B&T GL-06 czyli czterdziestka na niepokornych

B&T GL-06 czyli czterdziestka na niepokornych

Michał Sitarski

 

Policja, w odróżnieniu od wojska, w swoich działaniach związanych z utrzymaniem bezpieczeństwa i porządku publicznego musi kierować się dążeniem do wyeliminowania zagrożenia przy jednoczesnym wyrządzeniu jak najmniejszych szkód osobom łamiącym prawo, oczywiście poza wyjątkowymi sytuacjami, kiedy niezbędne staje się także wyeliminowanie napastnika – fizyczne i trwałe. W większości przypadków wystarczy jednak czasowe obezwładnienie delikwenta, ale do tego trzeba dysponować odpowiednimi narzędziami.

W przypadku działania w bliskim kontakcie policja może użyć paralizatorów, taserów, pałek czy miotaczy gazu i żelu – środki te skutecznie (bardziej lub mniej) zniechęcą przeciwnika do kontynuowania sprzecznych z prawem działań, jednak problem zaczyna się w przypadku, kiedy trzeba poskromić np. demonstranta rzucającego w policję kostką brukową czy innym koktajlem Mołotowa, a który znajduje się poza zasięgiem wymienionych wcześniej środków przymusu bezpośredniego.

Jak zaznaczyłem we wstępie – użycie broni palnej z bojową amunicją nie wchodzi w grę, to przecież nie wojna z dylematem „wróg albo ja”, a jedynie konfrontacja wzburzonego obywatela z przedstawicielem organów państwa. A normalne państwo nie dąży przecież do robienia trwałej, fizycznej krzywdy swojemu obywatelowi tylko dlatego, że zdarzyło mu się zbłądzić.

Na takie okazje, poza środkami do rozpraszania tłumu (gaz łzawiący, woda z armatek, itp.), policja dysponuje amunicją niezabijającą stosowaną do strzelb gładkolufowych. Amunicji tej jest kilka rodzajów, które różnią się zasięgiem skutecznego rażenia, energią pocisku oraz konstrukcją (stosowane są gumowe pociski w formie zbliżonej do pocisków brenneke oraz kule różnej wielkości). Amunicja niezabijająca może jednak dotkliwie ranić, o czym parę lat temu przekonał się boleśnie fotoreporter, który na demonstracji w Warszawie, którą relacjonował, został przypadkowo trafiony rykoszetem „gumowej breneki”. W efekcie postronny człowiek stracił oko i stał się inwalidą. Co więcej – w stresie i w przypadku mniej doświadczonych funkcjonariuszy może, choć to trudne do wyobrażenia, dochodzić do tragicznych pomyłek i załadowania amunicji bojowej, jak miało to miejsce podczas juwenaliów w Łodzi w 2004 roku. Efektem była śmierć dwójki młodych studentów. Rzecz praktycznie niemożliwa, pomylenie amunicji o kompletnie różnej masie, kolorze i dającej nieporównywalne efekty strzału, jednak się zdarzyła...

Do walki z tłumem stosowane są także ręczne granatniki, z których strzela się amunicją niletalną (niezabijającą, non-letheal) z pociskami wykonanymi z różnego rodzaju tworzyw sztucznych. Taki właśnie, kompletny system do walki z tłumem, znajduje się w ofercie szwajcarskiej firmy B&T pod oznaczeniem GL06 oraz LL06.

GRANATNIK GL06

GL06 jest w zasadzie klasycznym, samodzielnym, jednostrzałowym granatnikiem przeznaczonym do strzelania amunicją 40 mm x 46. Jego bazą jest polimerowy szkielet, do którego mocowana jest odchylana w dół, aluminiowa, gwintowana lufa o długości 280 mm, pozwalająca na strzelanie wszystkimi granatami 40 mm x 46 – zarówno amunicją niezabijającą, jak i pełną gamą amunicji wojskowej. Cechą charakterystyczną GL06 jest gwint w lufie (12 zwojów, skok 1:1200 mm), co sprawia, że granatnik (przynajmniej według deklaracji producenta) należy do najcelniejszych na rynku. O ile w przypadku zastosowań wojskowych, w których tego typu broń służy do rażenia celów powierzchniowych, nie ma to specjalnego znaczenia, o tyle w zastosowaniach policyjnych już tak.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 1-2/2017

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter