Pancerna baza naprawcza „Süd” w Sanoku


Mariusz Bocoń


 

 

 

 

Pancerna baza naprawcza

 

 

„Süd” w Sanoku

 

 

 

Do niedawna brak było szczegółowych zapisów źródłowych czy też jakichkolwiek materiałów fotograficznych, mogących potwierdzić pewien: „pancerny” epizod z historii Sanoka, mianowicie napraw pojazdów bojowych prowadzonych przez Niemców w okresie II Wojny Światowej na terenie obecnej firmy: „Autosan S.A.”, mieszczącej się w Sanoku.

 

Nieco więcej światła w tej kwestii rzuciła seria fotografii, przedstawiających Niemieckie wozy bojowe na ulicach Sanoka, wykonane w okresie II wojny światowej, będące własnością malarza Zdzisława Beksińskiego, obecnie w posiadaniu Muzeum Historycznego w Sanoku. Materiały zdjęciowe potwierdza pan Henryk, mieszkaniec Sanoka, który w okresie II wojny światowej pracował na terenie fabryki, jako uczeń ślusarski – mając tym samym wgląd na prace wykonywane na terenie zakładu naprawczego.

W okresie II wojny światowej wozy bojowe wkomponowały się w codzienność miasteczka. Po zakończeniu Wojny Obronnej Polski w 1939 roku, przemieszczały się przez miasto czołgi lekkie oraz samochody opancerzone, pochodzące między innymi z niemieckiej 5. Dywizji Pancernej, powracające z walk z okolic Lwowa. Tymczasowo przebywały one na obecnym stadionie sportowym w Sanoku, mieszczącym się przy ul. Żwirki i Wigury. Potwierdzają to nieliczne zachowane fotografie pochodzące z tego okresu.

Na stałe w sanocki krajobraz, wozy bojowe wkomponowały się dopiero po 1941 roku. Było to związane z agresją III Rzeszy na ZSRR, przeprowadzoną pod kryptonimem „Barbarossa”, którą rozpoczęto 22.VI. 1941 roku. Sanok będąc miastem nadgranicznym, pomiędzy Generalną Gubernią kontrolowaną przez Niemców a Związkiem Radzieckim, doskonale nadawał się dzięki wielu swym atrybutom, na bazę remontową dla Niemieckich pojazdów bojowych.

Lokalizacja miejscowości tuż przy granicy z ZSRR, czyniła weń doskonałą bazę pośrednią pomiędzy przesuwającą się na wschód linią frontu a fabrykami oraz zakładami naprawczymi znajdującymi się na głębokich tyłach w Niemczech. Dzięki przesunięciu napraw uszkodzonych pojazdów nieco bliżej linii frontu, znacząco skracał się czas podróży koleją. Im krócej podróż ta trwała tym lepiej, zważywszy na wzmożoną aktywność partyzantki polskiej oraz sowieckiej, wysadzającej niemieckie kolejowe transporty wojskowe.

Dobrze rozwinięta sieć kolejowa jeszcze za czasów austrowęgierskich, między innymi Galicyjska Kolej Transwersalna, prowadząca równoleżnikowo z zachodu na wschód. Umożliwiała niemieckim pododdziałom logistycznym na szybkie przemieszczanie uszkodzonych pojazdów na dalsze tyły. Co więcej, od 1937 roku Sanok włączono w skład „COP” (Centralnego Okręgu Przemysłowego), zaowocowało to wybudowaniem na terenie obecnej firmy „Autosan”, tzw. Fabryki Obrabiarek (budynek ten ocalał do dnia dzisiejszego z drobnymi modernizacjami, znany lepiej w żargonie fabrycznym jako tzw: „narzędziownia”). W 1938 roku Fabryka Obrabiarek została w pełni wykończona oraz oddana do użytku, rozpoczęto w niej między innymi: produkcję przyczep do ewakuacji czołgów oraz kuchni polowych. Położenie fabryki tuż przy samych torach kolejowych, umożliwiało niemalże zjazd pojazdów prosto z lawet do hal naprawczych. Pan Henryk wspomina o transporcie kolejowym: „Tam gdzie bocznica i wjazd do Autosanu, to prosto przechodziły wagony na tą halę, do napraw przywożono czołgi wyłącznie koleją nic drogowego. Były takie olbrzymie wagony 4 osiowe. Pojazdy do naprawy były zastawione aż po studnię, tutaj koło drogi. (studnia oddalona jest o ponad 150 metrów od samej fabryki)”.

Na terenie zakładu, Niemcy produkowali wagony kolejowe oraz dokonywali napraw uszkodzonych wagonów, ponadto montowano również nosze sanitarne. Od 1943 na terenie tzw. Fabryki Obrabiarek, w monografii poświęconej historii zakładu opisanej jako: „mocno strzeżonej części zakładu”, Niemcy rozpoczęli dokonywać napraw swych uszkodzonych czołgów, powracających z pola walki. Pan Henryk wspomina: „Naprawiali ciężkie pojazdy Tygrysy i Pantery – Pantery miały takie skośne wieżyczki a Tygrysy też były - one miały taką wieżyczkę prostokątną. Cały czas robili, bez przerwy tu przychodziły nowe transporty. Były też takie pojazdy że przednie koła były a potem z tyłu gąsienica, i pancerz to miało (prawdopodobnie mowa o półgąsienicowych transporterach opancerzonych z rodziny: Sd.Kfz.250 lub Sd.Kfz.251).

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW Numer Specjalny 13

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter