Duma Nipponu - niszczyciele rakietowe typu Kongō i Atago

Duma Nipponu - niszczyciele rakietowe typu Kongō i Atago

Sławomir J. Lipiecki

 

Sylwetki japońskich okrętów zawsze fascynowały miłośników morza. Udział elementu architektonicznego w tworzeniu jednostek przeznaczonych do walki – w przeciwieństwie np. do liniowców czy statków pasażerskich – jest oczywiście ograniczony. W każdym przypadku przestrzeń musi być bowiem organizowana nie dla komfortu załogi, lecz dla stworzenia morskiej maszyny bojowej. Postęp techniczny wywiera wielki wpływ na jej wygląd. Przy przeglądaniu archiwalnych, czy też współczesnych roczników flot nawet laik zauważy narodowe szkoły projektowania. Oczywiście stworzyli je inżynierowie – profesorowie i ich najzdolniejsi uczniowie w sławnych biurach konstrukcyjnych. Co jest charakterystyczne dla starej szkoły japońskiej? To linia dziobu i rufy oraz sylwetka boczna z nadbudówkami spiętrzonymi jak pagody. Wyraźnie jednak widać, że współczesne okręty Nipponu „zamerykanizowały” się. Dotyczy to w szczególności najnowszych niszczycieli rakietowych z systemem AEGIS typu Kongō i Atago, tworzących notabene trzon Japońskich Morskich Sił Samoobrony (jap. Kaijō Jieitai, ang. Japan Maritime Self-Defense Force).

Kaijō Jieitai - w opinii ekspertów - dysponują drugą pod względem siły, po US Navy marynarką wojenną w regionie Azji i Pacyfiku. Siły morskie Japonii są odpowiednio wyposażone technicznie i wyszkolone. Personel liczy ponad 50 tys. marynarzy, z których 12 tys. służy w lotnictwie morskim (liczącym 346 maszyn). Zasadniczy trzon sił nawodnych tworzą 3 duże śmigłowcowe (de facto lekkie lotniskowce – klasyfikowane w Japonii jako niszczyciele śmigłowcowe), 26 niszczycieli rakietowych, 10 mniejszych niszczycieli (lub fregat) oraz 6 niszczycieli eskortowych (lub korwet). Okręty podwodne – 19 jednostek (plus 6 dalszych w budowie i/lub planowanych) z napędem niezależnym od powietrza AIP (ang. Air-Independent Propulsion system), opartym na szwedzkim silniku Stirlinga – zgrupowane są w dwie flotylle, bazujące w Kure i Yokosuka. Wyspiarski kraj utrzymuje również pokaźną flotę jednostek przeciwminowych – decyduje o tym m.in. niski koszt użycia min przez potencjalnego przeciwnika. Znaczna większość okrętów Kaijō Jieitai to nowoczesne jednostki. Wybudowano pod koniec- lub na początku XX wieku. Japończycy przyjęli bowiem zasadę, że trzy czwarte ich okrętów nie może liczyć więcej niż 25 lat…

Geneza

Po sromotnej klęsce w II wojnie światowej zwycięzcy Amerykanie podyktowali Japończykom traktat pokojowy, w którym ci ostatni zrezygnowali po wszystkie czasy z posiadania armii, narzędzia swojego militaryzmu i polityki imperialnej. Monarchię z silną pozycją „boskiego cesarza” zastąpiono nowym ustrojem, w którym oddał on władzę narodowi. Artykuł 9. konstytucji mówi, że „naród japoński na zawsze wyrzeka się wojny jako suwerennego prawa narodu”. Wolno mu bronić jedynie swojego terytorium. Armię nazwano więc siłami samoobrony. Obecnie jej liczebność wynosi nieco ponad 247 tys. ludzi plus dalsze 56 rys. w rezerwie. Pod względem możliwości mobilizacyjnych Jest to dziesięciokrotnie mniej niż w Chinach, jednak budżet Japońskich Sił Samoobrony w zeszłym roku wynosił aż 43,6 miliardów USD, a więc ponad czterokrotnie więcej od wydatków wspomnianej najliczebniejszej armii świata. Japończycy postanowili dodatkowo zwiększyć o 12% budżet straży wybrzeża przy okazji podnosząc liczbę służących tam osób do niemal 14 tys. oraz rozszerzyć budżet przeznaczony na prace badawczo-rozwojowe. Tak duże środki na działalność badawczą wynikają przede wszystkim z trzech programów realizowanych dla Kaijō Jieitai. W ich ramach mają zostać opracowane nowe rakiety woda-powietrze, woda-woda i ziemia-woda. Japończycy planują zainwestować także w badania nad cyberbronią, pojazdami podwodnymi oraz – podobnie jak Amerykanie – armatami elektromagnetycznymi.

Przez lata japońsko-amerykańska strategia obronna miała na celu oddalenia zagrożenia ze strony ZSRR oraz ludowych Chin. W okresie tzw. zimnej wojny marynarka wojenna byłego Związku Radzieckiego bardzo duży nacisk kładła na rozwój okrętów podwodnych. Stanowiły one siłę, której obawiały zarówno kraje zrzeszone w pakcie NATO, jak i te znajdujące się poza nim. Zagrożenie to miało wpływ na kształt i strategię działania wielu flot świata, w tym także Japońskich Morskich Sił Samoobrony. Japończycy zakładali , że przypadku konfliktu zbrojnego siły morskie podzielone będą na cztery osobne zgrupowania. W skład każdego z nich wchodzić miał jeden śmigłowcowiec (klasyfikowany w Japonii jako niszczyciel śmigłowcowy) oraz od pięciu do sześciu niszczycieli ZOP. Osłonę przez zagrożeniami z powietrza zapewniać miały dwa lub trzy niszczyciele przeciwlotnicze. Wprowadzanie do linii przez ZSRR coraz nowszych modeli rakiet przeciwokrętowych i usprawnianie dotychczas używanych spowodowało, że japońskie niszczyciele rakietowe typu Tachikaze i typu Hatakaze stały się niewystarczającą platformą do zapewnienia skutecznej obrony przeciwlotniczej dla poszczególnych flotylli. Okręty te uzbrojone były w amerykańskie pociski serii SM-1. Pozostałe wyposażenie w dużej mierze także opierało się na technologii sprowadzonej z USA.

W obliczu rosnącego zagrożenia ze strony radzieckich rakiet przeciwokrętowych i silnego powiązania z amerykańską technologią, w 1984 roku Japonia rozpoczęła starania o kupno zintegrowanego (sieciowego) systemu wykrywania, naprowadzania i kierowania ogniem AEGIS (Automatized Electronic Guidance Interconected System) zgodnie z procedurami FMS (ang. Foreign Military Sales), realizowanego przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych. Na początku 1988 roku sprawa sprzedaży systemu AEGIS do Japonii rozważana była przez Kongres. Podczas debaty podnoszone były dwa główne zagadnienia; -  pierwsze z nich dotyczyło potencjalnych zysków dla amerykańskiego przemysłu stoczniowego (poddano m.in. w wątpliwość sens sprzedaży samego systemu AEGIS bez odpowiednich okrętów), a drugie opłacalności samego transferu. Wielu członków Kongresu wierzyło, że najnowsze wówczas osiągnięcie amerykańskiej technologii nie powinno być udostępnione Japonii. Obawy budziła możliwość, że japońscy inżynierowie po nabyciu systemu mogą go rozebrać na przysłowiowe „czynniki pierwsze”, dokładnie zbadać i wyprodukować własny odpowiednik.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 2/2018

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter