Bitwa pod Bzurą

 


Wojciech Zalewski


 

 

 

Bitwa nad Bzurą

 

 

 

Bitwa nad Bzurą była największym starciem w całej wojnie obronnej Polski. Od 9 do 19 września 1939 r., w łuku środkowej Wisły, pomiędzy Płockiem, Łodzią i Warszawą, w śmiertelnym uścisku zwarły sie polskie armie „Poznań” i „Pomorze” oraz niemieckie 8. i 10. Armie. Przez jedenaście dni, na coraz mniejszym obszarze toczono zacięte walki, w których można wyróżnić trzy podstawowe fazy: polskie uderzenie 9–12 września, zamknięcie okrążenia wokół wojsk polskich 13–15 września i likwidacja zgrupowania polskiego nad Bzurą 16–19 września (tym aspektem nie będziemy się zajmować w artykule).
 
 

 


Analizując samą bitwę nad Bzurą, należy zdać sobie sprawę ze skali militarnych przygotowań naszego państwa do wojny roku 1939. Na szczególną uwagę zasługuje plan obrony zachodnich rubieży. Sam fakt, że wojna się rozpocznie był, dla polskiego Naczelnego Dowództwa pewnikiem. Według doniesień wywiadu, zarówno tego przygranicznego i jak agentury wewnątrz Niemiec, w zasadzie rozpoznano również przygotowania do napaści na Polskę jesienią tegoż roku. Stan wiedzy pozwalał rozpoznać 90% niemieckich dywizji skoncentrowanych na polsko-niemieckiej granicy. Sytuacja ta spowodowała, że Wojsko Polskie rozpoczęło mobilizację własnych jednostek już w marcu. Kolejno, dywizje i brygady transportowano na zachód, by tam utworzyły one linearną pozycję obronną zdolną do wytrzymania niemieckiego natarcia. Według planu Naczelnego Dowództwa na zachodzie kraju rozmieszczono (od północy) Armie: „Pomorze”, „Poznań”, „Łódź”, „Kraków” i „Karpaty”. Obszaru północnego Mazowsza broniła Armia „Modlin” i Samodzielna Grupa Operacyjna „Narew”. W odwodzie koncentrowano Armię „Prusy” i Grupy: „Kutno” i „Tarnów” (te dwie ostatnie nie zostały ostatecznie utworzone). Na pierwsze i najsilniejsze uderzenia narażone były Armie „Pomorze” i „Łódź”. Skoncentrowana w Wielkopolsce Armia „Poznań” w zasadzie, stanowiła jedynie łącznik pomiędzy tymi dwoma ugrupowaniami bojowymi, i nie będąc bezpośrednio atakowaną, mogła spokojnie doczekać bez walki końca kampanii. Ale dowodzący nią generał Tadeusz Kutrzeba nie zamierzał stać bezczynnie i obserwować jak giną polskie armie na jego skrzydłach. W jego spektrum możliwości były dwa kierunki działań bojowych; – „północny” – działanie na korzyść Armii „Pomorze”, poprzez uderzenie przez Noteć na niemiecką 3. Armię. Plan od razu zarzucony, gdyż Armia gen. Bortnowskiego już 3 września wycofała się na pozycje pod Bydgoszczą i wciąż była atakowana przez znacznie liczniejszego nieprzyjaciela. Podporządkowana jej Grupa Operacyjna (GO) „Wschód” pod naciskiem niemieckiego XXI KA również rozpoczęła odwrót w kierunku Torunia i Włocławka, – „południowy” – działanie na korzyść Armii „Łódź”. Ten kierunek działań jako najbardziej naturalny był brany pod uwagę przez sztab gen. Kutrzeby już przed wojną. Zakładano bowiem, na podstawie doniesień wywiadu, że nacisk bezpośredni na Armię „Poznań” będzie minimalny, zaś Armia „Łódź” zostanie zaatakowana przez przeważające siły niemieckie. W takiej sytuacji pozostawały tylko dwa pytania: gdzie i kiedy wykonać przeciwuderzenie na skrzydło nieprzyjaciela. Na taką ewentualność przygotowano zawczasu rubieże wyjściowe dla wojsk, lokalizując je na przedmościu Koło. Działanie ofensywne planowano rozpocząć 5 września o godz. 2., przełożono je na 12., później na godz. 16.45, by ostatecznie z nich zrezygnować, gdyż nie miały już sensu przy uwzględnieniu położenia wojsk Armii „Łódź”. Otóż Armia ta utraciła pozycje obronne nad Wartą i zmuszona została do głębokiego odwrotu.

Pierwsze dni wojny na odcinku Armii „Łódź” całkowicie potwierdziły polskie przypuszczenia co do kierunku niemieckich uderzeń. Nie przewidziano jedynie skali tych działań. Niemiecki XVI KA dzień po dniu parł w kierunku Warszawy, pokonując kolejno polskie pozycje obronne pod Mokrą, Piotrkowem Trybunalskim i Tomaszowem Mazowieckim. Nieudolne dowodzenie Armią „Prusy” spowodowało, że już 6 września Niemcy przeskrzydlili wojska polskie i wyszli w wolną przestrzeń operacyjną. Pomiędzy nimi a Warszawą nie było już żadnych wojsk polskich. 8 września wieczorem, pierwsze jednostki niemieckie podeszły pod Warszawę i rozpoczęły przygotowania do jej zaatakowania. Korpusy 8. i 10. Armii wbiły się pomiędzy Armię „Łódź” i Armię „Poznań”, i tym samym ta pierwsza armia znalazła się w sytuacji prawie całkowitego okrążenia. Jedyną wolną drogą był kierunek wschodni. Armia „Łódź” rozpoczęła trwający ponad tydzień regularny odwrót, będąc cały czas atakowaną od zachodu, północy i południa. Kresem jej odwrotu miała być Warszawa, ale ten zamiar się nie ziścił, gdyż w toku walk została zmuszona do wycofania się do twierdzy Modlin. Działania tej armii były bardzo istotne dla przebiegu bitwy nad Bzurą. Armia ta wiązała znaczznaczne ilości wojsk niemieckich do czasu, gdy prowadziła aktywne działania bojowe pomiędzy Skierniewicami a Warszawą. Już sama jej bytność w tym obszarze powodowała, że Niemcy zmuszeni byli do ciągłego zabezpieczania własnych tyłów i nie mogli uzyskać swobody ruchu dla wojsk tyłowych. Opisana sytuacja na odcinku Armii „Łódź” wymusiła równie szybki odwrót z Wielkopolski Armii „Poznań” oraz podporządkowanej gen. Kutrzebie Armii Pomorze”. Powstała w ten sposób Grupa Armii gen. Kutrzeby stała się najsilniejszym związkiem operacyjnym na całym froncie polsko-niemieckim. Wojska tej grupy otrzymały rozkaz marszu na wschód w kierunku Warszawy. Zamiarem tego manewru było zajęcie pozycji obronnych na linii Wisły. Armia „Poznań” otrzymała rozkaz odwrotu po osi Koło–Kutno–Łowicz, zaś Armia „Pomorze” wzdłuż południowego brzegu Wisły po osi Włocławek-Gostynin-Sochaczew. W ten sposób gen. Kutrzeba zbliżał się do rozstrzygającej bitwy, którą planował rozegrać już kilka dni wcześniej nad Wartą. Teraz dysponował znacznie większą ilością wojsk, ale jego sytuacja była znacznie gorsza. Nad Bzurą, wojska polskie znalazły się bowiem w całkowitym okrążeniu. Niemiecka 8. Armia stanęła wzdłuż południowego brzegu Bzury, zaś III KA z 4. Armii atakował tyły polskie z okolic Inowrocławia. Co gorsze, elementy niemieckiej 3. DP rozpoczęły przeprawę przez Wisłę w okolicach Płocka, zagrażając tym samym wyjściem w środek polskiego ugrupowania. Cały północny brzeg Wisły od Włocławka do Wyszogrodu był również obsadzony przez jednostki niemieckiej 4. Armii.

8 września 1939 r. dokonano reorganizacji GA gen. Kutrzeby poprzez utworzenie: GO gen. Knoll- Kownackiego (25., 17., 14. DP, Wielkopolska BK, 7. pac), GO Kaw. gen. Skotnickiego (Podolska BK, pułk zbiorczy Pomorskiej BK), GO gen. Bołtucia (4. i 16. DP), GO gen. Tokarzewskiego (27., 15., 26. DP) i zgrupowanie Obrony Narodowej (ON) płk. Siudy. pojęcie „cudu” w kategoriach militarnych. Gdy w 1920 roku wyprowadzano uderzenia znad Wieprza niewielu przypuszczało, że będzie to początek wielkiej wiktorii, dającej Polsce wolność i niepodległość. Również teraz spodziewano się, że polskie przeciwuderzenie przyniesie podobny skutek. Co ciekawe, sami Niemcy umożliwili taki przebieg wypadków. Po pierwsze nie rozpoznali przegrupowania dwóch polskich armii na swym lewym skrzydle. Po drugie linia rozgraniczenia pomiędzy 8. Armią z Grupy Armii „Południe” a 4. Armią z GA „Północ” przebiegała właśnie na rzece Bzurze. W ten sposób doszło do sytuacji, w której wojska 30. i 24. DP z niemieckiego X KA nie przeszły na północny brzeg rzeki, jedynie zajęły pozycję na jej brzegu południowym. Korpus spodziewał się bardziej podejścia z północy i zachodu własnych wojsk niż jakiejkolwiek akcji Polaków.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW Numer Specjalny 5

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter