Pistolet dla konesera – derringer firmy Davis

 


Jarosław Lewandowski


 

 

Pistolet dla konesera – derringer firmy Davis

 

 

Poddany redakcyjnemu testowi pistolet firmy Davis Industries sprawia na pierwszy rzut oka wrażenie swoistego kuriozum dla kolekcjonerów strzelających dziwadeł. Prawdę mówiąc spodziewałem się po nim podobnych „cech (bez)użytkowych”, jak po testowanym już na naszych łamach przez kolegę Wojtka Weilera miniaturowym rewolwerze North American Arms Black Widow (STRZAŁ 9/07). Pistolet nabyłem bardzo okazyjnie od kogoś, kto wygrał go na zawodach sportowych, i traktowałem początkowo jako część ekwipunku do wpół zabawowej konkurencji strzelań kowbojskich CAS. Nie tyle do strzelania, a jako fragment stroju z epoki – chociaż z uwagi na wymogi formalne „broń” ta musiała być normalnie zarejestrowana, jak każdy inny pistolet. Konieczność poświęcenia cennego miejsca w ramach tzw. „decyzji administracyjnej” była największą bolączką, ale ponieważ akurat trafił się chętny na nieużywany od dawna rewolwer i zwolniło mi się jedno miejsce, a finanse na razie nie pozwalały na kupno niczego innego, zaryzykowałem i kupiłem derringera. Wkrótce polubiłem go na tyle, że chyba się już z nim nie rozstanę.

 
 


Założona w 1982 roku w Chino, Kalifornia przez Jima Davisa firma od początku specjalizuje się w tanich pistoletach ze swobodnym zamkiem, strzelających słabymi nabojami, oraz właśnie w dwulufowych derringerach, wzorowanych na klasycznej konstrukcji Remingtona. Tamte pistolety, zwane „Double Derringer”, skonstruował i opatentował w 1865 roku Joseph Rider – proste i tanie, były bardzo popularną bronią kieszonkową. W latach 1866-1935 wyprodukowano ich co najmniej 150 tysięcy sztuk. Wyroby Jima Davisa nie mają może tego sznytu, ale za to są jednymi z najtańszych na rynku. Derringery z Chino są produkowane w wielu kalibrach, z uwagi na konstrukcję ułatwiającą nabojowe konwersje. Mamy zatem broń na naboje bocznego zapłonu kalibru .22, przeróżne małokalibrowe naboje rewolwerowe, słabe naboje pistoletowe typu browningowskich 6,35 mm x 15,5SR czy 7,65 mm x 17SR, a także – traktowane jako szczytowe osiągnięcie fabryki – pistolety strzelające nabojem 9 mm x 19 Parabellum (wyraźnie droższe od pozostałych modeli). Optymalnym wyborem wydaje się być pistolet na nabój .38 Special, czyli taki jak testowany egzemplarz.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 11/2008

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter