Druga bitwa morska pod Guadalcanal
Michał Kopacz
Druga bitwa morska pod Guadalcanal
Artyleryjska bitwa morska rozegrana w nocy z 14 na 15 listopada 1942 roku w pobliżu wyspy Guadalcanal należy do najciekawszych starć na Pacyfiku w czasie II wojny światowej – pełna dramaturgii, nieoczekiwanych zwrotów, chwilowych porażek i tryumfów. Było w niej też coś z mistycyzmu – naprzeciw siebie stanęły dwie odmienne floty, posługujące się różnym uzbrojeniem, taktyką i mentalnością, z których każda miała swoje atuty i słabe strony. Z jednej strony potężny zespół najnowocześniejszych amerykańskich pancerników, naszpikowanych elektroniką, silnie uzbrojonych i opancerzonych pływających twierdz stworzonych do jednego celu – niszczenia. Tym zdaje się niezwyciężonym kolosom przyszło jednak walczyć w warunkach nigdy niebranych pod uwagę w żadnym z podręczników taktyki – na wąskich ograniczonych wodach okalających Guadalcanal. Gdzie radary ślepły na tle linii brzegowej, ogromne kadłuby nie miały możliwości swobodnego manewrowania, a dalekonośne armaty nie mogły trzymać na dystans lekkich sił przeciwnika. A właśnie tej listopadowej nocy najgroźniejszym przeciwnikiem Amerykanów były siły lekkie. Doskonale wyszkolone i wyposażone w najgroźniejszą dla pancerników broń – torpedy.

Ku bitwie pancerników
13 listopada 1942 r., w Sztabie Floty Południowego Pacyfiku wiceadm. Williama F. Halsey’a w Nouméa na Nowej Kaledonii panowały ponure nastroje. W kierunku Guadalcanal zmierzał japoński konwój z posiłkami, a w nocy doszło do starcia w cieśninie Żelaznego Dna. Zespół Bombardujący kadm. Hiroaki Abe walczył z amerykańskimi krążownikami kadm. Daniela J. Callaghama. Halsey z niecierpliwością oczekiwał jakichkolwiek informacji z Guadalcanal. Na wyspie obserwowano nocny spektakl z wielkim niepokojem. Błyski, kanonada armat i serie eksplozji zdawały się wprawiać całą cieśninę Żelaznego Dna w drżenie – wynik starcia nie był jednak znany. Wreszcie rankiem dotarła długo oczekiwana informacja z radiostacji na Guadalcanal: Henderson Field nie zostało zbombardowane. Ze strzępków przechwytywanych transmisji radiowych powoli wyłaniał się obraz bitwy, jak i rozmiar start. Niesterowny, storpedowany krążownik ciężki Portland prosił o asystę holownika z Tulagi, krążownik lekki Atlanta nadawał rozpaczliwy sygnał: Potrzebna pomoc!. Około godziny 9:00 odebrano meldunek z krążownika Helena. Jego dowódca kmdr Gilbert C. Hoover przedstawiając się jako najwyższy stopniem oficer, zawiadamiał o odwrocie wraz z ciężko uszkodzonymi krążownikami San Francisco i Juneau oraz trzema niszczycielami w kierunku wyspy Espiritu Santo. W ciągu dnia Halsey otrzymał informacje wywiadowcze z Pearl Harbor o przesunięciu przez Japończyków lądowania na Guadalcanal o jeden dzień. Analizując wszystkie dostępne raporty i wiadomości doszedł do wniosku, że w nocy z 13 na 14 listopada odbędzie się kolejna próba bombardowana lotniska. W tym czasie jedyną realną siłą marynarki był zespół Task Force 16, kontradm. Thomasa C. Kinkaida, którego trzon składał się z naprędce połatanego po bitwie pod Santa Cruz lotniskowca Enterprise oraz dwóch szybkich pancerników 6. Dywizjonu kontradm. Willisa A. Lee. Pomimo oporu swojego sztabu Halsey zdecydował wysłać obie ciężkie jednostki do boju na ograniczonych wodach Guadalcanal.
Pierwsze rozkazy o przygotowaniu się do bitwy kontradm. Lee otrzymał 13 listopada około godziny 16.00. Wszyscy już wcześniej zdawali sobie sprawę z nieuchronności akcji. W dziennym rozkazie pancernika Washington nakazano usuwać farbę z pomieszczeń najbardziej narażonych na płomienie. Podczas postoju na Tongatabu (wyspy Tonga) na pokład okrętu zamustrowano kilkunastu marynarzy z krążowników straconych w Bitwie pod Savo. Opowieści o piekle, jakie potrafi zgotować farba i łatwopalne elementy wyposażenia szybko rozeszły się po pancerniku. O godzinie 19.15 sygnalista odczytujący wiadomość nadawaną z flagowego Enterprise, wykrzykiwał głośno każdą jego literę: Do dowódcy TF.64: Udać się na północ z dwoma pancernikami i czteroma niszczycielami z największą prędkością. Zanim zdążył dobiec na pomost, kontradm. Lee wydawał już pierwsze rozkazy. Okręt zwiększył prędkość do 24 w i po odłączeniu od TF.16, ruszył kursem 000T – dokładnie na północ. Za jego rufą ustawiła się South Dakota i dalej niszczyciele Walke, Gwin, Benham i Preston. Po uformowaniu zespołu kontradm. Lee nakazał zwiększyć prędkość do 26 w. Zgranie Task Force 64 pozostawiało wiele do życzenia. Stworzony z konieczności chwili zespół był zbieraniną przypadkowych jednostek z zerowym doświadczeniu we wspólnym pływaniu w jednej jednolitej grupie. Pancerniki Washington i South Dakota formalnie należały do tego samego 6. Dywizjonu Pancerników, jednak operowały razem zaledwie od czternastu dni, czyli od momentu dołączenia do zespołu TF.16. Dodatkowo podczas bitwy pod Santa Cruz South Dakota została trafiona bombą w dach wieży artylerii głównej Nr 1. Pancerz wytrzymał uderzenie, lecz odłamki pokiereszowały lufy dwóch armat wieży Nr 2 oraz raniły dowódcę okrętu kmdr Thomasa L. Gatcha. Do bitwy pancernik szedł więc tylko z siedmioma sprawnymi armatami. Jeszcze gorzej przedstawiała się sytuacja niszczycieli. O ich włączeniu do TF.64 zadecydowała ilość posiadanego w zbiornikach paliwa. Każda z czterech jednostek pochodziła z innego dywizjonu i należała do innego typu. Ze względu na starszeństwo, formalnym dowódcą wszystkich niszczycieli został kmdr por. Thomas E. Fraser z Walke. Nie miało to jednak większego znaczenia – Fraser, jako dowódca tymczasowego dywizjonu nie miał żadnego sztabu do pomocy, a on sam musiał się bardziej skupić na kierowaniu własnym okrętem. 14 listopada o godzinie 6.25 z za północnego horyzontu w odległości 25 Mm wyłoniła się wyspa Guadalcanal. Okręty przeszły w stan pełnej gotowości. Lee nie chcąc narażać swojego zespołu na niepotrzebne niebezpieczeństwo zmienił kurs na zachodni, aby oddalić się od wyspy i pozostać pod przykryciem szkwałów deszczowych. Z nasłuchu informacji rozpoznania lotniczego, wiedział, że na razie nie ma potrzeby zbliżać się do Guadalcanal – japoński konwój znajdował się jeszcze daleko od wyspy. Dodatkowo otrzymano wiadomość o wykryciu zespół złożonego z 2 pancerników, lotniskowca, 3 krążowników i 11 niszczycieli. Lecz i te jednostki nie mogły dotrzeć do Guadalcanal przed nocą. Po południu kontradm. Lee otrzymał od Halsey’a rozkaz zbliżenia do wyspy Savo i dalszego postępowania według własnego uznania, nie wyłączając możliwości wejścia na wody cieśniny Żelaznego Dna. Przed godzinną 17.00 przechwycono raport z okrętu podwodnego Flying Fish, nadawany otwartym tekstem. Mówił on o nieskutecznym ataku na nieprzyjacielski zespół płynący kursem południowym w odległości 150 Mm od Guadalcanal. W jego skład miały wchodzić 4 krążowniki ciężkie, 1 krążownik lekki oraz 10 niszczycieli. Na pokładzie pancernika Washington uważnie nasłuchiwano również wszystkich raportów o nowych kontaktach oraz o wyniku ataków samolotów z Henderson Field i Enterprise. Ostatecznie określono, że połączone siły zespołu bombardującego i osłony transportowców będą się maksymalnie składać z 3 pancerników, 8-10 krążowników oraz minimum 12 niszczycieli. O godzinie 19.20 okręty TF.64 zawróciły na północny-wschód w kierunku zachodniego wybrzeża Guadalcanal.
Nadciąga Kondo
13 listopada o godzinie 11.55 adm. Isoroku Yamamoto wydał rozkaz ponownego bombardowania lotniska Henderson. Po dołączeniu do głównych sił powracającego spod Guadalcanal zespołu wiceadm. Abe, utworzono zaimprowizowany Zespół Bombardujący. Jego trzon miał stanowić pancernik Kirishima, który w trakcie nocnej bitwy nie odniósł poważniejszych uszkodzeń oraz dwa krążowniki ciężkie: Atago – jednostka flagowa dowodzącego całością operacji na morzu wiceadm. Nobutake Kondo i Takao. Przed świtem rozpoczęto formowanie zespołu, w którego skład weszły ponadto krążowniki lekkie Nagara i Sendai oraz 9 niszczycieli. Kondo podobnie jak kontradm. Lee nie miał jasnego obrazu sił przeciwnika. O godzinie 14.55 samolot rozpoznawczy wykrył nieprzyjacielski zespół w odległości 100 Mm na południe od Guadalcanal. Jego skład określono na dwa krążowniki i cztery niszczyciele. Późniejsze raporty mówiły o obecności pancerników w eskorcie krążowników, a nawet lotniskowców. Kondo spodziewał się jednak, że jeżeli faktycznie w pobliżu Guadalcanal operuje zespół złożony z pancerników i lotniskowców, to nocą wycofa się on na południe. O godz. 16.25 krążownik Atago gwałtownym zwrotem wyminął torpedy wystrzelone przez amerykański okręt podwodny Flying Fish. Japońskie radiostacje przechwyciły meldunek z nieprzyjacielskiego okrętu nadawany otwartym tekstem. Stało się jasne, że o zaskoczeniu przeciwnika nie może być już mowy. O godzinie 17.35 Kondo przekazał na jednostki opracowany plan bitwy. Swój zespół podzielił na trzy części. Grupę bombardującą w postaci pancernika Kirishima, krążowników Atago i Takao oraz 10. Flotylli Niszczycieli kontradm. Susumu Kimury w postaci krążownika lekkiego Nagara i niszczycieli Samidare, Inazuma, grupę osłonową kontradm. Tamotsu Takamy złożoną z niszczycieli Asagumo (jednostka flagowa) i Teruzuki, Shirayuki i Hatsuyuki oraz grupę zwiadowczą kontradm. Shintaro Hashimoto – krążownik lekki Sendai wraz z niszczycielami Uranami, Shikinami i Ayanami. Kondo wiedząc o prawdopodobnej obecności nieprzyjaciela na wodach cieśniny nie zamierzał zostać zaskoczony tak jak kontradm. Abe. Zespół kontradm. Hashimoto miał przed bitwą wysunąć się do przodu i przeprowadzić rozpoznanie sił przeciwnika, okrążając wyspę Savo od wschodniej i zachodniej strony. Dopiero wtedy do walki miał się ewentualnie włączyć zespół Kimury wzmocniony niszczycielami Shirayuki i Hatsuyuki. Każdy z dowódców został poinformowany, by działać elastycznie w zależności od rozwoju sytuacji. Według oceny Kondo zespół przeciwnika mógł się składać maksymalnie z 2-4 krążowników i tyluż niszczycieli, a więc siły lekkie powinny sobie poradzić same. Ciężkie okręty na wąskich wodach cieśniny miały ograniczone pole manewru, a dodatkowo byłyby narażone na nieprzyjacielskie ataki torpedowe. Jednak Kondo najbardziej obawiał się, że nie wykona podstawowego celu swojej misji. W przypadku nocnego bombardowania celów lądowych, jeśli miało ono być skuteczne i celne, dokładna nawigacja była niezmiernie ważna. Siłę amerykańskiego zespołu potwierdził kolejny meldunek samolotu rozpoznawczego z Kirishimy z godziny 20.45. Wykrył on dwa krążowniki i cztery niszczyciele w odległości 16 Mm na południowo-zachód od Przylądka Esperance, które szybko zbliżały się do Guadalcanal. Raport dość dokładnie określił faktyczną pozycję zespołu kontradm. Lee, lecz raz jeszcze nieprawidłowo rozpoznano jego skład.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 4/2012