Colt M1911
Leszek Erenfeicht
Colt M1911:
Pistolet na wiek cały
Wprawdzie nie od razu Colta M1911 zbudowano, ale jak już – to na lata. W tym roku mija pełnestulecie od przyjęcia pistoletu Johna Mosesa Browninga do uzbrojenia i tyleż lat jego obecności na rynku cywilnym.

Współczesność tego teraz już dosłownie„odwiecznego” pistoletu to niemal wyłącznie zastosowania cywilne i nieprzemijająca fascynacja kolejnych pokoleń strzelców – zarówno w Ameryce, jak i w pozostałych częściach świata. Zanim do tego jednak doszło, Jedenastka stała się fenomenem w historii uzbrojenia strzeleckiego, nieprzerwanie służąc w pierwszoliniowych jednostkach bojowych armii supermocarstwa przez 75 lat. Przetrwała tam dwie wojny światowe i kilka regionalnych, a po wycofaniu z uzbrojenia Armii Stanów Zjednoczonych i zastąpieniu „słabowitą” Berettą M9 kalibru 9 mm (STRZAŁ 4/05) nie było roku, by wojsko lub dziennikarze zajmujący się bronią nie wołali gromkim głosem o jej powrót. Każdy kolejny lokalny konflikt, w który wikłają się Amerykanie, przynosi kolejne dowody na to, że od jej czasów nie ma takiego naboju i pistoletu, który by zadowolił wszystkich. Historia kołem się toczy – i Jedenastka jest tego koronnym przykładem, bo jej geneza sięga podobnych żądań i zastrzeżeń zgłaszanych przez wojska amerykańskie w całkiem podobnych okolicznościach. Irakiem i Afganistanem tamtych czasów była wojna z Hiszpanią, która wybuchła w roku 1898, a ówczesną Berettą – rewolwer M1892 (Colt New Army DA, STRZAŁ 6/03) kalibru 9 mm na nabój .38 Long Colt (9 mm x 26R). Wprowadzony sześć lat wcześniej ultranowoczesny – ale niedopracowany – rewolwer z mechanizmem SA/DA zastąpił Colta SAA kalibru 11,43 mm na nabój .45LC (11,43 mm x 33R) i od samego początku były z nim problemy. Jakby nie dość było wad i usterek mechanicznych, strzelał znacznie słabszą amunicją o małej mocy obalającej. W przebiegu samej wojny z Hiszpanami nie miało to może wielkiego znaczenia, bo w tej dziedzinie obie strony wzajemnie sobie nie ustępowały. Hiszpanie zdecydowanie górowali technicznie nad armią amerykańską – jeśli chodzi o karabin piechoty, amerykański Krag z półdymnym prochem nijak się miał do hiszpańskich Mauserów z prochem bezdymnym, podobnie jak amerykańskie Gatlingi na korbę do hiszpańskich Maximów. Niewiele to jednak hidalgom pomogło, gdyż ustępowali gringos zarówno taktycznie, jak logistycznie. Następstwem wygranej wojny było jednak przejęcie karaibskich (Kuba) i dalekowschodnich (Filipiny) kolonii Hiszpanii przez Amerykanów. Dokonano tego w obu przypadkach w ścisłym współdziałaniu z miejscowymi powstańcami, ale to współdziałanie dla większości skończyło się jednak jak, nie przymierzając, dla naszych akowców wyzwalanie Wilna wraz z Armią Czerwoną – zamianą jednego kolonizatora na drugiego, może mniej opresyjnego na co dzień, ale nadal stojącego na drodze do niepodległości. W obu przypadkach doprowadziło to do wybuchu kolejnych powstań, tym razem przeciw gringos i wybuchu długotrwałych – jak byśmy dziś powiedzieli – „konfliktów asymetrycznych”, które bezlitośnie obnażyły niedostatki nowego rewolweru i naboju. Wkrótce skargi na nieskuteczne rewolwery doszły do Waszyngtonu, gdzie tymczasem w Białym Domu zasiadł prezydent Theodore Roosevelt, zwolennik mocarstwowej polityki „grubego kija” i sam czynny uczestnik wojny z Hiszpanią (jako dowódca 1. pułku kawalerii ochotniczej, tzw. Rough Riders, z którymi szarżował na wzgórze San Juan na Kubie, zmienione w hiszpański bastion). Z jego rozkazu ze wszystkich zapadłych garnizonów Dzikiego Zachodu zebrano ocalałe SAA i wysłano je pilnym transportem na Filipiny, a tymczasem w kraju nakazano zastąpienie rewolweru M1892 nowym wzorem na nabój kalibru .45 – czego rezultatem był dość pokraczny rewolwer Colt M1901. Prezydent, wielki miłośnik wszelkich technicznych nowinek (w późniejszych latach odbył m.in. rejs okrętem podwodnym Hollanda, latał samolotem braci Wright, jako pierwszy amerykański prezydent osobiście prowadził samochód) zażądał przeprowadzenia przez Armię badań nowego europejskiego wynalazku, pistoletu samopowtarzalnego – i podjęcia prac mających w perspektywie doprowadzić do zastąpienia nim rewolweru.
Liniał równoległy
John Moses Browning skonstruował w połowie lat 90. XIX wieku prototyp pistoletu samopowtarzalnego kalibru 9 mm działającego na zasadzie odprowadzania gazów. W jego konstrukcji użył stworzonego do ciężkiego karabinu maszynowego M1895 mechanizmu gazowego z wahadłowym tłokiem. W odróżnieniu od „kopaczki do kartofli” mechanizm gazowy zamontowano jednak tym razem na górze broni, a nie pod lufą. Prototypem zainteresowała się firma Colt, ale Browning pracował już wówczas nad bronią zupełnie odmiennej koncepcji. Wkrótce stworzył pistolet uruchamiany na zasadzie krótkiego odrzutu lufy z wykorzystaniem ruchomych łączników do ryglowania i odryglowywania, który zaprezentował u Colta w czerwcu 1896 roku, a w następnym opatentował (patent amerykański numer 580 924). Rygle tej broni miały postać trzech poprzecznych żeber na górnej powierzchni lufy, którym odpowiadały wybrania wykonane wewnątrz zamka. Po strzale lufa odrzucana była razem z zamkiem do chwili, gdy obracające się w ślad za nią łączniki zamocowane sztywno osiami do szkieletu nie ściągnęły lufy w dół, wysuwając rygle z opór i odryglowując broń. Lufa połączona była ze szkieletem dwoma ogniwami, a po odłączeniu zamka broń przypominała kształtem przyrząd nawigacyjny do pracy na mapach, zwany tran - sporterem lub liniałem równoległym (Parallel Ruler), złożony z dwóch linijek połączonych przegubowo równoległymi listwami jednakowej długości.
Pierwszy prototyp przetestowano u Colta 29 czerwca 1896 roku, a fabryka już 24 lipca zdecydowała się na podpisanie umowy licencyjnej z konstruktorem. Do jesieni 1898 roku gotowa była krótka seria eksperymentalna, wyprodukowana ręcznie we wzorcowni zakładów. Pistolety te zgodnie z umową nosiły nazwę Colt Model 1898, a firma z miejsca zaczęła zabiegi o przedstawienie prototypu wojsku. W październiku 1898 roku szef De par - tamentu Uzbrojenia Armii Stanów Zjednoczonych, płk Daniel W. Flagler wyraził zgodę na przeprowadzenie prób pistoletów samopowtarzalnych. Komisja rozpatrująca zarzuty wobec rewolweru M1892, przetestowała pistolet w zakładach Colta w Hartford, Connecticut 11 listopada 1898 roku i wydała o nim pozytywną opinię. Była to już druga udana próba pistoletu samopowtarzalnego przeprowadzona przez Armię w ciągu roku (po testach Borchardta C/93 w arsenale Springfield) – co stanowiło poważny sygnał, że ta techniczna nowinka zza oceanu zaczyna krzepnąć i trzeba się z nią zacząć liczyć. Komisja zawarła w swoim raporcie szereg wniosków na temat sposobów ulepszenia New Army DA, a co do pistoletów stwierdziła, że na razie żaden z testowanych modeli (Borchardt, Browning, Bergmann i Mannlicher) nie jest jeszcze dopracowany na tyle, by przyjąć go do uzbrojenia, ale w miarę postępów sprawa powinna wrócić pod rozwagę w przyszłości. Komisja kontynuowała prace w następnym roku. Tym razem oprócz nowych rewolwerów testowano także Mausera C/96 (STRZAŁ 10/09) i Mannlichera M.94 (działającego na zasadzie wyrzutu lufy naprzód) oraz ulepszony pistolet Colta Model 1898. Poprawiony Colt sprawdził się najlepiej – nawet tak dobrze, że członkowie komisji uznali go za nadający się do przyjęcia do uzbrojenia. Postulowano przeprowadzenie próby żywotności, ale na jej przeprowadzenie zabrakło amunicji .38 ACP (9 mm x 23SR), wciąż eksperymentalnej i produkowanej w niewielkich partiach próbnych.
Pierwsza próba
Do 19 lutego 1900 roku amunicji nazbierano tyle, by tym razem przeprowadzić próbę żywotności. Okazało się jednak, że 900 nabojóww seriach po 50 strzałów z przerwami na chłodzenie (ale bez smarowania), nie wystarczyło do zajeżdżenia pistoletu i wnioskowano o zakup kolejnej partii amunicji, która dotarła 22 marca. Dopiero po kolejnych 903 strzałach pękła oś tylnego łącznika i kolejny strzał doprowadził do uszkodzenia lufy. 5 kwietnia po wymianie lufy i zgromadzeniu zapasu części zamiennych, próby wznowiono. Po oddaniu 558 strzałów ponownie pękła oś tylnego łącznika Po jej wymianie w toku dalszego strzelania pękła z kolei oś przedniego łącznika. Ją także wymieniono i strzelanie kontynuowano do wyczerpania amunicji bez dalszych uszkodzeń. Ogółem z egzemplarza testowanego w 1900 roku wojskowi oddali 5800 strzałów i pistolet dalej był sprawny, a jak napisano w raporcie: „Sądząc z wyglądu części, mógłby wystrzelać jeszcze drugie tyle”. Skrytykowano jedynie „osie łączników nadmiernej długości, co jednak nie wydaje się mankamentem zbyt trudnym do usunięcia”. Raport podkreślał, że pistolet poddano próbom znacznie bardziej długotrwałym i w znacznie cięższych warunkach, niż jakikolwiek do tej pory testowany w wojsku rewolwer. W porównaniu z nimi pistolet odznacza się: „dużo prostszą konstrukcją; łatwością obsługi; wytrzymałością na uszkodzenia; dużą szybkostrzelnością praktyczną; łatwością ładowania zarówno prawą, jak lewą ręką; dużą prędkością początkową i płaskim torem lotu pocisku; wyższą celnością niż rewolwer”. Komisja zalecała zakup ograniczonej partii pistoletów Colta do prób wojskowych, po których miała zapaść decyzja co do ewentualnego przyjęcia ich do uzbrojenia. Zaproponowano także zmianę kalibru, by zwiększyć skuteczność pocisku. Browning przygotował już nawet nabój .41 ACP (10,2 mm x 23SR), którym ten nowy pistolet miałby strzelać.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 10-11/2011