Flotylla Wiślana w latach 1918-1921
Jan A. Bartelski, Andrzej S. Bartelski
Flotylla Wiślana
w latach 1918-1921
(cz. 1)

W czasie I wojny światowej państwa zaborcze utworzyły na Wiśle flotylle rzeczne. Pływały po niej uzbrojone statki i motorówki flotylli rosyjskiej (w okresie sierpień 1914 – sierpień 1915 r., do chwili wycofania się Rosjan z terenów nad Wisłą), austro-węgierskiej i niemieckiej. W działaniach bojowych jednostki rzeczne brały udział w latach 1914-1915, kiedy front przebiegał wzdłuż Wisły, potem istniejące flotylle spełniały głównie funkcje transportowe. Po odzyskaniu niepodległości władze polskie przejęły obiekty pływające monarchii austro-węgierskiej i cesarstwa niemieckiego. Austriacy wycofując się z terenów Generalnego Gubernatorstwa Wojskowego w Polsce pozostawili w nadwiślańskich portach 21 statków i 3 motorówki, niemiecka flotylla – w końcowej fazie wojny – była jeszcze liczniejsza. Jednostki byłej austro-węgierskiej flotylli na górnej Wiśle objął (na początku listopada 1918 r.), na rozkaz Bolesława Roji, kapitan Władysław Nawrocki. Niemiecki tabor pływający znajdujący się na środkowej Wiśle (obszar Generalnego Gubernatorstwa Warszawskiego), przejął (w dniach 8-10 XI 1918 r.) – na polecenie szefa Sztabu Generalnego przy Radzie Regencyjnej gen. dyw. Tadeusza Rozwadowskiego – płk mar. Bogumił Nowotny (referent spraw żeglugi Rady Regencyjnej). Jeszcze w listopadzie 1918 r. premier Jędrzej Moraczewski nakazał przekazanie całego taboru śródlądowego pod zarząd Ministerstwa Komunikacji (do Sekcji Dróg Wodnych). W ten sposób statki, motorówki i barki, przejęte od okupantów przez wojskowych, przeszły w ręce cywilów. Tak pisał o tym, w swoich wspomnieniach, pierwszy dowódca polskiej marynarki Bogumił Nowotny: W moich zamiarach i pracach nie liczyłem się z ówczesną polityką nowo mianowanego prezesa ministrów Moraczewskiego, który pewnego dnia rozkazał oddać całą żeglugę w ręce niejakiego obywatela Krzyżanowskiego, którego nikt nie znał, lecz który, jak się później okazało, należał do partii Moraczewskiego. Można sobie wyobrazić zdziwienie i oburzenie obecnych w biurze oficerów marynarki.
Na początku marca 1919 roku pod zarządem Ministerstwa Robót Publicznych (MRP), które przejęło sprawy żeglugi śródlądowej od Ministerstwa Komunikacji, było 49 statków i 22 motorówki, zaś w marynarce wojennej tylko bocznokołowiec Weichsel i 4 motorówki, zaś nieliczne jednostki znajdowały się w rękach prywatnych armatorów. W późniejszym okresie MRP zakupiło, wydzierżawiło i zarekwirowało jeszcze sporo statków, głównie niemieckiego pochodzenia. Wiele jednostek było unieruchomionych i czekało na gruntowny remont.
Na początku marca 1919 roku pod zarządem Ministerstwa Robót Publicznych (MRP), które przejęło sprawy żeglugi śródlądowej od Ministerstwa Komunikacji, było 49 statków i 22 motorówki, zaś w marynarce wojennej tylko bocznokołowiec Weichsel i 4 motorówki, zaś nieliczne jednostki znajdowały się w rękach prywatnych armatorów. W późniejszym okresie MRP zakupiło, wydzierżawiło i zarekwirowało jeszcze sporo statków, głównie niemieckiego pochodzenia. Wiele jednostek było unieruchomionych i czekało na gruntowny remont.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 9/2010