Euronaval 2008 – na Zachodzie zmiany
Tomasz Grotnik
Euronaval 2008 – na Zachodzie zmiany

Tegoroczna wystawa Euronaval odbyła się w pomiędzy 27 a 31 października. Już pierwsze przejście pomiędzy stoiskami głównych wystawców (poszukiwania firm ułatwiało ich skupienie w narodowych zespołach) pozwoliło odnieść wrażenie, że stanęli oni na wysokości zadania. Pojawili się nowi ciekawi oferenci (np. Schiebel), a kilku znanych z poprzednich edycji zabrakło (np. Austal). Europa miała najsilniejszą reprezentację, uwagę zwracał skromniejszy udział Izraela oraz bardziej przemyślana oferta amerykańska, natomiast Rosjanie zawiedli całkowicie. Po ciekawej ekspozycji, której dwa lata temu nie dało się przemilczeć, obecnie można było odnieść wrażenie, że ewentualne premiery szykują na petersburski salon IMDS w przyszłym roku.
Wprowadzenie
Ciekawie ukształtował się (a z czasem utrwalił) udział „klasowy” poszczególnych okrętów i jednostek specjalnych, a także systemów uzbrojenia. Dziś najważniejsze klasy to: konwencjonalny okręt podwodny, okręt desantowy z dokiem dla barek i pokładem lotniczym lub podobny mu ideowo okręt logistyczny mogący brać udział w operacjach militarnych i humanitarnych oraz, przede wszystkim, okręt patrolowy. Ten ostatni objawił się w wielu formach, jednak ich cechą wspólną, oprócz lekkiego uzbrojenia, jest możliwość przewożenia dwóch lub więcej łodzi hybrydowych. Do niedawna wyśmiewani wystawcy tej klasy wyposażenia okazali się być wytwórcami jednego z najbardziej pożądanych typów sprzętu dla marynare wojennych oraz straży wybrzeża. W kategorii „uzbrojenie” najwięcej ciekawych konstrukcji stanowiły systemy artyleryjskie i strzeleckie zainstalowane w zdalnie kierowanych stanowiskach zintegrowanych z optycznymi urządzeniami kierowania ogniem. Ich przeznaczeniem jest obrona przeciwrakietowa oraz zwalczanie zagrożeń niesymetrycznych. Nowością było pojawienie się podobnych stanowisk, lecz wykorzystujących przeciwlotnicze pociski rakietowe bliskiego zasięgu. Nie zabrakło też bezzałogowców – tych latających i tych pływających na- i pod wodą. One również znajdują się w centrum zainteresowania flot. Przegląd nowości rozpoczniemy jednak od klasy wzbudzającej jak zwykle najwięcej emocji.
Okręty podwodne
Konwencjonalne okręty podwodne przeżywają swój rozkwit. Stały się uniwersalną bronią do operowania w płytkich wodach przy- brzeżnych w czasie konfliktów o małym nasileniu, a także w pełnoskalowych działaniach wojennych. W razie potrzeby mogą przenieść się także na „błękitne wody”. Pomogły w tym nowe technologie takie jak: zespoły napędowe niezależne od powietrza z zewnątrz, formy hydrodynamiczne, a także konstrukcje silników elektrycznych i baterii, które wpłynęły na znaczące wydłużenie czasu, jaki okręt może spędzić pod powierzchnią. Takie jednostki są ciche i bardzo trudne do wykrycia. Swoją premierą miała Andrasta z DCNS (patrz NTW 10/2008). Okręt ten, wcześniej znany jako koncepcyjny projekt SMX-23, obecnie jest już dojrzałą konstrukcją. Ta kompaktowa jednostka o wyporności około 855 t przeznaczona jest do działań przybrzeżnych. Wiadomo, że Andrastą interesuje się już „na poważnie” kilka flot, jednak producent nie podaje bliższych szczegółów. Można domyślać się, że chodzi o kraje z rejonu Bliskiego Wschodu. Okręt wykorzystuje sporo rozwiązań konstrukcyjnych i systemów ze sprawdzonej już Scorpene. Podobny ideowo jest nowy typ 210mod zaproponowany przez ThyssenKrupp Marine Systems, przy którego opracowaniu posłużono się ciekawym pomysłem. Otóż wykorzystano częściowo konstrukcję kadłuba starego typu 210 Ula (zbudowanego dla Norwegii), silnik elektryczny Permasyn oraz oprzyrządowanie elektryczne z typu 212A, systemy automatyki z typu 209/1400mod, a także usterzenie i formę obudowy kiosku z typu 214. Powstała w ten sposób jednostki o podobnym przeznaczeniu co Andrasta. 210mod wypiera około 1000 ton, ma nieliczną załogę (w systemie dwuwachtowym tylko 15 ludzi) oraz silne uzbrojenie złożone z śmiu wyrzutni torped.