Brygada Bombowa w walce z XVI Korpusem Armijnym Część 1

Arkadiusz Godzwon
Dwadzieścia osiem godzin w luce częstochowskiej, czyli jak (nie) wykryto 1. Panzer-Division
Przystępując do realizacji planu „Fall Weiss” w dniu 1 września 1939 roku niemiecka 10. Armia wyprowadziła bardzo silne uderzenie wojsk pancerno-motorowych po osi Olesno – Radomsko. W ten sposób zmaterializowały się narastające od kilku dni obawy polskich sztabowców, że głównym kierunkiem uderzenia dużego zgrupowania niemieckiej broni pancernej i oddziałów zmotoryzowanych rozpoznanych tuż przed wybuchem wojny w rejonie Kluczbork – Olesno, będzie słabo obsadzony przez Polaków styk ugrupowań Armii „Łódź” i Armii „Kraków” w rejonie Częstochowy. Natarcie na tym kierunku prowadził XVI Korpus Armijny, a taranem uderzeniowym były 1. oraz 4. Dywizja Pancerna. Ich natarcie wspierały podległe korpusowi dywizje piechoty (14. i 31.), korpuśna i armijna artyleria oraz oddziały inżynieryjne. Na tym odcinku frontu wojsko polskie przeciwstawiło Niemcom jedynie wzmocnioną Wołyńską Brygadę Kawalerii z Armii „Łódź” oraz część wzmocnionej 7. Dywizji Piechoty z Armii „Kraków”.
Rozwój sytuacji przed frontem 7. Dywizji Piechoty i jej pierwsze informacje o przeciwniku
W pierwszym rzucie XVI Korpusu Armijnego nacierały obie dywizje pancerne oraz 14. Dywizja Piechoty i wszystkie one trafiły początkowo na słabe oddziały osłonowe podległe polskiej 7. Dywizji Piechoty. Nacierająca na lewym skrzydle korpusu 4. Dywizja Pancerna wyparła z Krzepic elementy Oddziału Wydzielonego „Kłobuck”, po czym męcząc się z terenem zaczęła przemieszczać się w stronę wielkiej polany śródleśnej w rejonie wsi Mokra. Posuwająca się w centrum 1. Dywizja Pancerna trafiła także na słabe elementy chroniące granicę w rejonie Podłęża Szlacheckiego i równie szybko wyparła je, zajmując Przystajń, a następnie Panki. Pomimo braku silniejszego przeciwnika postęp dywizji również jednak nie nabrał większego rozmachu z powodu poważnych trudności terenowych, na jakie natrafiono przy forsowaniu granicznej rzeczki Liswarty. Przeprawienie setek pojazdów przez rzeczkę i podmokłe tereny wzdłuż jej biegu okazały się być nie lada wyzwaniem i zajęło to Niemcom bardzo dużo czasu. Dużą rolę w opóźnieniu dywizji odegrały też wykonane przez polskich saperów zniszczenia mostów i wiaduktów, pola minowe i inne przeszkody oraz ogólnie zły stan dróg. Także 14. Dywizja Piechoty, uderzająca na prawym skrzydle korpusu w kierunku Wręczycy Wielkiej, nie natrafiła początkowo na silniejsze przeciwdziałanie. Część jej pododdziałów musiała zresztą w pierwszych godzinach wojny pokonać lasy Nadleśnictwa Panki i dopiero wtedy dywizja trafiła na bardziej zdecydowany opór.
Informacje na temat przeciwnika wkraczającego w granice Polski na odcinku 7. Dywizji Piechoty zostały stosunkowo szybko przekazane do sztabu Armii „Kraków”, a stamtąd do sztabu Naczelnego Wodza. O godz. 5:45 ppłk dypl. Jan Rzepecki – szef oddziału operacyjnego armii zameldował do Warszawy m.in.: Piechota z bronią pancerną naciera na Krzepice – Częstochowę.
Podobne wieści sztab armii przekazał o godz. 7:32: 1 września o godz. 5.00 rano Niemcy przekroczyli granicę na całym odcinku. Na kier. Krzepice – baon z artylerią i bronią panc.
Poranne wieści otrzymane przez armię z 7. Dywizji Piechoty tak podsumowali autorzy opracowania Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej: 7 dywizja piechoty w meldunkach porannych oceniała, że wyszło na jej odcinek natarcie co najmniej jednej d.p. wspartej czołgami w kierunku na Lubliniec oraz jednej do dwóch d.p. z czołgami na Krzepice i Truskolasy.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 4/2021