za granicą, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii (np. dalmierzami typu Triplex o bazie optycznej 4,5 m, firmy Barr & Stroud z Glasgow). Wydatki na budowę pancerników znacznie się różniły i były spore. Pierwszy z nich kosztował skarb państwa trochę ponad 81 mln lirów, a Doria prawie 8,5 mln drożej (przy jednakowej kwocie jaką wydano na artylerię, wynoszącą po 37 mln lirów). Koszty powstających mniej więcej przez 7 lat sześciu drednotów były tak duże, że nie mogło być mowy o jakimkolwiek zrównoważonym rozwoju floty. Na tych sześć pancerników Włosi w tym samym czasie zbudowali tylko trzy małe krążowniki rozpoznawcze, mające pełnić funkcje zwiadowców dla zespołu pancerników i okrętów flagowych dla niszczycieli. W trakcie wojny braki te bardzo dawały się we znaki i sytuacja poprawiła się dopiero jak Royal Navy przysłała na wody włoskie kilka swoich krążowników. W czasie I wojny światowej opisywana tu para pełniła raczej mało chwalebną rolę w ramach fleet in being11, tak jak i pozostałe włoskie drednoty (oraz większość dużych jednostek). Zgodnie z nową organizacją floty (od 3 maja 1916 r.) nowe okręty weszły w skład 2. Dywizji Pancerników wraz z Dante Alighierim. W tym czasie trójka Cavourów stanowiła 1. Dywizję (w ramach tejże samej 1. Eskadry).

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 3/2012

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter