Pistolet dla konesera – derringer firmy Davis
Jarosław Lewandowski
Poddany redakcyjnemu testowi pistolet firmy Davis Industries sprawia na pierwszy rzut oka wrażenie swoistego kuriozum dla kolekcjonerów strzelających dziwadeł. Prawdę mówiąc spodziewałem się po nim podobnych „cech (bez)użytkowych”, jak po testowanym już na naszych łamach przez kolegę Wojtka Weilera miniaturowym rewolwerze North American Arms Black Widow (STRZAŁ 9/07). Pistolet nabyłem bardzo okazyjnie od kogoś, kto wygrał go na zawodach sportowych, i traktowałem początkowo jako część ekwipunku do wpół zabawowej konkurencji strzelań kowbojskich CAS. Nie tyle do strzelania, a jako fragment stroju z epoki – chociaż z uwagi na wymogi formalne „broń” ta musiała być normalnie zarejestrowana, jak każdy inny pistolet. Konieczność poświęcenia cennego miejsca w ramach tzw. „decyzji administracyjnej” była największą bolączką, ale ponieważ akurat trafił się chętny na nieużywany od dawna rewolwer i zwolniło mi się jedno miejsce, a finanse na razie nie pozwalały na kupno niczego innego, zaryzykowałem i kupiłem derringera. Wkrótce polubiłem go na tyle, że chyba się już z nim nie rozstanę.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 11/2008