Atlantycki rejs Admirala Scheera

Tadeusz Kasperski
W okresie od 23 października 1940 do 1 kwietnia 1941 r. krążownik ciężki Admiral Scheer odbył najpomyślniejszy w II wojnie światowej dla pojedynczej ciężkiej jednostki Kriegsmarine1 rejs bojowy na Morzu Północnym, północnym i południowym Atlantyku, a także okresowo na Oceanie Indyjskim. W jego trakcie zatopił brytyjski krążownik pomocniczy, 13 alianckich statków, 3 zdobył (wszystkie o łącznym tonażu 113 213 BRT), a oprócz tego uszkodził na pewno 2 inne jednostki (24 771 BRT). Jego atak na konwój HX 84 w dniu 5 listopada 1940 r. spowodował ogromne zamieszanie i czasowe poważne zakłócenie w ruchu konwojowym na północnym Atlantyku.
Okręty Royal Navy, mimo usilnych prób, nie zdołały zlokalizować i przechwycić Admirala Scheera, tak jak wcześniej jego bliźniaka – Admirala Grafa Spee, choć kilkakrotnie były tego bardzo bliskie i Scheerowi ostatecznie dopisało szczęście. Sukces tego rejsu miał jednak kilka przyczyn – obrona alianckich szlaków żeglugowych (rozpoznanie i osłona lotnicza oraz eskorta konwojów) w tym czasie była jeszcze słaba, niemiecki okręt szybko zmieniał rejony działania, a urządzenia radarowe na okrętach alianckich były jeszcze wtedy dość rzadkie i gorsze niż miał Scheer, choć diametralnie zmieniło się to już rok później.
Admiral Scheer jako pierwszy po dłuższej przerwie miał na Atlantyku wznowić przeciwko alianckiej żegludze handlowej operacje dużych jednostek nawodnych Kriegsmarine, w ramach planowanej przez Großadmirala Ericha Raedera wojny krążowniczej z udziałem ciężkich okrętów i zamaskowanych na statki neutralne krążowników pomocniczych. Od wybuchu konfliktu jej przebieg nie mógł do tego momentu zadowolić niemieckiego admirała z dwóch powodów.
W 1939 r. Deutschland, Admiral Graf Spee, a potem Scharnhorst i Gneisenau wysłane na północny i południowy Atlantyk zdołały zatopić 11 alianckich statków handlowych i 1 brytyjski krążownik pomocniczy, za cenę zniszczonego przez własną załogę koło Montevideo Admirala Grafa Spee, po niefortunnej dla niego bitwie z trzema krążownikami brytyjskimi koło ujścia Rio de La Plata 13 grudnia 1939 r.
By wojna krążownicza przyniosła Niemcom lepsze efekty, należało w 1940 r. skierować do operacji na Oceanie Atlantyckim i Indyjskim więcej jednostek bojowych wraz z odpowiednią liczbą statków zaopatrzeniowych. Przygotowanie krążowników pomocniczych wymagało nieco czasu, a agresja na Norwegię 9 kwietnia 1940 r. (operacja „Weserübung”) zaangażowała w tę kampanię większość ciężkich jednostek Kriegsmarine. Niektóre z nich zostały w walkach utracone bezpowrotnie, a pozostałe najwartościowsze poważnie uszkodzone i wyeliminowane z akcji na dłużej.
Sam Admiral Scheer od 1 lutego do 31 lipca 1940 r. przechodził w Wilhelmshaven gruntowny remont maszyn i w wymienionych wyżej kampaniach nie brał udziału. Wiedząc o tym, Brytyjczycy, w ponawianych nalotach na stocznię Kriegsmarine próbowali trafić bombami Scheera, ale bez powodzenia. Przy okazji tego remontu na okręcie dokonano pewnych modyfikacji – usunięto charakterystyczny maszt-pagodę (odróżniającą okręt od Lützowa, podobną miał zatopiony Admiral Graf Spee) i przebudowano „bocianie gniazdo”, by zainstalować na nim antenę radaru FuMo 26.
31 lipca 1940 r. Admiral Scheer został skierowany do Gdyni (zwanej wtedy przez Niemców Gotenhafen), gdzie ostatecznie (przez ćwiczenia załogi, usunięcie ostatnich usterek i pobranie zaopatrzenia) przygotowano go do rejsu atlantyckiego. Tuż przed samym rejsem bojowym, o przyszłych zadaniach powiadomił załogę dowódca okrętu – kmdr Theodor Krancke.
23 października Scheer opuścił Gdynię, kierując się najpierw w stronę Wielkiego Bełtu, aby drogą przez Skagerrak wypłynąć na Morze Północne.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 7-8/2015