Hydroplany nad Helem
Andrzej S. Bartelski
Hydroplany nad Helem
Działalność niemieckiego lotnictwa
nad Wybrzeżem w 1939 roku
W dotychczasowej literaturze przedmiotowej działania niemieckiego lotnictwa były opisywane jedynie na podstawie przekazów strony polskiej oraz nielicznej literatury zagranicznej relacjonującej zmagania nad polskim wybrzeżem we wrześniu 1939 r. Z tego względu informacje jakimi dysponujemy na temat aktywności oraz strat niemieckich sił lotniczych są niepełne i fragmentaryczne. Dlatego też artykuł ten – w oparciu o zachowane Dzienniki Działań Bojowych niemieckich jednostek lotnictwa1 oraz polskie relacje i listy strat – ma na celu uporządkowanie tej problematyki i przedstawienie wojny powietrznej nad polskim wybrzeżem w świetle najnowszych badań opartych na polskich i niemieckich dokumentach archiwalnych.
Przez dziesięciolecia jedynym dostępnym źródłem dla polskich historyków do badań walk na Wybrzeżu w 1939 r. były wspomnienia jego obrońców. Stąd siłą rzeczy krajowe opracowania nie były pozbawione typowych błędów, jakimi obarczone są relacje uczestników zdarzeń (często spisywane wiele lat po wojnie). Dlatego też w naszej literaturze można było czytać jedynie o przygniatającej przewadze wroga i bohaterskiej obronie oraz spadających kolejnych zestrzelonych stukasach. Taki stan rzeczy był jednak całkowicie zrozumiały biorąc pod uwagę ówczesny podział polityczny Europy. Jednakod upadku systemu komunistycznego minęło 25 lat, a w polskiej literaturze nie doszło do żadnych poważniejszych zmian, mimo że nasi badacze w końcu otrzymali okazję do zweryfikowania opowieści rodzimych żołnierzy nie tylko ze wspomnieniami żołnierzy i lotników niemieckich, ale również z dokumentami, które zachowały się z pożogi wojennej. Pierwszą próbą zmiany tego stanu rzeczy były publikacje niemieckiego badacza Mariusa Emmerlinga opisujące działalność Luftwaffe nad Polską2. Pomimo pionierskiego charakteru tych prac, wiele aspektów działań nad Wybrzeżem pozostało wciąż otwartych – w tym szczególnie najbardziej interesujących badaczy Polskiej Marynarki Wojennej związanych z lotnictwem morskim. Artykuł ten ma na celu tę lukę uzupełnić. Dlatego też wzajemna weryfikacja wspomnień strony polskiej i niemieckiej wsparta dokumentami niemieckimi pozwala – w końcu! – na w miarę precyzyjną i obiektywną rekonstrukcję wydarzeń, które nastąpiły 75 lat temu nad naszym wybrzeżem.
Siły niemieckie
Przeciw szczupłym polskim siłom Niemcy wystawili łącznie blisko 400 samolotów bojowych (spośród których jednak do końca kampanii operowało jedynie 12 Ju 87 i 3 Bf 109 z Trägergruppe 186 oraz część wodnosamolotów).
Oprócz regularnych jednostek Luftwaffenad Wybrzeżem działały również jednostki rozpoznawcze przydzielone do Grenzschutz-Abschnitt-Kommando 1 (GAK 1) oraz Grupy Eberharda. W tym pierwszym przypadku był to klucz trzech Hs 126 z 2.(H)/21. W przypadku Grupy LotniczejEberharda (Fliegergruppe Eberhard) przydzielono samoloty Akaflieg Danzig, tj. 2 Ar 66 (WL+516 i WL+517) jak i 2 He 46 (WL+518 i WL+519). Ta mała jednostka lotnicza składała się z 3 pilotów (Ltn. Peeck, Flg. Franzke oraz Flg. Rössler) i 2 obserwatorów. Od 5 sierpnia do 18 września 1939 r. samoloty Fliegergruppe Eberhard wykonały około 60 lotów. Żadna z maszyn nie została utracona.
1 września
W pierwszym dniu wojny Niemcy przeprowadzili 4 naloty na pozycje polskie w Pucku, Gdyni, na Helu i wodach Zatoki Gdańskiej. Zgodnie z otrzymanymi wytycznymi pierwszym celem Luftwaffe było zniszczenie polskiego lotnictwa morskiego rozmieszczonego na wodowisku w Pucku i lotnisku w Rumi. Do wykonania tego zadania wyznaczono 30 He 111E z I./KG 1 w osłonie 12 Bf 110 z I./ZG 1. Jedna eskadra bombowców skierowała się nad Puck, natomiast 2 pozostałe wraz z myśliwcami ad Rumię.
O 06.15 rozpoczęło się bombardowanie Pucka. Niemcy po ataku raportowali zniszczenie hangarów i baraków mieszkalnych w Pucku, oraz odkryli na wodowisku jedynie 3 samoloty szkolne. W rzeczywistości w Pucku zniszczono tylko drewniany budynek kasyna oficerskiego (otrzymało centralne trafienie jedną z bomb), odłamkami uszkodzono hangar nr 4 oraz zapaliły się warsztaty przy parku MDLot. Jak wynika z relacji lotników MDLot. linia wybuchów bomb była położono około 150 m od hangarów. Niestety byli również zabici i ranni – śmierć poniósł dowódca MDLot., kmdr por. pil. Edward Szystowski, oraz 3 podoficerów i szeregowych, a 17 marynarzy było rannych. Należy podkreślić, że żaden z polskich hydroplanów nie został nawet uszkodzony, a baza wciąż zachowała pełną gotowość bojową. Natomiast samoloty atakujące Rumię zniszczyły– według relacji niemieckich pilotów – pas startowy oraz 9 samolotów, które stały na ziemi. Przy okazji bombardowania lotniska część bomb zniosło na skraj miejscowości i zniszczyło kilka domostw. W relacji zastanawia stwierdzenie o zbombardowaniu samolotów ustawionych na ziemi, gdyż zgodnie z polskimi relacjami lotnisko w Rumi było opuszczone.
Po zakończeniu bombardowania, do ataku na polskie lotniska przystąpiły myśliwce Bf 110, w trakcie którego skutecznością wykazała się obrona przeciwlotnicza. W wyniku odniesionych uszkodzeń myśliwiec pilotowany przez Uffz. Karla Weyanda, rozbił się przy lądowaniu w przygodnym terenie, a uszkodzenia oszacowano na poziomie 35%. Z kolei Bf 110B pilotowany przez Hptm. Horsta Lehrmanna w wyniku ostrzału rozbił się i został doszczętnie zniszczony.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO Special 4/2014