Anglika w Polsce wizyta długo odkładana
Peter Arnold
Anglika w Polsce wizyta długo odkładana

No cóż, pierwsza niespodzianka spotkała nas, kiedy w Luton wsiadaliśmy do samolotu Airbus A320 – jego kapitan, Jacek Mainka, powitał nas w drzwiach. Najwyraźniej specjalnie dopasował swój grafik. Parę dni później jego żółty Tiger Moth był ważnym elementem pokazów w Góraszce. Mogę sobie wyobrazić, że samoloty wystawione w obu ekspozycjach Muzeum Wojska Polskiego przez lata spowszedniały większości warszawskich entuzjastów lotnictwa. U gościa oglądającego je po raz pierwszy, widok kilku samolotów tłokowych z lat 40. ubiegłego wieku i długich szeregów rosyjskich odrzutowców okresu zimnej wojny w dobrym oświetleniu i fotogeniczym otoczeniu budzi absolutny zachwyt.Pierwotny plan BBMF zakładał, że ich Spitfire V i towarzysząca mu Dakota przylecą do Berlina dla upamiętnienia tamtejszego „mostu powietrznego” z 1948 r. Następnie samoloty miały 4 czerwca przylecieć do 23. Bazy Lotniczej w Mińsku Mazowieckim, gdzie nastąpiłaby oficjalna ceremonia powitania. Miała to być pierwsza wizyta Spitfire’a BBMF w Polsce. Spitfire nosi malowanie samolotu S/Ldr Jana Zumbacha z Dywizjonu 303, z wiernie odtworzonym wizerunkiem „Kaczora Donalda” i Odznaki Kościuszkowskiej – tę ostatnią nadal noszą MiG-29 1. Eskadry Lotnictwa Taktycznego. I wtedy zaczęły się kłopoty…
Ciąg dalszy w numerze.