Bóg wojny z Afryki. Samobieżna armatohaubica G6

Bóg wojny z Afryki. Samobieżna armatohaubica G6

Michał Nita

 

W latach zimnej wojny siły zbrojne Republiki Południowej Afryki prowadziły działania na terytoriach krajów położonych na północ od rodzimego państwa. W związku z tym jego rząd zmuszony był do utrzymywania stosunkowo silnej armii, co przekładało się na wydatki wojskowe sięgające wówczas 15% budżetu. Ze względu na prowadzoną przez RPA lokalno-regionalną politykę i ustanowione międzynarodowe embargo na dostawy broni władze kraju nie mogły zbytnio liczyć na kupowanie jej od znanych producentów. Taka sytuacja, jak i duże oddalenie RPA od państw produkujących nowoczesny sprzęt wojskowy wymusiły podjęcie decyzji o utworzeniu silnego, własnego przemysłu zbrojeniowego. Efektem tych inwestycji była istotna rola i możliwości południowoafrykańskiej zbrojeniówki, a jednym z jej sztandarowych produktów była samobieżna armatohaubica G6 kal. 155 mm.

Początki

W wyniku analizy działań zbrojnych prowadzonych w latach zimnej wojny na terytorium Angoli (1975–1989) uznano, że dla własnych wojsk przydatne byłoby nowoczesne działo kalibru 155 mm, charakteryzujące się dużą celnością i donośnością strzelania, w przyszłości dysponujące także systemem kierowania ogniem. Planowane wówczas działo miało mieć możliwość podjęcia równorzędnej walki z pochodzącymi z ZSRR holowanymi haubicami D-30 kal. 122 mm oraz armatami M-46 kal. 130 mm. Tak powstała i weszła do służby w 1983 roku ciągniona, półautomatyczna armatohaubica G5 kal. 155 mm. Przy jej konstruowaniu wzorowano się między innymi na rozwiązaniach zastosowanych w zaprojektowanym przez zespół dr. Geralda Bulla dziale GC45. Bardzo szybko, jeszcze w latach 70., uznano, że należy również opracować system samobieżny o identycznym kalibrze. W drugiej części tej dekady zdecydowano o jego skonstruowaniu. Prace nad działem miały się zacząć w kanadyjskiej firmie Space and Research Corporation. W 1978 roku zatwierdzono opracowane dla nowego działa następujące wymagania:

  • donośność strzelania zwykłym pociskiem 30 km, zwiększona przy pociskach z generatorem gazowym (BB);
  • nowe działo miało być przystosowane do strzelania 155 mm amunicją rozdzielnego ładowania standardu NATO;
  • jednostka ognia miała wynosić ponad 40 pocisków;
  • kąt ostrzału w płaszczyźnie poziomej do 360 stopni;
  • maksymalny czas upływający od momentu zauważenia celu do chwili rozpoczęcia strzelania miał wynosić maksymalnie 2 minuty;
  • nowopowstałe działo samobieżne miało być typu zakrytego, a wnętrze jego wieży miało być starannie przemyślane i stwarzać żołnierzom właściwe warunki obsługi;
  • układ jezdny działa miał być kołowy, a nośnik dobrze sprawować się w czasie jazdy w afrykańskich warunkach terenowych, szczególnie po piaszczystym podłożu;
  • przyszłe działo miało mieć możliwość niezawodnego eksploatowania w gorącym klimacie;
  • nowe działo miało być konstrukcją otwartą na konieczne z biegiem lat modernizacje.

Tak samo jak w przypadku innych pochodzących z RPA wojskowych pojazdów bojowych zdecydowano, że działo będzie mieć podwozie kołowe, bardziej niezawodne w eksploatacji od gąsienicowego, a w czasie jazdy emitujące mniejszy hałas. Początkowo rozważano zastosowanie ośmiu kół, ale ostatecznie zdecydowano się tylko na sześć. Zdaniem specjalistów wojskowych z RPA pojazdy bojowe muszą zarówno bardzo dobrze nadawać się do działań o wysokim stopniu manewrowości, jak i mieć możliwość przemieszczania się na bardzo duże odległości w możliwie najkrótszym czasie. W latach 80. zakładano, że po zatankowaniu działo będzie w stanie przejechać nawet do 1000 km. Ruchliwość działa miała być porównywalna z transporterami Ratel.

Prace nad działem rozpoczęto w 1979 roku i realizowano je pod nazwą Zenula. Pierwszy prototyp działa skompletowano już w październiku 1981 roku, początkowo oceniano, że powstanie ich aż dziewięć. O istnieniu pierwszego prototypu oficjalnie poinformowano we wrześniu 1982 roku, dodatkowo przekazując do wiadomości, że w latach 1984–1986 planowane jest przygotowanie czterech egzemplarzy, a ostateczny model działa wejdzie do służby w II połowie lat 80. Do 1986 roku zbudowano w sumie cztery pojazdy i jeden prototyp wieży. Dwa spośród wspomnianych czterech pojazdów miały status prototypów, a kolejne dwa określano jako tzw. zaawansowane modele rozwojowe. Warto wspomnieć, że w niektórych źródłach dwa wspomniane prototypy są niekiedy nazywane modelami eksperymentalnymi. Obsługa prototypu liczyła 5 żołnierzy. Wyglądy dział „nieseryjnych”, testowanych w latach 80., na ogół przypominały produkowane później działa. Od maszyn seryjnych można je odróżnić m.in. po innych wieżyczkach na stropie wieży, jednym przyrządzie obserwacyjnym na jej lewym boku i dwóch na prawym, innym wyglądzie tyłu wieży oraz braku drzwi z prawego boku. Różnice pomiędzy prototypami a obecnie eksploatowanymi działami dostrzec można także po wyglądzie boków kadłuba, między pierwszą a drugą parą kół, w prototypach istniała możliwość napędu o konfiguracji 6x4. Ponadto działa opracowane i eksploatowane w latach 80. różniły się od skierowanego do produkcji modelu G6 m.in.: konstrukcją wieży, opancerzeniem, rozmieszczeniem amunicji itp. Oprócz tego działa „nieseryjne” nie zawsze wyposażano w wyrzutnie granatów dymnych. W przypadku prototypów do wycelowania działa służył jedynie kątomierz działowy, choć docelowo przewidywano prowadzenie strzelań z użyciem systemu kierowania ogniem AS80, przeznaczonym do ich obsługi na szczeblu baterii. Zarówno po drogach utwardzonych, jak i po różnych rodzajach podłoża każdy z nich miał przejechać ponad 10 000 km. Podczas trwania testów na ruchliwość dochodziło do awarii mechanizmów różnicowych i układów napędowych. Natomiast podczas testów ogniowych z każdego z dział zamierzano wystrzelić ponad 1000 pocisków. Warto tu nadmienić, że w czasie strzelań nie obywało się bez problemów. Podczas prowadzenia ognia niekiedy dochodziło do nieprawidłowego funkcjonowania oporopowrotnika, w trakcie intensywnego strzelania w wysokiej temperaturze doszło nawet do zatrzymania się lufy po wystrzale w tylnym położeniu. W jednym z dział uszkodzeniu uległa kołyska. W modelu działa planowanym do wprowadzenia do produkcji zaplanowano także wymianę hamulca wylotowego.

W 1986 roku pojawił się pomysł bojowego użycia w praktyce oficjalnie jeszcze nie przyjętych do służby haubic. Został on zaakceptowany przez resort obrony, choć zgody na to udzielono pod warunkiem starannego zaplanowania i przygotowania testów bojowych. Pierwsze użycie dział na polu walki miało miejsce w czasie działań w Angoli w 1987 roku, czyli jeszcze przed ostateczną decyzją o wprowadzeniu ich do produkcji. W tym samym roku powstały cztery pojazdy znane jako inżynieryjne modele rozwojowe. Przygotowano je biorąc pod uwagę wyniki z testów wspomnianych zaawansowanych modeli rozwojowych. Wiosną 1987 roku w pobliżu Riemvasmaak przeprowadzono strzelania z dział. W czerwcu tego roku odbyły się kolejne testy zrealizowane w rejonie Okavango Swamps. Na podstawie testów z udziałem modeli inżynieryjnych miały być przygotowane pierwsze działa skierowane do produkcji. Jednakże liczono się z tym, że ostatnie prace wykończeniowe będą mogły być przeprowadzane jeszcze w 1988 roku. Seryjna produkcja G-6/L45 rozpoczęła się w tym samym roku. Pierwszy pododdział liniowy złożony z nowych dział miał być sformowany w 1989 roku.

Produkcja dział odbywała się w zakładach należących do koncernu ARMSCOR z Pretorii, później był to podmiot Denel LIW. W armii RPA armatohaubica nierzadko nosi oznaczenie GV-6 i bywa nazywana „nosorożcem”.

Układ konstrukcyjny i opancerzenie

Armatohaubica G6/L-45 jest działem samobieżnym, gdzie z przodu kadłuba znajduje się stanowisko kierowcy, za którym umieszczono przedział napędowy, a za nim ulokowano przedział bojowy.

Kierowca obserwuje sytuację z przodu działa i po bokach swojego stanowiska przez trzy duże kuloodporne szyby. Dzięki nim możliwy jest zakres obserwacji wynoszący 180 stopni. W razie potrzeby przednią szybę można zasłonić osłoną widoczną z przodu kadłuba. Kierowca opuszcza i podnosi ją przy użyciu dźwigni, nie wychodząc ze swojego stanowiska. Po jej podniesieniu kierowca obserwuje sytuację z przodu przez peryskop. Nocą możliwe jest używanie noktowizora. Kierowca dostaje się na swoje siedzisko przez zamontowany nad nim i otwierany na lewo właz. Do prowadzenia G6/L45 przeznaczona jest kierownica. Według dostępnych informacji dowódca ma możliwość wyłączenia silnika i zahamowania w przypadku trafienia pocisku w stanowisko kierowcy.

Oprócz kierowcy załoga działa składa się z: amunicyjnego, ładowniczego, zamkowego, celowniczego i dowódcy. Stanowisko celowniczego ulokowano w lewej, przedniej części wieży. Za nim jest stanowisko ładowniczego, a w prawej części wieży dowódcy, za nim z kolei znajduje się zamkowy. W czasie strzelania amunicyjny przebywa na zewnątrz działa. Znajdującą się na prawej części stropu wieży wieżyczkę dowodzącego, z jednoczęściowym włazem, wyposażono w 6 peryskopów. Drugi, także otwierany do góry i jednoczęściowy właz, zamontowano po lewej stronie stropu wieży. Na prawym boku wieży znajdują się natomiast otwierane do przodu drzwi umożliwiające wyjście na strop kadłuba. Na życzenie armii przewidziano wyposażenie G6/L45 w specjalny, znajdujący się pod wieżą właz ewakuacyjny. W każdej burcie wieży mogą być zamontowane dwa jarzma do strzelania z wnętrza z karabinków R4 5,56 mm.

Kadłub armatohaubicy jest wykonany z płyt stalowych połączonych spawaniem. Według dostępnych informacji grubość opancerzenia z przodu wynosi ponad 40 mm, a po bokach, w zależności od miejsca, od 12 do 20 mm. Czołowy pancerz w zakresie 60 stopni jest odporny na uderzenia pocisków kalibru 20 mm (a być może nawet 23 mm), a boki kadłuba są odporne na pociski z broni strzeleckiej. Producent zakłada opcjonalne wzmocnienie opancerzenia, w tym górnych części stropu wieży. Tak samo jak inne pojazdy wojskowe z RPA działo miało być także „ponadprzeciętnie” ochraniane przed wybuchami min. Pod każdym z kół pojazd może wytrzymać wybuch ładunku TNT o masie 6 kg.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 4/2020

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter