EOTech po taniości?

Ludzie lubią tanie wina, bo są dobre i tanie – to prawda znana od lat, ale czy istnieje coś takiego, jak tani i dobry celownik? Dodajmy do tego, że to markowy celownik, w dodatku od firmy, która słynie z dobrych celowników, ale cenowo lokującej się w górnej strefie.
EOTech to znany i uznany od wielu lat producent celowników holograficznych oraz (nieco krócej) optycznych. Produkty tej firmy używane są w siłach zbrojnych na całym świecie i stanowią wybór wielu jednostek specjalnych. Strzelcy cywilni również chętnie korzystają z holografów tego producenta, przede wszystkim z uwagi na bardzo wyraźny i intuicyjny znak celowniczy widoczny pod każdym kątem i możliwy do wyświetlenia na częściowo zabrudzonym, a nawet uszkodzonym wizjerze. Oczywiście mają one także swoich przeciwników krytykujących je za dość duże rozmiary i masę, a także za to, że baterię trzeba wymieniać częściej niż co 15 000 godzin.
Niestety, najpopularniejsze modele celowników EOTecha, do których można zaliczyć modele 552, 512, 518 oraz XPS i EXPS charakteryzują się wysoką ceną, w skrajnych przypadkach dochodzącą do 3500 złotych. Za tę cenę otrzymujemy jednak pancerny celownik holograficzny (w ocenie wielu strzelców wyraźnie dominujący nad klasycznym kolimatorem) o bardzo bojowym wyglądzie i wysokich parametrach. Niektórzy próbują poprzestać na wyglądzie i kupują „bezlicencyjne repliki” tych celowników wyprodukowane na Dalekim Wschodzie, choć poza wyglądem nie mają one wiele wspólnego z oryginałem, bo są najzwyklejszymi kolimatorami o dość przeciętnej jakości, ale też i kosztują ułamek ceny prawdziwego EOTecha.
Podczas tegorocznych targów IWA EOTech zapowiedział pojawienie się na rynku celownika będącego „zauważalnie tańszą” wariacją na temat modelu 512. Tak naprawdę to ten celownik był też obecny w Norymberdze, ale nie na ekspozycji, lecz pod ladą. Widzieliśmy go wówczas, a całkiem niedawno przedsprzedażowy egzemplarz takiego EOTecha trafił do naszej redakcji.
Celownik ten, roboczo nazwany HOLO Sight (albo numerycznie 502-0, choć to jeszcze nic pewnego), jest uproszczoną wersją modelu 512, w którym podstawową różnicą jest brak aluminiowego kaptura ochronnego charakterystycznego dla praktycznie wszystkich celowników holograficznych EOTech, Poza tym jest to niemal dokładna kopia droższego modelu zachowująca wszystkie jej funkcjonalności.
Urządzenie zasilane jest dwoma bateriami AA umieszczanymi w pojemniku w przedniej części. Plastikowy pojemnik blokowany na zaczepie aluminiowej podstawy celownika i dociskany mimośrodową, również aluminiową dźwignią. W miejscu połączenia pojemnika z obudową celownika znajduje się gruba, gumowa wkładka, która odpowiada za ścisłe dopasowanie pojemnika, likwidację luzów i uszczelnienie przedziału baterii. Celownik jest zabezpieczony przed przenikaniem do jego wnętrza wody i innych zanieczyszczeń (bez problemu zniesie nawet silny deszcz), a jego wnętrze zabezpieczono przed powstawaniem pary na wewnętrznych powierzchniach.
W całym celowniku jedynie jego podstawa i dźwignia mimośrodowa wykonane są z aluminium, pozostałe elementy zrobiono zaś z polimeru (poza obiektywem wykonanym ze szkła o grubości 1/8”). Dzięki temu zachowano dość wysoką odporność i wytrzymałość mechaniczną urządzenia przy jednoczesnej redukcji masy – jest ona o około 100 g lżejsza niż model 512 i waży 260 g (z bateriami). Warto przy tym wspomnieć, że wymiary 502-0, poza aluminiowym kapturem, również są zbliżone do droższej wersji i wynoszą: 131 mm (długość), 49 mm (szerokość) i 60 mm (wysokość).
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 5-6/2019