Chiński śmigłowiec Z_9

 


Tomasz Szulc


 

 

 

Chiński śmigłowiec Z-9

 

 

Jeszcze zupełnie niedawno chińskie lotnictwo wojskowe korzystało ze sprzętu odpowiadającego radzieckim standardom z przełomu lat 50. i 60. ubiegłego wieku. W połowie lat 80. podstawę lotnictwa bojowego nadal stanowiły kopie MiG-ów-17 i 19. Wspierały je stosunkowo nieliczne klony MiG-ów-21F i jeszcze rzadsze J-8 – „chińskie Je-152”, czyli powiększone MiG-i-21. Bombowcami były wierne kopie Ił-ów-28 i nieliczne Tu-16.

 


Najgorzej przedstawiał się park śmigłowców. Tworzyły go, częściowo jeszcze kupione w ZSRR oraz produkowane na podstawie licencji, Mi-4, oznaczone Z-5. W ZSRR zakupiono później znikomą ilość Mi-8, oficjalnie przeznaczonych do przewozów cywilnych. Śmiała próba skonstruowania uproszczonej kopii Mi-8, napędzanej jednym silnikiem turbinowym nie powiodła się – Z-6 miał tak wiele wad, że prac nad nim nie kontynuowano. Dopiero otwarcie Chin na kontakty z Zachodem na przełomie lat 70. i 80. ub. wieku umożliwiło nadrobienie gigantycznych zaległości w dziedzinie wyposażenia Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w śmigłowce. Było to tym łatwiejsze, że większość śmigłowców można było kupować w konfiguracji cywilnej, nie manifestując ich militarnego przeznaczenia. Zakupiono wtedy kilkadziesiąt śmigłowców Sikorsky S-70, czyli eksportowych odmian UH-60 Black Hawk oraz kilka Boeingów 234, czyli cywilnych CH-47 Chinook. Amerykanie byli jednak kapryśnymi kontrahentami i kilkakrotnie wstrzymywali współpracę z powodów „ideologicznych”. Zapewne dlatego głównym dostawcą stała się Francja, która sprzedała Chinom niewielkie ilości śmigłowców kilku typów: Alouette II, Puma, Gazelle, Super Frelon, Dauphin i Ecureuil. W przypadku trzech ostatnich typów sprzedano także prawa do licencyjnej produkcji, choć nigdy nie ujawniono jakie były szczegóły tych umów. Na pewno obejmowały prawo do montażu z dostarczonych zespołów niewielkich partii śmigłowców w Chinach, a później (być może po podpisaniu dodatkowych umów i wniesieniu kolejnych opłat) prawo do samodzielnej budowy kolejnych maszyn, choć nie bez pełnej eliminacji komponentów importowanych z Francji. Dopuszczono także najwyraźniej możliwość modernizacji produkowanych w Chinach śmigłowców. Z-8, czyli trzysilnikowe Aérospatiale SA 321 Frelon, otrzymała Marynarka Wojenna ChALW, ale nawet dziś dysponuje ona jedynie nielicznymi jednostkami pływającymi, które mogą przyjąć je na pokład. Pilnej potrzeby posiadania morskich śmigłowców bazowania lądowego w Chinach nie było i dlatego realizacja umowy licencyjnej maszyn tego typu została odłożona na wiele lat. Zamiast nich kupiono liczne Mi-8 i ich wersje rozwojowe. Malutkie Aérospatiale AS 350B Ecureuil, przydatne wojsku jedynie do celów szkoleniowych i lokalnie oznaczone Z-11, także nie miały wysokiego priorytetu, co dość trudno zrozumieć wobec braku innych szkolnych wiropłatów.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 2/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter