Asahi – japońskie niszczyciele do walki z okrętami podwodnymi

Sławomir J. Lipiecki
Japońskie Morskie Siły Samoobrony (Kaijō Jieitai) wzbogaciły się w ostatnim czasie o dwa nowoczesne niszczyciele rakietowe – Asahi i Shiranui. Są to kolejne jednostki tej klasy zbudowane w Japonii, korzystające z najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych (w tym anten ścianowych ze stałym aktywnym elektronicznym skanowaniem fazowym). Jeśli nie liczyć 8 niszczycieli rakietowych z systemem AEGIS/BMD typu Kongō (8 jednostek występujących w trzech oddzielnych podtypach: Kongō, Atago i Maya) oraz czterech okrętów lotniczych typu Izumo i Hyūga (klasyfikowanych ze względów politycznych jako niszczyciele wielozadaniowe), siły morskie Japonii mają w linii jeszcze 32 tzw. niszczyciele eskortowe, wyspecjalizowane głównie w zwalczaniu okrętów podwodnych, należących do typów Takanami, (5 jednostek) Murasame (9 jednostek), Asagiri (8 jednostek), Abukuma (6 jednostek) i Akizuki (4 jednostki), który stał się protoplastą dla najnowszego typu Asahi.
Do tej liczby dochodzą jeszcze dwa okręty typu Hatakaze i cztery ostatnie typu Hatsuyuki, które jednak wkrótce zostaną wycofane ze służby, gdyż uważane są za przestarzałe (wprowadzone do linii w latach 1982-1987). Ich następcami mają być obie, najnowsze jednostki typu Asahi. Ten sam los spotka małe niszczyciele typu Asagiri i Abukuma, które wchodziły do linii kolejno w latach 1988-1991. Na ich miejsce przewidziano z kolei fregaty rakietowe nowej generacji. W listopadzie 2018 roku koncern Mitsubishi Heavy Industries (MHI) podpisał z japońskim Ministerstwem Obrony kontrakt dotyczący budowy dla Japońskich Morskich Sił Samoobrony dwóch pierwszych z 8 zamówionych wielozadaniowych fregat rakietowych typu 30DX. Pierwsza zbudowana zostanie przez stocznię Mitsubishi Heavy Industries w Nagasaki, druga zaś w stoczni Mitsui Engineering and Shipbuilding w Tamano. Mają one zasilić szeregi Kaijō Jieitai w marcu 2022 roku. Docelowo może powstać ich nawet 22 (sic!) zastępując wciąż pozostające w służbie wspomniane „małe” niszczyciele typu Asagiri i Abukuma. Trzon sił ZOP stanowić będą jednak nadal najnowsze obecnie niszczyciele eskortowe typu Akizuki i Asahi, które w rzeczywistości są jednostkami wielozadaniowymi.
Okręty ZOP
Japonia jako kraj wyspiarski jest silnie związana z morzem, a jej gospodarka uzależniona od handlu zagranicznego. W przypadku wojny, tą drogą dotrze do Japonii amerykańska pomoc wojskowa. Ochrona wyłącznej morskiej strefy ekonomicznej, szlaków żeglugowych, wód terytorialnych i przyległych, bardzo długiej linii brzegowej, cieśnin, portów i instalacji nabrzeżnych (zwłaszcza elektrowni atomowych) oraz ponad 6800 rozrzuconych po oceanie wysp, a także przeciwdziałanie pojawiającym się na tym obszarze różnego rodzaju zagrożeniom, mają kluczowe znaczenie dla szeroko pojętego bezpieczeństwa Japonii. Zadania te spoczywają przede wszystkim na barkach Morskich Sił Samoobrony.
Ze względu na swoje położenie Japonia może być zaatakowana tylko z morza i/lub z powietrza. Dlatego głównym zadaniem MSDF jest patrolowanie otaczających ją wód w celu jak najszybszego wykrycia potencjalnych zagrożeń. Według Tokio najbardziej realistycznym scenariuszem ewentualnego konfliktu zbrojnego jest inwazja sił nieprzyjaciela na jedną z rozrzuconych po oceanie wysp, leżących daleko od Wysp Japońskich. Po wykryciu oznak takiego zagrożenia, w rejonie spodziewanej inwazji zostaną skoncentrowane siły nawodne i podwodne MSDF, których zadaniem będzie odstraszenie przeciwnika i niedopuszczenie do przeprowadzenia inwazji. Gdyby jednak do niej doszło, obce wojska zostaną niezwłocznie zaatakowane z morza i z powietrza przy użyciu wszelkich dostępnych środków. MSDF są odpowiedzialne również za transport japońskich sił desantowych (amfibijnych), których zadaniem będzie obrona zagrożonej wyspy lub jej odbicie z rąk przeciwnika.
Podstawą japońskich sił morskich są oczywiście duże niszczyciele rakietowe obrony powietrznej typu Kongō, jednak zakres zadań stawianych przed MSDF jest znacznie szerszy. W odpowiedzi na zmieniające się środowisko bezpieczeństwa w swoim sąsiedztwie, Japonia od kilku lat tworzy siły szybkiej odpowiedzi, zdolne do natychmiastowej reakcji na nowego rodzaju zagrożenia. W przypadku konfliktu, siły morskie będą musiały bowiem utrzymać pełną kontrolę nad portami i cieśninami, wykrywać i usuwać postawione przez przeciwnika miny, zwalczać nieprzyjacielskie okręty podwodne i nawodne oraz siły lotnicze usiłujące przerwać szlaki komunikacyjne, a także eskortować statki handlowe (zarówno własne, jak i krajów sprzymierzonych oraz neutralnych).
Do niedawna trzon sił szybkiej odpowiedzi MSDF stanowiły śmigłowcowce typu Hyūga (oficjalnie klasyfikowane jako niszczyciele wielozadaniowe, czasem jako niszczyciele śmigłowcowe). Japonia dysponuje dwiema takimi jednostkami. Są to stosunkowo nowe okręty, wcielone do linii w latach 2009-2010. Duże kadłuby o wyporności normalnej ponad 19 000 ton pozwalają na swobodne zaokrętowanie do 18 statków powietrznych (okręty dysponują zamykanym hangarem lotniczym). Jako że jednostki zbudowano głównie do działań związanych ze zwalczaniem okrętów podwodnych (ZOP), zwykle są to maszyny SH-60J(K) oraz MCH-101 (AW101 Merlin). Poza tym z okrętów mogą operować także najcięższe maszyny pokroju olbrzymich Sikorsky CH-53E Super Stallion lub (po drobnych modyfikacjach) samoloty pionowego startu takie jak Harrier czy też F-35B Lightning II. Okręty typu Hyūga posiadają także silne uzbrojenie i to zarówno ZOP, jak obrony własnej przed napadem powietrznym. Dysponują 16 komorami Mk 41 VLS dla 16 rakiet przeciwlotniczych ESSM (po 4 pociski w każdej komorze) oraz 12 rakietotorped RUM-139 VL-ASROC. W skład uzbrojenia wchodzą ponadto 2 trzyrurowe wyrzutnie torped kal. 342 mm i dwa artyleryjskie zestawy obrony bezpośredniej CIWS Mk 15 Block 1B Phalanx.
Obecnie jednostki typu Hyūga uzupełnione są dwoma znacznie większymi, wypierającymi ponad 27 000 ton, lekkimi lotniskowcami typu Izumo. Mimo że Japonia negocjuje dla nich (już oficjalnie) 42 samoloty 5. generacji krótkiego startu i pionowego lądowania F-35B Lightning II, nadal klasyfikowane są – ze względów politycznych – jako niszczyciele wielozadaniowe. Ma to bezpośredni związek z obowiązującą w Japonii pacyfistyczną konstytucją Showa (Nihon-koku Kenpō) z 3 listopada 1946 roku, której art. 9 drugiego rozdziału mówi o tym, że naród japoński po wsze czasy wyrzeka się prowadzenia wojny, a siły zbrojne faktycznie są obronnymi. Jednak rosnące zagrożenie ze strony Chińskiej Republiki Ludowej oraz Korei Północnej coraz częściej wymusza dyskusje w kraju na temat konieczności zmian przyjętej doktryny obronnej. Konwersje niszczycieli wielozadaniowych typu Izumo na lekkie lotniskowce obejmować będzie m.in. pokrycie ich pokładów startowych okładzinami odpornymi na działanie wysokich temperatur i przesunięcie dziobowych zestawów CIWS. Kolejne plany zakładają zakup dodatkowych 63 F-35A dla Powietrznych Sił Samoobrony. Sprawi to, że z czasem Japonia będzie posiadać 147 maszyn serii F-35 (jeden F-35A rozbił się w 2019 roku) w obu wariantach i tym samym stanie się ich największym po USA użytkownikiem.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 7-8/2020