„Czterdziestolatek” Czołg Leopard 2

Jarosław Wolski
25 października 2019 roku minęło 40 lat od wejścia do służby czołgu Leopard 2. Wówczas to, 25 października 1979 roku, pierwszy seryjny egzemplarz uroczyście przekazano zachodnioniemieckim siłom zbrojnym. Leopard 2 był pierwszym zachodnim czołgiem 3. generacji i do dnia dzisiejszego posiadającym największą spośród nich liczbę użytkowników. W sumie aż 19 armii zaufało niemieckim inżynierom i ich wyrobowi. Czołg ten ma dwa oblicza. Z jednej strony użytkownicy chwalą niezawodność, trwałość i ekonomiczność „kotów”, a celność ich uzbrojenia głównego jest wręcz legendarna. Z drugiej strony szlak bojowy Leopardów 2 jest wyjątkowo skromny, a wóz coraz bardziej zbliża się do kresu swojego potencjału modernizacyjnego. Niemiecką konstrukcję można analizować pod kątem trzech zasadniczych kryteriów: siły ognia i dostępnej amunicji, osłony w relacji do istniejących zagrożeń, mobilności i eksploatacji. Każde z powyższych ulegało zmianie na przestrzeni dekad oraz kolejnych generacji i modernizacji czołgów Leopard 2. Siłą rzeczy dość istotną kwestią jest kontekst zarówno powstania Leoparda 2, jak i zmian wymogów zachodzących w latach 1968–2020.
„Stałość zmian” na przestrzeni dekad
Leopard 2 wywodził się wprost z jego poprzednika – Leoparda 1. Pierwsza generacja niemieckich „kotów” okazała się być generalnie udaną konstrukcją, u podstaw której leżała chęć przywrócenia niemieckiemu przemysłowi możliwości do opracowywania i produkcji nowoczesnych czołgów podstawowych po II wojnie światowej. Leopard 1 stał się pojazdem, na którego projektowanie przemożny wpływ wywarły problemy z czołgami Panzerwaffe. Niemcy, na bazie bogatych doświadczeń doszli do wniosku, że najważniejsza jest podatność eksploatacyjna czołgów, a zatem bezawaryjność, łatwość napraw i obsługi. Takie podejście przełożyć się miało na możliwie największą liczbę maszyn dostępnych na polu walki. Kolejną kwestią było dopracowanie wdrożonej konstrukcji. Kompletna klapa jaką było wprowadzanie do służby na przykład Pantery czy Królewskiego Tygrysa, stanowiła istotną przesłankę do opracowania pierwszego powojennego czołgu Niemiec jako konstrukcji od razu dopracowanej, mało awaryjnej oraz z całym systemem wsparcia. Nie mniej istotna była ergonomia, zdolność do użytkowania pojazdów przez załogi po krótkim szkoleniu oraz mobilizowanych rezerwistów. Od Leoparda 1 wymagano również wysokiej mobilności, zarówno operacyjnej, jak i taktycznej na polu walki. Specyficzne było również podejście do osłony nowego czołgu, uznające prymat „kumulacyjnego miecza” nad dostępną wówczas „tarczą”. Dlatego postanowiono nowy czołg zabezpieczyć tylko przed efektem oddziaływania broni małokalibrowej i strzeleckiej, odłamków pocisków artyleryjskich oraz czynników broni masowego rażenia. Pomiędzy 1965 a 1976 rokiem Bundeswehra nabyła 2437 Leopardów 1 kilku wersji.
Generalnie, przyjęty kierunek rozwoju czołgu został uznany za słuszny i zdecydowano o jego powieleniu przy wspólnym, niemiecko-amerykańskim wozie MBT-70/KPz70. Mimo wydania przez RFN ponad 410 mln USD, prototypy nie zbliżyły się nawet do wersji przedseryjnych. Jeszcze przed zaprzestaniem bilateralnych prac, w 1969 roku zdecydowano w Niemczech o kontynuowaniu opracowywania projektu nowego czołgu na bazie koncepcji Leoparda 1 i z wykorzystaniem podzespołów KPz70, ale bez zbyt awangardowych oraz obarczonych za dużym ryzykiem technicznych i technologicznych rozwiązań.
Początkowo, w ramach programu Keiler (Dzik) powstały dwa prototypy ET1 i ET2. Następnie stworzono projekt Eber (Odyniec), zakładający połączenie Keilera oraz podzespołów opracowywanych w ramach KPz70. Nie okazało się to udanym pomysłem, cały program zarzucono już w 1970 roku. Dopiero następcą powyższych stał się opracowywany „wczesny” Leopard 2. W ramach zleconych prac firma Krauss-Maffei miała opracować siedemnaście wież oraz taką samą liczbę kadłubów. Ostatecznie jeden kadłub nie powstał, pozostałe testowano. W 1973 roku nastąpił początek badań wojskowych nowego czołgu, a w 1975 roku uznano Leoparda 2 za czołg dojrzały i gotowy do produkcji seryjnej. Pojazd cechował się rewelacyjną mobilnością i dużą siłą ognia, przy jednocześnie relatywnie słabym opancerzeniu. Na skutek kilku czynników doszło jednak do zasadniczego zwrotu w programie Leoparda 2. Najważniejszym było uzyskanie przez Niemcy dostępu do wyników brytyjskich prac nad pancerzami specjalnymi. W marcu 1970 roku poinformowano wstępnie Niemców o brytyjskim wynalazku. Zbiegło się to z decyzją o powołaniu wspólnej grupy ds. harmonizacji założeń taktyczno-technicznych zakładanego wówczas, wspólnego czołgu. Programowi nadano kryptonim Buckhorse. Niemcy uzyskali do 1974 roku praktycznie pełną wiedzą o brytyjskich pancerzach specjalnych – zarówno z Wielkiej Brytanii, jak i (za zgodą Brytyjczyków) ze Stanów Zjednoczonych. Zgodnie z założeniami programu Buckhorse, Chieftain Mk 5/2 i Leopard 2 miały stać się wozami przejściowymi, wyposażonymi w pospiesznie dołożone pancerze specjalne. Docelowym rozwiązaniem miał stać się wspólny czołg brytyjsko-niemiecki, planowany do wdrożenia w latach 80. Wspólne prace zostały zerwane przez Niemców w 1976 roku, co rodzi przypuszczenia, że zrobiono to z wyrachowania, po uzyskaniu technologii brytyjskiego pancerza i dojściu do konstatacji, że w kwestii silnika, systemu kierowania ogniem, czy też armat i amunicji, Albion nie wniesie już wiele do programu.
Leopard 2, w wersji ostatecznej programu Buckhorse (prototyp T14), był w swej istocie czołgiem rozwiniętym z Keilera z pospiesznie zaimplementowanym pancerzem specjalnym, stanowiącym pochodną, a może i kopię Burlingtona. Przy czym wykorzystanie nowej osłony nie miało wpłynąć na podatność eksploatacyjną, mobilność oraz siłę ognia. Kwestia pancerza wciąż była niejako w cieniu i wtórna w relacji do innych parametrów, których prymatu nie zmieniono od czasów Leoparda 1. W efekcie nowy pojazd miał wyrafinowany i drogi system kierowania ogniem z nowoczesnym celownikiem działonowego oraz przyrządem panoramicznym dowódcy, automat ładowania, zautomatyzowany magazyn amunicji w niszy wieży, zdalnie sterowany moduł uzbrojenia oraz wciąż świetną mobilność uzyskaną między innymi dzięki odpowiedniemu napędowi. Możliwości osłony były jednak dość dyskusyjne, z licznymi strefami osłabionymi, mimo stosowania pancerzy specjalnych (NERA).
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 1/2020