Douglas A-26 (B-26) Invader w służbie USAAF, USAF i CIA

Leszek A. Wieliczko
Bombowce A-26 Invader pojawiły się na frontach drugiej wojny światowej zbyt późno, aby odegrać znaczącą rolę w zmaganiach z Niemcami i Japonią. Przezbrajanie jednostek USAAF w Europie rozpoczęło się dopiero pod koniec 1944 roku, a na Pacyfiku w lecie 1945 roku. Nie był to wszakże koniec ich kariery bojowej. W latach 1950–1953 Invadery Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych walczyły nad Koreą, a w latach 1961–1964 i 1966–1969 nad Wietnamem. Pod szyldem CIA w latach 50. i 60. brały udział w kilku tajnych operacjach i lokalnych konfliktach zbrojnych w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, Ameryce Środkowej i Afryce.
Dostawy seryjnych samolotów A-26 do jednostek USAAF rozpoczęły się jesienią 1943 roku, ale aż do jesieni następnego roku ich tempo było niewielkie. Kilkanaście pierwszych egzemplarzy A-26B zbudowanych w Long Beach trafiło do Wright Field w Ohio i Eglin Field na Florydzie, gdzie poddano je próbom wojskowym. Następnych około 60 maszyn zostało dostarczonych do jednostek szkolnych stacjonujących w Barksdale i Lake Charles w Luizjanie oraz Florence i Columbii w Karolinie Południowej.
Debiut bojowy
W maju 1944 roku cztery A-26B-5-DL zostały wysłane na obszar południowo-zachodniego Pacyfiku (South West Pacific Area, SWPA), w celu przeprowadzenia prób w warunkach bojowych. Przydzielono je do 13th Bombardment Squadron z 3rd Bombardment Group ze składu Fifth Air Force, operującej na Nowej Gwinei i wyposażonej w bombowce lekkie Douglas A-20 i średnie North American B-25 Mitchell. W czerwcu i lipcu A-26B wykonały loty bojowe z Nadzab i Hollandii. Opinie pilotów były zgodne: Invadery były dobrymi samolotami, ale nie nadawały się do działań w ciasnych formacjach na małej wysokości. Skrytykowano przede wszystkim złą widoczność na boki z fotela pilota, zbyt duże siły na sterownicy podczas wyprowadzania z nurkowania i niewystarczający zapas paliwa. Dolną wieżyczkę uznano za zbędną. Pochwalono natomiast łatwość obsługi technicznej (jedynym poważnym wyzwaniem dla mechaników były zdalnie sterowane wieżyczki strzeleckie) i silne uzbrojenie, choć z baterią ośmiu dodatkowych kaemów pod skrzydłami A-26B ustępował pod względem prędkości maksymalnej B-25. Personel 3. BG przygotował raport z propozycjami ponad 30 zmian i poprawek, których wprowadzenie miało uczynić A-26 zdatnymi do działań bojowych. Generał George Kenney, dowódca Far East Air Forces (FEAF), w których skład wchodziła 5. AF, stwierdził nawet, że do tego czasu „za żadne skarby nie chcemy, aby A-26 zastąpiły cokolwiek [czym obecnie dysponujemy]!”.
Krytyczne opinie pilotów walczących na SWPA nie wpłynęły na zmianę planów dowództwa w Waszyngtonie odnośnie do użycia A-26 na europejskim teatrze operacyjnym (European Theater of Operations, ETO). W trakcie produkcji Douglas wprowadził bowiem kilka istotnych poprawek, które wyeliminowały przynajmniej część wad samolotu. W lipcu 1944 roku rozpoczęto więc wysyłkę Invaderów do stacjonującej w Wielkiej Brytanii Ninth Air Force, aby zastąpić w jednostkach bombowce lekkie A-20 i średnie Martin B-26 Marauder. Pierwszą eskadrą wyposażoną w Invadery została A-26 Combat Evaluation Project Squadron (dowódca Maj Howard Burhanna), którą wyposażono w 12 egz. A-26B i sześć A-26C. Po przybyciu do Wielkiej Brytanii na początku sierpnia eskadrę dołączono do 553rd Bombardment Squadron z 386. BG w Great Dunmow w Essex. Pierwszy lot bojowy nad cel w okolicy Brestu wykonano 6 września. W ciągu dwóch tygodni, do czasu wycofania eskadry A-26 z 386. BG przed przebazowaniem tej grupy do Francji, Invadery uczestniczyły w jeszcze siedmiu misjach bombowych. Nie miały wszakże okazji do atakowania celów naziemnych z małej wysokości ani do spotkania z myśliwcami Luftwaffe.
Raport podsumowujący pierwsze operacje bojowe na ETO był ogólnie pozytywny. A-26 miał większą prędkość i zasięg niż A-20 i B-26, a pod względem udźwigu i asortymentu przenoszonych bomb znacznie przewyższał A-20. Pochwalono dobre własności lotne (w tym zwrotność, utrzymywanie szyku i zachowanie w locie z jednym silnikiem niepracującym), duży zasięg i łatwość obsługi. W podsumowaniu raportu uznano, że Invadery dobrze nadają się do realizacji misji bombowych na średniej wysokości. W odróżnieniu od generała Kenneya, generał Hoyt S. Vandenberg, dowódca 9. AF, uznał, że „A-26 jest odpowiednim zamiennikiem dla samolotów A-20 i B-26”.
Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 7-8/2019