Długowieczne ptaszki projektu 206F/206FM

Długowieczne ptaszki projektu 206F/206FM

Robert Rochowicz

 

8 grudnia 2021 r. w polskiej marynarce wojennej zamknięto jedną z ciekawszych kart historii – po raz ostatni opuszczono biało-czerwoną banderę na drzewcu rufowym trałowca-niszczyciela min ORP Czajka. Trzy ostatnie okręty tego typu, zmodernizowane w latach 1998-2000, były pierwszymi niszczycielami min w polskiej flocie i stałymi członkami NATO-wskich grup rozminowania operujących na Bałtyku i Morzu Północnym.

Tuzin trałowców projektu 206F przez wiele lat, obok podobnej liczby jednostek projektu 254K/M, stanowił trzon sił przeciwminowych powojennej polskiej marynarki wojennej. Ich konstrukcja okazała się na tyle udana, że po ponad trzech dekadach służby trzy okręty zdecydowano się znacząco przebudować i dostosować do nowszych metod walki z podwodnym wrogiem. Zmodernizowane jednostki miały pozostać w służbie nie dłużej niż kolejnych 15 lat, a wytrwały ostatecznie 19-21 lat.

Redowy czy bazowy

Historia powstania trałowców projektu 206 sięga lata 1956 r. W datowanym na 7 sierpnia tegoż roku planie dostaw okrętów na najbliższe kilka lat zapisano konieczność budowy trałowców redowych o wyporności 180-220 t. Prototyp miał się pojawić w służbie już w 1960 r. Nowe jednostki byłyby kolejnym elementem modernizowanych sił przeciwminowych, dzięki którym do 1965 r. marynarka wojenna miała dysponować: trałowcami bazowymi projektu 254K/M, trałowcami redowymi projektu 206, kutrami trałowymi projektu 361T i trałowcami rzecznymi projektu 151. Wymienione projekty stanowiły podstawę wszelkich planów rozwoju floty opracowanych w drugiej połowie lat 50. XX w. Dla przykładu, plan z listopada 1956 r., podpisany przez p.o. dowódcy MW kontradm. Jana Wiśniewskiego, zakładał posiadanie po 24 trałowce bazowe i redowe oraz 36 kutrów trałowych i rzecznych. Nowe polskie jednostki miały uzupełnić siły trałowe bazujące na projektach jednostek licencyjnych.

Uruchomienie prac przy projekcie 206 zbiegło się w czasie z pojawieniem się krytycznych opinii wystawianych przez niektórych oficerów z Dowództwa MW, którzy na fali po październikowej odwilży w czambuł krytykowali wszystko, co radzieckie. Trałowcom projektu 254K/M „dostało się” za małą prędkość maksymalną i podczas prowadzenia prac trałowych. Ponieważ budowa tych okrętów w gdyńskiej stoczni miała spore opóźnienie związane z koniecznością wprowadzenia zmian w dokumentacji z wersji K na M, ostatecznie zbudowano ich tylko 12 dla jednego dywizjonu, którego bazą był port wojenny w Helu, a jednostką nadrzędną – Brygada Obrony Wodnego Rejonu Głównej Bazy, skupiająca siły główne floty. To nieco skomplikowało sprawy związane z projektowaniem nowego polskiego trałowca. Ostatecznie niezbudowane trałowce bazowe projektu 254M miały według planów trafić również do nowego dywizjonu przewidzianego dla Bazy Marynarki Wojennej w Świnoujściu. Wskazywano bowiem, że nowe jednostki bazowe będą nieokreśloną konstrukcją krajową. Zakładano, że trałowce redowe projektu 206, które w pierwszej kolejności także miały trafić do Świnoujścia, wraz z dywizjonem trałowców rzecznych (siedem zbudowanych jednostek projektu 151) i dywizjonem kutrów trałowych (budowane jednostki projektu 361T) staną się jedynie uzupełnieniem sił przeciwminowych.

Zgodnie z przyjętym planem rozwoju floty 12 września 1956 r. w Dowództwie MW (DMW) zatwierdzono dokument, w którym określono zasadnicze zadania operacyjno-taktyczne dla nowego trałowca redowego. Miał on prowadzić trałowania kontaktowe i niekontaktowe w rejonach baz morskich oraz stawiać małe zagrody minowe. Powinien rozwijać prędkość maksymalną 18 w., a promień działania określono aż na 3000 Mm. Autonomiczność obliczono na 12 dób, a pływanie miało być możliwe do stanu morza 8. Trałowce zamierzano uzbroić w dwie pojedyncze automatyczne armaty kal. 45 mm ustawione na podstawach morskich oraz dwa zdwojone wkm kal. 14,5 mm. Planowane wyposażenie trałowe nie odbiegało od ówczesnych standardów. Zestaw urządzeń miał się składać z trału elektromagnetycznego TEM-52M, akustycznego BAT-2 i mechanicznego MT‑3. Zakładano, że jednostka będzie zdolna do holowania trału Szulca. Zgodnie z założeniami DMW trałowce miały otrzymać radiostację UKF R-609, nadajnik KF R-644 i odbiornik KF R-673, stację radiolokacyjną Stwor, stację hydrolokacyjną Tamir-11M, urządzenia swój–obcy oraz radiolokacyjny system nawigacyjny. Załogę planowano utworzyć z 39 osób, w tym 3 oficerów i 15 podoficerów. Wszystkie pomieszczenia wewnątrz kadłuba miały być gazoszczelne. Całą konstrukcję zaplanowano wykonać ze stali okrętowej z silnikami spalinowymi w siłowni głównej.

Co ciekawe i ważne dla historii powstania projektu 206, kilka miesięcy później, tj. 8 maja 1957 r., DMW wydało dokument zawierający wymagania operacyjno-taktyczne na trałowiec bazowy. Stworzono takie zestawienie, mimo że trwały przygotowania do podjęcia licencyjnej budowy jednostek projektu 254M. Określono, że przyszły trałowiec bazowy powinien mieć wyporność rzędu 500-600 t (potem uściślono: do 570 t), a jego podstawowym przeznaczeniem ma być prowadzenie wszelkiego rodzaju trałowań w rejonach baz, przeprowadzanie konwojów i zespołów okrętów przez zagrody minowe oraz stawianie min. Z trałem ochronnym Parawan osiągałby prędkość 19 w., a zasięg określono na 3500 Mm. W stalowym kadłubie miała się znaleźć siłownia z bardzo popularnymi ówcześnie turbinami gazowymi. Na uzbrojenie trałowca bazowego przewidywano dwie pojedyncze armaty kal. 57 mm i jedno podwójne stanowisko z armatami kal. 25 mm, a na pokładzie planowano zmieścić standardowy zestaw trałów i tory minowe dla 12-20 min AMD‑500/1000.

Komitet Techniczny MW 22 lutego 1958 r. „wziął na warsztat” opracowany w Centralnym Biurze Konstrukcji Okrętowych nr 2 z Gdańska (CBKO nr 2) projekt trałowca redowego 206 o wyporności 360 t, który został mocno skrytykowany. Wytknięto jednoprzedziałową siłownię i niezatapialność, brak wzmocnień przeciwlodowych, złe rozplanowanie pomieszczeń socjalnych. Za konieczne uznano powiększenie artylerii okrętowej do jednej armaty kal. 57 mm i podwójnego stanowiska dla armat kal. 25 mm. W związku z tym CBKO nr 2 przygotowało w ciągu kilku kolejnych miesięcy poprawki, starając się uwzględnić uwagi specjalistów z DMW. Nowa wersja jednostki miała być konstrukcją całkowicie stalową, spawaną, zdolną do pływania do stanu morza 8. Rozważano potrzebę zastosowania opancerzenia sterówki blachą pancerną o grubości 8 mm. Kadłub wewnątrz planowano podzielić na 10 przedziałów wodoszczelnych. Wyporność standardową tej wersji trałowca redowego projektu 206 wyliczono na 359 t, a pełną na 396 t. Okręt miał mieć długość 56 m, szerokość 7,2 m i zanurzenie średnie maksymalne 2,07 m. Zakładano siedmiodniową niezależność od bazy, po uzupełnieniu zapasów zwiększającą się maksymalnie o kolejne pięć dni. Napęd miały stanowić dwa holenderskie 14-cylindrowe czterosuwowe silniki wysokoprężne RHUB 215 jednostronnego działania z doładowaniem o mocy maksymalnej 1750 KM każdy, sprzężone z przekładnią redukcyjno-nawrotną, napędzające dwie śruby o skoku nastawnym. Energię zapewniałyby dwa zespoły prądotwórcze po 60 kVA, napędzane przez silniki wysokoprężne, a także agregat zapasowy 25 kVA, traktowany jako postojowy, również z własnym dieslem. Jako uzbrojenie zaplanowano podwójną dziobową armatę kal. 57 mm i dwa podwójne wkm kal. 14,5 mm. Do wypełniania zadań podstawowych służyć miał zestaw trałów znajdujących się na stałe na wyposażeniu jednostki: kontaktowy MT-2, akustyczny BGAT i elektromagnetyczny TEM-52M. Na trałowcu planowano umieścić radar nawigacyjny, radiolokacyjne urządzenie rozpoznawcze, radiolokacyjny system nawigacyjny, radiostacje UKF (odbiornik i nadajnik) i KF (odbiornik i nadajnik), a także stację hydrolokacyjną przeznaczoną do wykrywania okrętów podwodnych. Na rufie miało znaleźć się miejsce na dwie zrzutnie dla bomb głębinowych. Całość dopełniał zestaw urządzeń demagnetyzacyjnych. Załogę jednostki przewidziano na 45 oficerów, podoficerów i marynarzy.

 Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 3-4/2022

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter