Bombardowania strategiczne Włoch
Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński
Bombardowania strategiczne
Włoch
Bombardowania strategiczne Włoch w czasie II wojny światowej były prowadzone na stosunkowo niewielką skalę. Jednak nieliczne, ale zmasowane uderzenia przeprowadzone w lipcu 1943 r., wraz z klęską na Sycylii, przyczyniły się do załamania morale ludności i przyśpieszonej kapitulacji Włoch we wrześniu 1943 r. Najciekawsze jest to, że decydujący był jeden, potężny nalot na Rzym, przeprowadzony 19 lipca 1943 r. Był on tym, co przepełniło czarę goryczy Włochów, był impulsem, który zainicjował wydarzenia, prowadzące Włochy wprost do kapitulacji.

Wypowiedzenie przez Włochy wojny Francji i Wielkiej Brytanii 10 czerwca 1940 r. nie było zaskoczeniem. Pomimo wysiłków, zmierzających do utrzymywania pokoju z Włochami, Benito Mussolini zdecydował, że musi mieć swój „udział w torcie”, jakim mógł być podział zdobyczy w wojnie z innymi państwami europejskimi. Dlatego w obliczu upadku Francji, zdecydował się włączyć Włochy do konfliktu europejskiego. Wcześniej nowy premier Wielkiej Brytanii, Winston S. Churchill i premier Francji, Paul Reynaud, uzgodnili, że w przypadku przystąpienia Włoch do wojny brytyjskie lotnictwo bazujące na południu Francji rozpocznie bombardowania strategicznych obiektów we Włoszech. 7 czerwca 1940 r. na lotniska Salon i Le Vallon przebazowano samoloty bombowe Wellington z 99. i 149. Dywizjonu RAF, które wchodziły w skład 71. Skrzydła RAF z dowództwem w pobliskiej Marsylii. Zadaniem dywizjonów, które utworzyły tzw. Haddock Force, pod dowództwem płk R. M. Fielda, było dokonanie ataków na miasta w północnych Włoszech.
Operacja „Haddock”
Pierwszy przybył 149. Dywizjon RAF, 11 czerwca 1940 r. zaś, już po wypowiedzeniu wojny przez Włochy, przybyły bombowce Wellington z 99. Dywizjonu RAF. Wkrótce po jego lądowaniu płk R. M. Field został poinformowany przez francuskich dowódców, że lokalne władze zabroniły atakowania terytorium Włoch przez brytyjskie samoloty bombowe startujące z Francji. Francuzi obawiali się, że spowoduje to odwet ze strony Włochów. Brytyjczycy interweniowali we własnym dowództwie meldując o sytuacji marszałkowi Arthurowi S. Barrattowi, dowódcy BAFF (British Air Forces in France Command – Dowództwo Lotniczych Sił Brytyjskich we Francji). W końcu meldunek dotarł do samego Winstona Churchilla, który skontaktował się z francuskim premierem. Pomimo interwencji francuskiego premiera lokalne władze pozostały nieugięte. Podobnie jak płk Field. Kiedy Wellingtony zaczęły kołować na start, francuski generał Joseph Vuillemin rozkazał ustawić na pasie startowym ciężarówki, uniemożliwiając start brytyjskich bombowców. W końcu Brytyjczycy musieli zrezygnować z ataku w nocy z 11 na 12 czerwca 1940 r. Poza samolotami bombowymi Wellington, które musiały korzystać z francuskich lotnisk ze względu na ograniczony taktyczny promień działania, w atakach miały wziąć udział bombowce Whitley z 4. Grupy Bomber Command, o większym zasięgu. Celem nalotu w nocy z 11 na 12 czerwca 1940 r. miały być zakłady motoryzacyjne FIAT w Turynie, celem alternatywnym zaś zakłady zbrojeniowe Ansaldo w Genui. Do ataku wyznaczono 10. i 51. Dywizjon RAF Dishforth, 58. Dywizjon RAF z Linton-on- Ouse, 77. Dywizjon RAF i 102. Dywizjon RAF z Driffield. Wieczorem 11 czerwca 1940 r. samoloty bombowe tych dywizjonów przebazowały się na lotnisko znajdujące się na wyspie Jersey i po uzupełnieniu paliwa ruszyły w długą drogę nad Francją i Alpami do Turynu i Genui. Z Jersey zdołało wystartować 36 samolotów bombowych Whitley, ale cel osiągnęło tylko 13. Główną przyczyną niepowodzenia były liczne awarie silników oraz oblodzenie towarzyszące frontowi burzowemu nad Alpami. W dodatku owe 13 bombowców zaatakowało dwa różne cele, połowa z nich zrzuciła bomby na Turyn, a pozostałe na Genuę. Tylko kilka bomb trafiło w atakowane zakłady, nie czyniąc większych szkód. 14 czerwca 1940 r. udało się wynegocjować z francuskimi władzami zgodę na loty bombowe przeciwko celom we Włoszech. Dwa przeprowadzone ataki były dość mizerne.W nocy z 15 na 16 czerwca 1940 r. z 8 wysłanych bombowców tylko 1 osiągnął cel i zrzucił bomby, następnej nocy zaś z 9 samolotów bombowych 5 osiągnęło cel. Na tych nalotach działalność Haddock Force się skończyła. Na obiekty we Włoszech spadło ok. 20 ton bomb, a zniszczenia były minimalne. Efekty tych bombardowań były praktycznie żadne.
