Francuskie pancerniki ostatniej generacji Richelieu i Jean Bart

Sławomir J. Lipiecki
Dwa okręty liniowe typu Richelieu były największymi, najnowocześniejszymi i jak dotąd, ostatnimi jednostkami tej klasy w historii Marine Nationale. Przy ich konstrukcji wykorzystano zdobyte doświadczenia wyniesione z budowy małych, aczkolwiek niezwykle udanych pancerników typu Dunkerque. W konsekwencji powstały jedne z najpotężniejszych okrętów liniowych w Europie. Niestety, upadek Francji zniweczył szansę ich ukończenia w pierwszej fazie trwania światowego konfliktu i ostatecznie oba pancerniki zasiliły szeregi floty wojennej Francji pod koniec II wojny światowej, przy czym targające je problemy techniczne w większości przezwyciężono dopiero w późnych latach 50. ubiegłego wieku (…)
Geneza powstania okrętów liniowych typu Richelieu
U źródeł powstania jednostek typu Richelieu należy upatrywać reakcję, jakie spowodowało we Włoszech wodowanie obu małych pancerników typu Dunkerque (opisałem je w dwóch poprzednich numerach MSiO). Choć nie były to „pełnowymiarowe” okręty liniowe, a zadania jakie miały wykonywać (w tym np. ochrona żeglugi, czy też zwalczanie krążowników na odległych akwenach) bardziej pasowały do krążowników liniowych, niż do klasycznych pancerników, Włochy poczuły się bezpośrednio zagrożone, nie mając tak naprawdę żadnej wartościowej jednostki zdolnej podjąć walkę z nowymi okrętami Marine Nationale. W związku z tym kraj ten przystąpił do projektowania i budowy wielkich pancerników – typu Littorio. Były to notabene pierwsze i zarazem ostatnie superdrednoty w historii Regina Marina (od 1946 roku Marina Militare).
Już w 1930 roku ówczesny generalny inspektor włoskiej MW gen. Umberto Pugliese zlecił opracowanie planów dla 3 okrętów liniowych o wyporności standardowej 23 000 ton, uzbrojonych w bardzo potężną artylerię główną kalibru 381 mm lub nawet 406 mm. W 1934 roku zmieniono te założenia, głównie w celu zapewnienia przewagi nad flotą francuską, która w tamtym czasie rozpoczęła budowę pancerników typu Dunkerque. Jednostki włoskie miały być większe (35 000 ts wyporności standardowej) i znacznie lepiej opancerzone i uzbrojone, niż ich francuskie odpowiedniki. Początkowo zdecydowano się na budowę dwóch pancerników (Littorio i Vittorio Veneto), jednak później zamówiono kolejne dwa (Roma i Impero). W rzeczywistości, jeszcze we wczesnej fazie projektowania, zakładano przekroczenie traktatowego limitu wyporności i w konsekwencji ostateczna wyporność standardowa pancerników wynosiła ponad 40 000 ts. Tak duża wyporność dawała wielkie możliwości, tym bardziej, że artyleria główna okrętów, z powodu niemożności wyprodukowania przez przemysł włoski zbyt wielkich armat, została ograniczona do „zaledwie” 9 armat kalibru 381 mm. Poza tym, Włosi na Morzu Śródziemnym nie musieli liczyć się z długimi rejsami, zatem można było zaoszczędzić także na paliwie parę tysięcy ton (co akurat niekoniecznie było zaletą). Stosunkowo nowoczesny napęd o nominalnej mocy projektowej 128 200 SHP (95 600 kW) mógł rozpędzić te okręty do prędkości 28 węzłów przy wyporności bojowej (45 752 ts). Ich zasięg wynosił przy tym zaledwie 4000 mil morskich przy prędkości 18 węzłów (lub 4700 mil morskich przy prędkości 14 węzłów), co było wartością niewielką nawet w kontekście swobodnego działania na Morzu Śródziemnym i było krótkowzrocznym zabiegiem. Poza tym włoskie stocznie nie miały zbyt dużego doświadczenia w budowaniu tak wielkich i skomplikowanych jednostek morskich, w związku z czym cała wyporność wraz z objętością zostały w zasadzie zmarnowane. Opancerzenie pionowe okrętów liniowych typu Littorio, na pozór potężne, było archaiczne (warstwowe) i w zasadzie przypominało różne XIX-wieczne „eksperymentalne” rozwiązania. Bardzo słabe było opancerzenie poziome, miejscami nie gwarantujące pełnej ochrony przeciw bombom przeciwpancernym o masie „zaledwie” 500 kg (najlepiej chroniony odcinek cytadeli całkowicie „przegrał” podczas prób z bombami przeciwpancernymi o masie 800 kg, zrzuconymi z wysokości powyżej 2500 metrów). Jednak najczulszym punktem okrętów była podwodna część kadłuba, której zabezpieczenia były niezwykle słabe i absolutnie nie przystające do wielkości pancerników (głównie ze względu na słabości połączeń strukturalnych grodzi oraz niewielką głębokość zastosowanego na burtach systemu Pugliese). Generalnie okręty liniowe typu Littorio – mimo stosunkowo silnego uzbrojenia i osiągania sporej prędkości maksymalnej – w wielu innych elementach charakterystyki mocno odstawały od dużo mniejszych i starszych jednostek innych państw. Tym niemniej ich wielkie kadłuby i bardzo nowoczesne, stylizowane sylwetki pod względem propagandowym zrobiły swoje. Pierwsza poczuła się zagrożona Francja. Przebywające jeszcze w stoczniach Dunkerque i Strasbourg miały więc zostać szybko „uzupełnione” dwoma potężnymi, wypierającymi ponad 40 000 ts okrętami liniowymi – typu Richelieu.
Z punktu widzenia światowych konferencji pokojowych, był to de facto koniec tzw. „wakacji morskich”. Po ogłoszeniu przez rząd włoski gotowości do budowy nowych pancerników, Francja 2 stycznia 1935 roku wypowiedziała (wzorem Japonii) dalsze przestrzeganie ustaleń Konferencji Waszyngtońskiej z lat 1921-1922. W przeciwieństwie jednak do kraju „kwitnącej wiśni”, nie oznaczało to całkowitej rezygnacji z międzynarodowej współpracy w zakresie ograniczenia zbrojeń na morzu. Pozwoliło jednak na zaprojektowanie znacznie większych jednostek, których konstrukcję limitowały praktycznie jedynie możliwości technologiczne i finansowe Francji. Sztab Generalny Marine Nationale (EMG) wydał zlecenie rozpoczęcia opracowania projektu nowych okrętów liniowych dla Wydziału Technicznego Budownictwa Okrętowego STCN (Section Technique des Constructiones Navales). Projektowane okręty miały stać się silną i nowoczesną bronią. Pod względem konstrukcyjnym miały bazować na odpowiednio powiększonych jednostkach typu Dunkerque. Wzorzec wybrany został nieprzypadkowo. Ówczesny szef sztabu Marine Nationale admirał Durand-Viel uważał, że konieczne jest zachowanie pewnej ciągłości w kolejnych projektach, pozwalając w ten sposób na sukcesywne eliminowanie ich wad. Poza tym, idąc tym torem otrzymywano w kolejnych seriach jednostki dość podobne do siebie, o zbliżonych charakterystykach, co z kolei umożliwiało formowanie zespołów operacyjnych dysponujących okrętami z kompatybilnym wyposażeniem.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 5-6/2019