Ręczne granaty odłamkowe w Wojsku Polskim w latach 1945-1955 (cz. I)
Bogusław Perzyk
Ręczne granaty odłamkowe w
Wojsku Polskim w latach 1945-1955
(cz. I)

W końcu maja 1945 roku rzadko która jednostka Wojska Polskiego mogła się wykazać posiadaniem pełnej jednostki ognia (j.o.) granatów, a w przypadku liniowych formacji piechoty, najczęściej pozostało w nich znacznie poniżej 0,5 j.o. Widać to doskonale na przykładzie 1. Armii WP, której j.o. 20 maja 1945 armijroku wynosiła 146 000 granatów odłamkowych, lecz sprawozdanie o stanie amunicji wykazuje, iż armia miała ich tylko 0,7 j.o. O wielkości ewentualnych uzupełnień amunicji decydowały sposoby przenoszenia jednostek na etaty pokojowe oraz rodzaje przydzielanych im zadań. Na przykład 4. Dywizja Piechoty (DP) przeszła do służby garnizonowej i czekało ją rozformowanie, natomiast 6. DP została wyznaczona do ochrony południowego odcinka granicy państwa i w związku z tym dywizję należało zaopatrzyć w brakującą amunicję. Trzeba było ją pobrać z magazynu armijnego, który nadal znajdował się w rejonie na południowy zachód od Myśliborza, wówczas o 500 km od rejonu dyslokacji dywizji. W lipcu wysłano tam ciężarówki, aby przywiozły m.in. 6000 granatów. Jednak dwa miesiące później, 20 września, w 6. DP były 954 sztuki granatów F-1 i 246 RG-42, ponieważ niemal całą otrzymaną amunicję przekazano na potrzeby brygady ochrony pogranicza, sformowanej z sił dywizji. Gdy z 2. Armii WP do 1. AWP przenoszono 16 lipca 10. DP, powinna mieć wówczas na stanie 11 714 granatów odłamkowych, a miała zaledwie 0,27 j.o. Jednym z nielicznych oddziałów lepiej zaopatrzonych w amunicję była, nie biorąca udziału w działaniach wojennych, 13. DP, która w chwili włączenia jej do składu 1. AWP, 22 sierpnia, miała 3700 granatów F-1 i 3720 RG-42. Drugim najważniejszym posunięciem organizacyjnym, związanym z pokojowym „porządkowaniem” amunicji w ludowym Wojsku Polskim, było określenie liczby amunicji jaką należało dysponować w okresie pokoju oraz ustalenie, jak ma być ona rozlokowana w strukturach organizacyjnych wojska. Po zabraniu w czerwcu 1945 roku granatów bezpośrednio z rąk żołnierzy pododdziałów liniowych i zdeponowaniu w składach amunicji jednostek, przyszedł czas na ustalenie, ile ma w ogóle być takich magazynów i gdzie się one powinny znajdować.
Pełna wersja artykułu w magazynie Poligon 5/2009