Forty Maunsella

 


Krzysztof Kubiak


 

 

 

Forty Maunsella

 


29 grudnia ub.r. podpisanie kontraktów zakończyło wyścig dwóch konkurencyjnych zespołów – zespoły, choć przedstawiły diametralnie odmienne konstrukcje, otrzymały zamówienia na dziesięć jednostek seryjnych każdy.



 

 


Guy Anson Maunsell (1884-1961) był wybitnym brytyjskim architektem i konstruktorem. Ten urodzony w Indiach inżynier przed II wojną światową specjalizował się w konstrukcjach żelbetowych. Technologia ta była już wcześniej znana, ale Maunsell użył jej do realizacji znacznie większych projektów, takich jak rekonstrukcja i modernizacja mostu Menai Straight (nad cieśniną Menai), czy poszerzenie mostu Putney, łączącego w zachodnim Londynie dwa brzegi Tamizy. Podjął on z powodzeniem próby z betonem sprężonym, ale przed wybuchem wojny największym osiągnięciem Maunsella była budowa w Danii, w latach 1933-1937, zaprojektowanego przez Ankera Engelunda, mostu Storstrom łączącego Zelandię z wyspą Falster. W chwili ukończenia, przy długości 3199 m, był najdłuższym mostem w Europie.

„BETONOWE” POMYSŁY MAUNSELLA
Gdy nad Starym Kontynentem zaczęły zbierać się chmury nowej wojny Maunsell zaproponował Admiralicji kilka rodzajów jednostek, które miałyby być wykonane z żelbetu. Pierwszy projekt powstał w roku 1939. Miał to być „zanurzalny” posterunek obserwacyjny. Cała konstrukcja, o kształcie zbliżonym do butelki miały – według założeń – 20,2 m wysokości (z czego 6,1 m nad powierzchnią wody) i ważyły 160 t. Maunsell proponował, by takie zakotwiczone posterunki rozmieścić wzdłuż brzegów Wielkiej Brytanii w odległości 10 Mm od lądu. Każdy obsadzony byłby przez pięcioosobową załogę dysponującą zapasami na 14 dni. Oprócz obserwacji ruchów okrętów i samolotów przeciwnika, dzięki zainstalowanym w części dennej hydrofonom, wieże mogłyby prowadzić również monitorowanie toni wodnej. W przypadku bezpośredniego zagrożenia dysponowałyby możliwością zanurzenia się, a zawarte w ich wnętrzu powietrze powinno wystarczyć załodze na pięć godzin. Projekt nie został przyjęty do realizacji, ale dzięki niemu prominentne osobistości z Admiralicji po raz pierwszy zetknęły się z militarnymi koncepcjami szanowanego inżyniera kojarzonego wcześniej głównie z mostami. W roku 1940 Maunsell opracował projekt określany jako Fort Morski nr 3 (Marine Fort Number 3). Jego idea zakładała, że potężne żelbetowe konstrukcje o wyporności około 3500 t, długości 48,7 m, szerokości 9,1 m i wysokości 11 m, byłyby holowane, a następnie osadzane na dnie – poprzez zalewanie kesonów – w odległości około 20 Mm od okupowanych przez Niemców wybrzeży Belgii i Holandii. Ściany (burty) o grubości 1,3 m zapewniać miały znaczną odporność, zaś dwie ciężkie armaty morskie i kilka przeciwlotniczych kal. 40 mm (wraz z reflektorami) wystarczający potencjał zaczepny. Autor projektu sugerował zbudowanie 12 takich obiektów, ale i ten zamysł nie doczekał się realizacji. Admiralicja zmagała się jednak wówczas z problemem nocnego minowania estuarium Tamizy oraz koniecznością zwalczania w tamtym rejonie niemieckich bombowców, które wykorzystując rzekę jako swoisty drogowskaz atakowały Londyn najczęściej z kierunku jej ujścia. Innym problemem były nieprzyjacielskie ścigacze coraz śmielej zapuszczające się w głąb estuarium. W takiej sytuacji kmdr por. E. C. Shankiand przydzielony do Zarządu Portu w Londynie zaproponował zbudowanie trzech stałych pozycji dla artylerii przeciwlotniczej (uzbrojonych jednak w działa zdolne również do zwalczania lekkich celów nawodnych) na linii łączącej Margate w hrabstwie Kent (południowe kraniec estuarium) z Clacton-on-Sea w Essex (południowy kraniec). Stanowiska oddalone byłyby od siebie o 6 Mm, a dedykowane do rozmieszczenia konstrukcje znane jako Estuary Martello Tower lub Marine Forts No 4. Oczywiście ich projektodawcą był Maunsell. Tym razem zaproponował on zatopienie żelbetowego pontonu o wymiarach 24,4 x 24,4 m i masie 2620 t. W środku owej konstrukcji zaplanowano posadowienie „cytadeli” ważącej kolejnych 1900 t, mieszczącej na szczycie stanowiska dwóch armat morskich kal. 152,4 mm, armaty Boforsa kal. 40 mm i reflektora. Załoga (czy raczej garnizon) miała liczyć 100 osób.
 
 
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 4/2011

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter