Dokdo i Marado - południowokoreańska recepta na „lekki lotniskowiec”

Sławomir J. Lipiecki
Dwa uniwersalne okręty desantowe-doki typu Dokdo są obecnie największymi jednostkami marynarki wojennej Korei Południowej (Republic of Korea Navy, ROKN). Podobnie jak nowoczesne niszczyciele rakietowe z systemem AEGIS/BMD typu Sejong the Great (KDX-III), stanowią zwieńczenie wielkich możliwości rodzimego przemysłu stoczniowego. Powstały jako odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony Chin oraz – przede wszystkim – nieobliczalnej Korei Północnej, na której granicy wciąż tli się zarzewie otwartego konfliktu zbrojnego.
Około północy z 10 na 11 sierpnia 1945 roku, kiedy II wojna światowa miała się ku końcowi, dwaj młodzi pułkownicy w Waszyngtonie, Charles Bonesteel i Dean Rusk (przyszły sekretarz stanu), otrzymali mapę Korei i… pół godziny czasu. Od północy na półwysep wkraczała Armia Czerwona. Ich praca polegała więc na wytyczeniu linii rozgraniczającej półwysep na dwie strefy odpowiedzialności. W istocie, stała się ona nie penetrowalną barierą pomiędzy dwoma wrogimi państwami, pomimo zawieszenia broni w 1953 roku, będącymi formalnie ciągle w stanie wojny.
Praktycznie do początku lat 80. ubiegłego wieku ROKN była traktowana jako pomocniczy rodzaj sił zbrojnych i nie odgrywała w strategii obronnej kraju większej roli, ograniczając się do ochrony wód terytorialnych. Pierwszy przełom nastąpił wraz ze zwiększeniem zasięgu skutecznego morskiego uzbrojenia rakietowego oraz rozwoju sensorów. Największe jednostki nawodne wyposażono wówczas w sprawdzone podczas argentyńsko-brytyjskiej wojny o Falklandy/Malwiny francuskie pociski przeciwokrętowe MBDA Exocet MM40 oraz amerykańskie RGM-84 Harpoon. Tymi ostatnimi obdarzono zbudowane jeszcze pod koniec II wojny światowej pięć niszczycieli typu Gearing, które po wielu modernizacjach, dotrwały w służbie jeszcze w XXI wieku.
Zagrożenie ze strony byłego ZSRR odeszło wraz z jego upadkiem. Jednak sytuacja na Półwyspie Koreańskim, będącym polem potężnej koncentracji sił militarnych, stanowi nadal potencjalne ognisko zapalne dla konfliktu na wielką skalę. 31 sierpnia 1998 roku Phenian wystrzelił trójstopniową rakietę Taepodong-1, która przeleciała ponad Japonią. Historia oceni ten lekkomyślny wyczyn, będący swoistym „fajerwerkiem” z okazji 50-lecia Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, jako zwrotny punkt w architekturze bezpieczeństwa Azji Północno-Wschodniej. Jej przelot nad północnymi akwenami Japonii wywołał niepokój jej opinii publicznej i wpłynął bezpośrednio na przystąpienie tego kraju do budowy – wspólnie z USA – morskiej przeciwrakietowej tarczy antyrakietowej (Ballistic Missile Defence, BMD). Wkrótce do programu miała dołączyć także Korea Południowa wraz ze swoimi niszczycielami wyposażonymi w system dowodzenia i zarządzania walką AEGIS.
Współczesna marynarka wojenna tego kraju jest zorganizowana na trzy floty (Pierwszą – z kwaterą główną w Donghae, Drugą – z kwaterą główną w Pyeongtaek i Trzecią – z kwaterą główną w Mokpo). Szefowi sztabu MW podlegają oddzielnie dowództwa lotnictwa, sił obrony przeciwminowej i sił desantowej oraz zastępca do spraw szkolenia i logistyki. W skład piechoty morskiej (podlega ona również szefowi operacji morskich) wchodzą dwie dywizje, brygada oraz inne mniejsze jednostki. Uderzeniową siłę floty stanowi 8 budowanych lokalnie na licencji okrętów podwodnych typu Sohn Wonyil (niemieckiego typu 214) uzbrojonych m.in. w rakiety manewrujące, 9 licencyjnych okrętów podwodnych typu Chang Bogo (niemieckiego typu 209/1200 mod.) oraz kilkanaście miniaturowych jednostek tej klasy, używanych przez piechotę morską. Do tego dochodzą efektywnie uzbrojone siły nawodne z trzema wielkimi niszczycielami rakietowymi z systemem AEGIS/BMD typu Sejong the Great na czele, wspartymi przez sześć niszczycieli rakietowych typu Chungmugong Yi Sunshin i trzy typu Kwanggaeto the Great.
Siły główne wsparte są przez 12 małych fregat (6 typu Incheon i 6 typu Ulsan), 13 korwet patrolowych typu Pohang i ok. 60 mniejszych jednostek patrolowych. Do tego dochodzą pokaźne siły desantowe, których kwintesencją są dwa uniwersalne okręty desantowe-doki typu Dokdo, wsparte przez 8 mniejszych jednostek (4 typu Cheonwangbong i 4 typu Gojunbong). Jednostki desantowe mają na wyposażeniu nowoczesne poduszkowce typu Solgae w dwóch wariantach – amerykańskim LSF 631 i rosyjskim LSF 621. Całości ROKN dopełniają siły minowe (okręty Nampo i Wonsan) i przeciwminowe (3 niszczyciele min typu Yangyang i 6 trałowców bazowych typu Ganggyeong) oraz jednostki pomocnicze, w tym cztery szybkie zaopatrzeniowce floty typów Soyang i Cheonji wraz z dwoma dużymi okrętami ratowniczymi typu Tongyeong.
Problemy ekonomiczne kraju, nakładające się na długotrwały kryzys gospodarek azjatyckich w XXI wieku, przełożyły się na zaniechanie lub opóźnienie realizacji licznych projektów w dziedzinie obronności. Przykładowo, w marynarce wojennej opóźnienia dotknęły wiele jednostek, w tym niszczycieli z programów KDX (Korean Destroyer eXperimental) i KDX II, a nawet wspomniane niszczyciele z systemem AEGIS programu KDX III, jak również (poniekąd) ich unowocześnionej wersji KDX-III Batch-I. Południowokoreańska agencja zamówień obronnych DAPA i koncern Hyundai Heavy Industries (HHI) podpisały umowę na budowę pierwszego niszczyciela drugiej serii typu Sejongdaewang-Ham (KDX-III). Ostateczna decyzja o budowie trzech kolejnych niszczycieli KDX-III zapadła dopiero na wiosnę bieżącego roku (kontrakt na same kadłuby opiewa na kwotę 565 milionów USD). Prototypowa jednostka ma wejść do linii w 2024 roku. Znaczny „poślizg” w realizacji zamówienia dotknął również prototypowy uniwersalny okręt desantowy-dok Dokdo, a już w szczególności „siostrzaną” jednostkę – Marado, która dopiero teraz znajduje się w trakcie prób morskich.
Projekt
Idea powstania uniwersalnych okrętów desantowych-doków powstała wraz ze zmianą koncepcji użycia floty, w czym – paradoksalnie – dodatkowo pomogły agresywne posunięcia reżimu Korei Północnej (m.in. wspomniane wcześniej próby rakietowe). Pierwszą reakcją był plan budowy niszczycieli rakietowych z systemem AEGIS (program KDX-III) w oparciu o zmodyfikowaną konstrukcję amerykańskich jednostek tej klasy (typu Arleigh Burke Flight IIA). Kolejnym krokiem było zaprojektowanie dużych okrętów lotniczych o bardzo wszechstronnym przeznaczeniu, wkomponowanych w tworzony system działania floty na wodach otwartych. Pierwsze koncepcje zaprojektowania takich jednostek powstały już w 2000 roku. Osobiście wspierał je ówczesny prezydent Kim Dae Jung, który rok później ogłosił projekt rozwoju marynarki wojennej zakładający powstanie do 2020 roku do trzech grup szybkiego reagowania składających się z nowych koreańskich niszczycieli typu KDX-II i KDX-III, fregat rakietowych FFX, a także wyspecjalizowanych okrętów lotniczych.
W grę wchodziły więc albo konwencjonalne lekkie lotniskowce, lub – co bardziej spodobało się decydentom (choćby z uwagi na brak wówczas odpowiednich maszyn typu VTOL i/lub STOVL) – uniwersalne okręty desantowe-doki, przystosowane do wsparcia operacji ZOP i SAR oraz transportu wojska. ROKN zgłosiła zapotrzebowanie na cztery takie jednostki, co pozwoliłoby na utworzenie – wraz z niszczycielami, fregatami okrętami podwodnymi oraz okrętami wsparcia – trzech w pełni samowystarczalnych zespołów operacyjnych. Czwarty okręt desantowy-dok mógłby wówczas przebywać w bazie na remoncie/modernizacji lub szkolić załogi.
Zgodnie z oficjalnymi deklaracjami władz Korei Południowej, jednostki nie miały być pierwotnie wykorzystywane jako lotniskowce. Na czas wojny, głównym ich zadaniem miało być przeprowadzanie operacji desantowych i wsparcie walczących oddziałów na lądzie. Z kolei w okresie pokoju możliwe stawało się ich wykorzystanie w misjach pokojowych ONZ i w trakcie udzielania pomocy ofiarom klęsk żywiołowych. Na co dzień miały one jednak pełnić funkcję okrętów flagowych związków taktycznych. Wstępny koszt każdego z okrętów oszacowano na ponad 266 milionów USD (bez wyposażenia i uzbrojenia).
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 12/2019