Chińskie rakiety balistyczne

 


Tomasz Szulc


 

 

 

Chińskie rakiety balistyczne

 

 

Chiny były pierwszym biednym i zacofanym krajem, który zapragnął stać się mocarstwem atomowym. Udało się to osiągnąć w głównej mierze dzięki niefrasobliwości włodarzy Związku Radzieckiego. Po przeprowadzeniu pierwszej próby atomowej w 1964 r. w Państwie Środka zwrócono uwagę na konieczność posiadania nosicieli broni jądrowej. Nieliczne ciężkie i przestarzałe już wtedy bombowce Tu-4 mogły uchodzić za takowe jedynie z konieczności, z kolei Iły-28 mogły przenosić tylko bomby taktyczne. Nadziei na szybkie pozyskanie samolotów odrzutowych o odpowiednim zasięgu nie było wskutek gwałtownego pogorszenia relacji z sąsiadem z północy. Jedyną nadzieją były pociski balistyczne…

 


Kulisy chińsko-radzieckiej współpracy  
Chociaż to w Chinach wymyślono i po raz pierwszy zastosowano rakiety – według różnych źródeł miało to miejsce pomiędzy 800 a 300 r. p.n.e. – współczesna technika rakietowa dotarła do tego kraju z ZSRR. W tej dziedzinie, podobnie jak w kwestii technologii jądrowych, Rosjanie wykazywali zaskakującą niefrasobliwość, ujawniając wiele sekretów chińskim uczonym i studentom, których dziesiątki tysięcy kształciły się w ZSRR w latach 1945–1960. Tymczasem za oczywiste należało uznać, że oba wielkie, sąsiadujące ze sobą kraje będą miały sprzeczne interesy i prędzej czy później przyjaźń zamieni się, w najlepszym przypadku, w ostrą konkurencję. Mimo tego w ZSRR Chińczyków traktowano znacznie lepiej, niż gości z jakiegokolwiek innego kraju. Być może radzieckich decydentów tak cieszyło pozyskanie wielkiego (bo przecież nie potężnego) sojusznika, że za podtrzymanie sojuszu gotowi byli płacić dowolnie wysoką cenę. Być może również udostępnianie technologii militarnych miało i inną przyczynę. Gdyby Chiny pozostały zacofane, nie stanowiłyby zagrożenia dla USA, które w razie wojny cały wysiłek skupiłyby na zniszczeniu ZSRR. Niewykluczone też, że radzieccy analitycy, dobrze zorientowani w rzeczywistym potencjale (a raczej braku potencjału) przemysłu chińskiego uznali, że nie będzie on w stanie zasymilować licznych nowych technologii. Generalnie mieli rację, czego dowodzi np. trwający po kilkanaście lat proces kopiowania samolotów MiG-21 i Tu-16. Nie wzięli jednak pod uwagę możliwości wybiórczego podejścia do udostępnionych technologii, dzięki czemu postęp w wybranych, acz nielicznych dziedzinach mógł być znacznie szybszy. Tak właśnie stało się z technologiami jądrowymi i rakietowymi.

Atom dla dyktatury proletariatu
Chiny dysponują sporymi złożami uranu i jego wzbogacanie na niewielką skalę rozpoczęły w 1954 r. W styczniu następnego roku została podpisana umowa, na mocy której ruda uranowa miała być eksportowana do ZSRR w zamian za technologie i szkolenia w zakresie cywilnych zastosowań energii jądrowej. Była ona korzystna dla obu stron – Rosjanie rozpaczliwie potrzebowali uranu (nalegali na eksploatację nawet najuboższych pokładów przez sojuszników, np. w dolnośląskich Kowarach i świetnie za tę rudę płacili). Z kolei Chiny nie mogły liczyć na szybkie samodzielne opanowanie przemysłowych technologiiChiny dysponują sporymi złożami uranu i jego wzbogacanie na niewielką skalę rozpoczęły w 1954 r. W styczniu następnego roku została podpisana umowa, na mocy której ruda uranowa miała być eksportowana do ZSRR w zamian za technologie i szkolenia w zakresie cywilnych zastosowań energii jądrowej. Była ona korzystna dla obu stron – Rosjanie rozpaczliwie potrzebowali uranu (nalegali na eksploatację nawet najuboższych pokładów przez sojuszników, np. w dolnośląskich Kowarach i świetnie za tę rudę płacili). Z kolei Chiny nie mogły liczyć na szybkie samodzielne opanowanie przemysłowych technologii wzbogacania rudy, ani tym bardziej budowy reaktorów. Dla asymilacji przekazywanej dokumentacji w 1956 r. w Chinach utworzono Trzecie Ministerstwo Przemysłu Maszynowego – odpowiedzialne właśnie za program atomowy. Radykalny postęp osiągnięto w październiku 1957 r., kiedy radziecki przywódca Nikita Chruszczow, konsolidujący swą władzę, postanowił zyskać większą przychylność Mao Zedonga oferując mu bardziej zaawansowane technologie jądrowe. Uzgodniono dostawę gotowego reaktora atomowego o mocy 7 MW, 1,2-metrowego cyklotronu oraz linii do wzbogacania uranu metodą dyfuzji gazowej – zaczęto ją budować w Lanzhou i uruchomiono w 1964 r. jako Fabrykę 504. Rosjanie zgodzili się także na przekazanie – w celach „naukowych” – jednej bomby atomowej pierwszej generacji.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 4/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety u�ytkownika @NTWojskowa Twitter