F-35 Lightning II – nie sztuka kupić, sztuką jest wdrożyć

Michał Gajzler
Wraz z podpisaniem przez Ministerstwo Obrony Narodowej umowy na dostawy samolotów F-35A Lightning II przeznaczonych dla Sił Powietrznych, rozpoczęły się przygotowania do wdrożenia nowych maszyn do służby. Wiąże się to m.in. z koniecznością przygotowania odpowiedniej infrastruktury, jak również rozwiązania kwestii logistycznych powiązanych ze wsparciem eksploatacji nowych maszyn. Jednym z najważniejszych wyzwań dotyczących kupowanych samolotów, których 32 egzemplarze powinny zostać dostarczone w latach 2024–2030, jest jednak zapewnienie odpowiedniego szkolenia zarówno pilotom, jak i członkom personelu naziemnego. Stąd też warto przybliżyć pokrótce, jak wygląda kwestia szkolenia personelu latającego i technicznego u innych nieamerykańskich użytkowników F-35, w przypadku których program wdrożenia wspomnianych samolotów do służby znajduje się na bardziej zaawansowanym etapie.
Jak to robią inni – Australia
Jednym z dobrych przykładów są Królewskie Australijskie Siły Powietrzne (Royal Australian Air Force). To przykład o tyle warty uwagi, że australijski Departament Obrony jest dość otwarty, jeśli chodzi o udzielanie informacji dotyczących nowego sprzętu, jak i stopnia zaawansowania poszczególnych etapów programu. Równocześnie warto zwrócić uwagę na podejście RAAF, które jednym z głównych punktów programu AIR 6000 New Air Combat Capability, mającego zaowocować kupnem i wdrożeniem do służby samolotów F-35A, uczynił problem stworzenia „zdrowego” systemu szkolenia pilotażu i obsługi Lightningów II w Australii.
RAAF, podobnie jak ma to miejsce w Izraelu, a docelowo będzie miało miejsce np. w naszym kraju, zamierza bowiem osiągnąć dużą samodzielność w zakresie szkolenia nowych pilotów F-35A. Królewskie Australijskie Siły Powietrzne dużą wagę przykładają również do zapewnienia odpowiedniej liczby personelu naziemnego, zdolnego do wsparcia eksploatacji samolotów i zapewnienia możliwości realizacji stawianych przed jednostkami F-35 zadań (problem zapewnienia go dla nowych samolotów regularnie poruszany jest zresztą także od kilku lat w USAF, co zaowocowało m.in. uruchomieniem szkoleń przekwalifikowujących personel techniczny do obsługi F-35, czy też podnoszących jego kwalifikacje). Należy w tym przypadku pamiętać, że stopień zaawansowania samolotów przekłada się na wymagania stawiane przed personelem naziemnym. Firma Lockheed Martin akcentuje zresztą szczególnie wysokie wymagania stawiane przed obsługą naziemną. Co ciekawe, nie chodzi nawet o stopień skomplikowania obsługi samolotu o obniżonej wykrywalności jako takiego, choć naprawy pokryć lakierniczych redukujących SPO wymagają dodatkowych kwalifikacji i objęte są specjalnymi kursami. Głównym problemem ma być jednak wymagany poziom wiedzy technicznej. To związane ma być ze skomplikowaniem systemów awioniki samolotów. Warto również zaznaczyć, że istotna część szkolenia personelu naziemnego wiąże się z zastosowaniem różnego rodzaju symulatorów.
Szkolenie pilotów i techników RAAF w USA rozpoczęło się jeszcze w 2014 roku. W okresie grudzień 2014 – styczeń 2020 roku w bazie Luke w USA przeszkolono łącznie 34 pilotów oraz 16 instruktorów. Pod koniec 2020 roku w USA w dalszym ciągu szkoliło się pięciu australijskich instruktorów, siedmiu innych pilotów RAAF oraz dwóch członków personelu naziemnego. Byli oni uczestnikami dziewięciomiesięcznego kursu mającego zakończyć się w grudniu. W przypadku personelu naziemnego uległ on skróceniu z powodu pandemii COVID-19. W październiku 2020 roku w bazie Luke wciąż znajdowało się również pięć samolotów F-35A należących do RAAF, które wykorzystywano do szkolenia.
Należy przy tym zauważyć, że choć RAAF rozpoczęły samodzielnie realizować program szkolenia pilotów F-35A, to jednak planuje się utrzymanie związków z amerykańskim centrum szkoleniowym. Ma to przybrać formę programów wymiany pilotów (ci mieliby służyć w turach 2–3 letnich). Baza Luke pozostanie również punktem przerzutowym dla F-35A odbieranych przez RAAF. Pierwsza tura szkolenia personelu RAAF już w Australii rozpoczęła się w styczniu 2021 roku. Uczestniczą w niej instruktorzy australijscy przeszkoleni wcześniej w bazie Luke w Stanach Zjednoczonych. Szkoleniem zarówno personelu latającego, jak i technicznego zajmuje się 2 Operational Conversion Unit.
Realizację programu szkolenia w Australii wspierają obecnie cztery „pełne” symulatory misji (Full Mission Simulators). Zostały one ulokowane w bazie w Williamtown, co jest o tyle logiczne, że to w niej stacjonuje m.in. odpowiedzialny za szkolenie załóg, wspomniany 2 OCU. Pierwsza para symulatorów została zainstalowana na początku 2019 roku. Wtedy też ogłoszono osiągnięcie gotowości do rozpoczęcia szkolenia. Latem ubiegłego roku upubliczniono natomiast informacje o aktualizacji oprogramowania symulatorów, co miało na celu zapewnienie zgodności z najnowszym wariantem oprogramowania systemów komputerowych F-35A (Operational Flight Program, OFP). Za aktualizację odpowiadał personel Lockheed Martin Australia (LMA), który dokonał tego bez udziału zespołu z USA. Docelowo RAAF ma dysponować 10 symulatorami FMS. Sześć z nich zostanie zlokalizowanych w bazie Williamtown, pozostałe cztery w bazie Tindal. Te ostatnie mają zostać zainstalowane w 2021 roku. Liczba symulatorów w przypadku F-35 nie może zresztą dziwić.
Na początku grudnia 2020 roku australijski Departament Obrony poinformował o zawarciu z LMA umowy o wartości 100 mln AUD, obejmującej zapewnienie wsparcia w zakresie szkolenia. Kryje się pod tym zapewnienie serwisu i utrzymania symulatorów. Równocześnie pokazuje to skalę kosztów związanych z utrzymaniem infrastruktury szkoleniowej, ale i dbałość o ciągłość i efektywność działania systemu szkolenia.
Baza Williamtown będzie domem dla trzech (obecnie dwóch) dywizjonów F-35. Obecnie stacjonują tam 3 Squadron oraz 2 OCU, a także przezbrajany na te samoloty 77 Sqn RAAF. Przy czym, co warte odnotowania, w Williamtown stacjonują również dwie inne jednostki szkolne Królewskich Australijskich Sił Powietrznych, tj. 4 i 76 Sqn oraz rozpoznawczy 2 Sqn, użytkujący na co dzień samoloty wczesnego ostrzegania E-7A.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 8/2021