Historia okrętu projeku 11434/11430

Historia okrętu projeku 11434/11430

Robert Rochowicz

Początkowo, czwarty ciężki krążownik lotniczy miał być identyczny, jak Noworossyjsk, czyli nieco zmodyfikowaną wersją projektu wyjściowego. Ostatecznie wyszedł kolejny raz zmodernizowany okręt. Jednak w dalszym ciągu nie był to jeszcze lotniskowiec.

Budowa tego okrętu nie przebiegała już tak harmonijnie, jak trzech poprzednich. Proces produkcji poprzedników, od położenia stępki do odbioru po próbach stoczniowych trwał niecałe sześć lat w przypadku pierwszej pary i blisko siedem przy trzecim, który pamiętajmy różnił się od pierowowozru. Czwarty musiał czekać na rozpoczęcie służby aż dziewięć lat. Powód był jeden, kolejne przeróbki, głównie w wyglądzie zewnętrznym, a także oczekiwanie na nowe elementy wyposażenia i uzbrojenia oraz samolot pokładowy.

Wersja udoskonalona - 11434

Już w trakcie budowy kadłuba wiedziano, że finalnie ma powstać nowa odsłona krążownika lotniczego. Zachowano wymiary główne pokładu lotniczego i hangaru, nie przewidywano też większych zmian w rozplanowaniu wnętrza jednostki. Chciano jednak zmienić podstawowe uzbrojenie krążownika na najnowsze systemy, jakie tylko będą dostępne w okresie prac wyposażeniowych. Niestety, proces dostosowania dokumentacji do wybranych dla jednostki systemów znacznie się przeciągnął i od dnia wodowania do wejścia do służby upłynęło blisko sześć lat. Choć trzeba zaznaczyć, że generalnie krążownik na próbach widziany był już w 1986 roku, jednak proces „ostatecznego nabierania kształtów” trochę się przedłużył.

Zmian w uzbrojeniu nie było aż tak wiele, uznano jednak, że okręt tej wielkości nie musi mieć na pokładzie zbyt wielu systemów o niewielkim zasięgu oddziaływania lub takich, które wykorzystują przestarzałe technologie. To co najbardziej widoczne, to mocno zredukowana różnorodność arsenału pokładowego uzbrojenia tego okrętu, zwłaszcza w stosunku do projektu wyjściowego. Przypomnijmy, że pierwszy z serii Kijew miał wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych (z zapasową jednostką ognia), dwa systemy rakiet przeciwlotniczych, dwa systemy artyleryjskie i trzy systemy uzbrojenia przeciwpodwodnego. Na czwartym z serii, ze starych systemów pozostały już tylko wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych i stanowiska artyleryjskie AK-630M. Inne zdemontowano, w zamian zaś pojawił się tylko jeden nowy system rakiet przeciwlotniczych, nowsze armaty średniego kalibru i tylko dwie wyrzutnie rakietowych bomb głębinowych nowego typu. Tym samym znacząco spadły maksymalne zasięgi niszczenia wrogich obiektów w przestrzeni powietrznej i pod wodą.

Najważniejszym systemem ofensywnym pozostały w dalszym ciągu wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych P-500 systemu Bazalt. Po tym, jak trzeci krążownik z serii został pozbawiony drugiej jednostki ognia, przechowywanej w magazynie pod pokładem głównym, na czwartym zdecydowano się na zwiększenie siły rażenia przez dodanie dwóch podwójnych wyrzutni, co dało łącznie salwę składającą się z tuzina Bazaltów.

Całkowicie zmieniono koncepcję użycia uzbrojenia przeciwlotniczego. System M-11 Sztorm nie cieszył się zbyt wielkiem zaufaniem marynarzy, a system Osa uznano w tym czasie za absolutnie niewystarczający dla okrętów tej wielkości. W poszukiwaniu następców zdecydowano się na zabudowę stanowisk systemu Kindżał. Był to ówcześnie jeden z nowocześniejszych radzieckich systemów przeciwlotniczych, oparty na lądowym pierwowzorze o nazwie Tor, ale którego znacząco spadła strefa możliwego rażenia celów powietrznych. Na krążowniku projektu 11434 zdecydowano się na montaż czterech kadłubowych modułów, każdy składający się z bloku 6 bębnowych wyrzutni rakiet 9M330 i jednej kolumny z systemem naprowadzania 3R95 (inne spotykane oznaczenie, to K-12-1), czyli radarem i środkami pasywnymi wykrywania celów i kierowania na nie wystrzelonych wspomnianych rakiet. Na projekcie 11434 bębnów z rakietami w jednym polu startowym było sześć (w rożnych konfiguracjach okrętowych moduł ma od trzech do nawet ośmiu takich bębnów obsługiwanych przez jedną kolumnę 3R95). Jeden bęben, to osiem rakiet pionowo umieszczonych w kontenerach transportowo-startowych. Przy długości 2,28 m, masie całkowitej 165 kg – część bojowa to 15 kg. Mogą one razić cele od 1500 do 12 tysięcy metrów na wysokości od 10 do 6000 metrów. Radar wykrywania celów ma zasięg widzenia do 45 km i 4 kanały śledzenia odrębnych obiektów. Z kolei stacja kierowania rakiety ma zasięg 15 km, a całość dopełnia kamera widząca w podczerwieni i dalmierz laserowy. Jednocześnie może być naprowadzanych osiem rakiet na cztery obiekty. Sekwencja odpalenia kolejnych rakiet z jednego bębna wynosi 3 sekundy. To co trzeba dodać, to możliwość sterowania przez kolumnę 3R95 parą stanowisk AK-630M. Dwie platoformy z bębnami umieszczono na dziobie przed wyrzutniami rakiet P-500. Kolejne dwie ulokowano w sektorze rufowym, na lewej burcie wzdłuż pokładu lotniczego, na prawej burcie w sąsiedztwie podnośnika. Z kolei kolumny 3R95 ustawiono parami na nadbudowie, rufowe na dachu stanowiska dowodzenia lotami, a dziobowe po bokach tuż przy przedniej ścianie.

Jak wspomniano, jedynak projektu 11434, w miejsce dużo starszych już wtedy AK-726 otrzymał także dwa nowsze, choć już wtedy nie najnowsze w radzieckiej flocie stanowiska AK-100. To opracowana na początku lat 70. automatyczna armata morska kalibru 100 mm, zamontowana pojedynczo w pełni zamkniętej, hermetycznej wieży. Stanowiska zamontowano na rufie, w osi wzdłużnej kadłuba, za nadbudówką rufową, a przed uskokiem pokładu głównego. Wyżej, na dachu jednej z kondygnacji wspomnianej nadbudówki, ustawiono stanowiący komplet z AK-100 dwuwspółrzędny radar kierowania ogniem MR-145 z kamerą telewizyjną i dalmierzem laserowym (inne spotykane oznaczenie systemu to Liew-114). Donośność armaty to 21 km, a szybkostrzelność nawet do 60 strzałów na minutę (oczywiście teoretyczna). System zastosowany na kilku typach radzieckich (rosyjskich) okrętów jest przystosowany do zwalczania zarówno celów morskich, jak i powietrznych. Podawany w opracowaniach zapas amunicji wynosił 1200 sztuk.

Jedynym, pozostawionym na pokładzie krążownika systemem uzbrojenia przeciwpodwodnego były dwie dziobowe wyrzutnie rakietowych bomb głębinowych. W miejsce starszych RBU-6000 ustawiono w tym samym miejscu wyrzutnie systemu RBU‑12000 Udaw-1. Z każdej wyrzutni można jednorazowo odpalić w salwie 10 rakietowych bomb głębinowych kalibru 300 mm. Według dostępnych informacji, bomby o masie 232,5 kg są w stanie zniszczyć obiekt podwodny w odległości od 100 do 3000 metrów od okrętu. Tak jak w wypadku RBU-1000, głównym zastosowaniem ma być raczej niszczenie wrogich torped poprzez mylenie ich akustycznych systemów naprowadzania. Zapas pozwala na odpalenie tuzina pełnych salw bomb. System kierowania strzelaniami rakietowych bomb głębinowych nosił nazwę Burun.

Mocno rzucającą się w oczy zmianą w porównaniu do trzech pierwszych „nibylotniskowców” była nowa bryła nadbudowy oraz znacznie nowocześniejszy zestaw wyposażenia elektronicznego. Wyróżniał się w nim radar Mars-Passat z czterema antenami ścianowymi „przylepionymi” do ścian nadbudowy (w części dziobowej umieszczono antenę „patrzącą” do przodu i na lewą burtę, w części rufowej widzącą do tyłu i na prawą burtę).

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 5-6/2019

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter