30 miesięcy z GROTEM

30 miesięcy z GROTEM

Michał Sitarski

Październiku minęło 30 miesięcy (dwa i pół roku) od momentu, kiedy w nasze ręce trafił jeden z trzech karabinków Grot S16 FB-M1, które ¬Fabryka ¬Broni Łucznik-Radom sprzedała do trzech redakcji magazynów ¬„broniowych”. Broń ta trochę u nas postrzelała i po takim okresie ¬używania możemy co nieco o niej powiedzieć.

Na wstępie zaznaczę od razu jedną, dość istotną rzecz – przedmiotem artykułu są trzy egzemplarze karabinka GROT S16 FB-M1 wyprodukowane na rynek cywilny (jeden z wczesnej serii produkcyjnej – o nim jest recenzja – oraz dwa „porównawcze” z nieco późniejszej, z zaprzyjaźnionego klubu). Wszystkie doświadczenia, uwagi, opinie i spostrzeżenie eksploatacyjne opisane w niniejszym artykule dotyczą WYŁĄCZNIE wspomnianych trzech egzemplarzy Grotów. Jest to broń sportowa, dla cywila i rożni się szczegółami konstrukcyjnymi od broni wojskowej, i – co ważne – także sposób eksploatacji odbiega od tego, z czym spotyka się karabinek wojskowy. Gwoli sprawiedliwości dodam jeszcze, że również sposób konserwacji będzie różnił się od „wojskowego”, zwłaszcza tam, gdzie karabinek najmocniej dostaje „w kość”, czyli na WOT-owskich „Szesnastkach”. W związku z powyższym informacji zawartych w artykule nie można w żaden (pozytywny i negatywny) sposób przenosić na broń wojskową. Groty C16 FB-M1 używane były przez nas sporadycznie, jedynie podczas strzelań organizowanych przez producenta, z oczywistych względów. Zatem niniejszy artykuł będzie bazował wyłącznie na własnych doświadczeniach dotyczących broni w wersji cywilnej i nie będę się w nim odnosił do tego, co można wyczytać w internecie na temat karabinków wojskowych.

Nasz GROT

Nasz karabinek GROT S16 FB-M1 (de facto to także S10 FB-M1, bo od kilku miesięcy mamy do niego krótką lufę) pochodzi z wczesnej partii produkcyjnej, ma 30 miesięcy i nastrzał około 3500 sztuk amunicji (w tym około 300 z lufy 10,5”). Pozostałe dwa karabinki występujące w niniejszym artykule pochodzą z końcówki pierwszej serii produkcyjnej i są używane od około roku w klubie strzeleckim – jeden jako niestrzelany egzemplarz pokazowy (w pełni sprawny, rzecz jasna), a drugi jako broń do strzelań klubowych, dla testu strzelana i czyszczona co 1500 strzałów (nastrzał wynosi około 5000 nabojów).

Zewnętrznie nasz karabinek nie różni się niczym od dwóch „porównawczych”, ale po ich rozłożeniu różnice stają się już dość wyraźne. W karabinkach z początku produkcji suwadło w broni cywilnej powstawało na bazie suwadła wojskowego i różniło się od niego brakiem bezwładnościowego urządzenia przeciwodskokowego (dwa kanały w suwadle, zamykane śrubami, mieszczące w sumie 4+2 ciężarki wolframowe) oraz brakiem występu współpracującego ze spustem samoczynnym. Pomimo tych różnic bez problemu można było zamienić suwadło w karabinku „wczesnej serii” na wojskowe i odwrotnie. W późniejszym okresie producent wprowadził dość istotne zmiany w komorze zamkowej (przekonstruowane prowadnice suwadła) oraz w samym suwadle i od tego momentu nie da się do karabinka cywilnego włożyć suwadła z broni wojskowej.

Poza tym broń jest w zasadzie identyczna, choć wiele wskazuje na to, że późniejsze egzemplarze mają powłoki zabezpieczające innego typu lub nanoszone w inny sposób, co widać będzie na zdjęciach – podczas ich wykonywania, pomimo zachowania identycznych parametrów oświetlenia i ustawień aparatu nie dało się np. uzyskać jednakowej barwy suwadeł.

Detalem niemającym znaczenia dla funkcjonowania broni jest jeszcze zastosowanie innego chwytu pistoletowego w broni późniejszej produkcji – obecnie w FB Łucznik–Radom karabinki GROT kompletowane są z dodatkami rodzimej produkcji (pisaliśmy o nich w poprzednim numerze naszego magazynu).

Eksploatacja

Karabinek początkowo używany był przez co najmniej kilkanaście osób – był wypożyczany znajomym i zaprzyjaźnionym klubom do zapoznania się z nowym typem broni (pamiętajmy, że nasz egzemplarz trafił do redakcji niemal rok przed wpuszczeniem broni na rynek), stąd możemy jedynie szacować liczbę wystrzelonej z niego amunicji.

Od momentu, kiedy GROT S16 FB-M1 trafiły na rynek cywilny, nasz GROT używany jest już wyłącznie u nas. Strzelany jest przede wszystkim podczas treningów „taktycznych”, kiedy wcielamy się w „niedzielnych komandosów”. W związku z tym broń często obijana jest o oporządzenie, przesłony i zasłony, a podczas jednych zajęć wystrzeliwuje przeciętnie ok. 150 naboi. Czasem GROT strzela „na celność i skupienie” uzyskując bez problemu skupienie rzędu 1 MOA z budżetowej amunicji (budżetowej, nie najtańszej).

Często jest w karabinku zmieniana kolba – oryginał jest zastępowany adapterem z założonym „buffer tube” oraz kolbą Magpul CTR. Nierzadko zmieniana jest także lufa wraz z łożem – szacuję, że broń przeszła kilkadziesiąt cykli wymiany lufy. Na krótkim łożu założony jest dodatkowy chwyt przedni Magpul, a na długim tzw. handstop od BCM. W obu przypadkach na lewej ścianie łoża znajduje się dodatkowy punkt mocowania złączki QD pasa nośnego, zainstalowany za pomocą systemu M-LOK. Karabinek wyposażony jest w lunetę „biegówkę” o zmiennym powiększeniu EOTech Vudu 1-5 oraz mikrokolimator Holosun 507C na montażu ukośnym. Dodatkowo w przedniej części szyny grzbietowej zainstalowana jest latarka Cloud Defensive OWL w konfiguracji „lewostronnej” z uwagi na zastosowany celownik w offsecie. Początkowo karabinek wyposażony był w zestaw składający się z celownika holograficznego EOTech EXPS 3-0 TAN oraz powiększalnik G33 i backupowe mechaniczne przyrządy celownicze z FB, następnie zainstalowany był na nim podobny zestaw EOTech, ale z zielonym znakiem celowniczym i mechaniczne przyrządy celownicze od Magpula.

Ostatnio w naszym Grocie wymienione zostały skrzydełka bezpiecznika na customowe (szerzej w osobnym artykule w tym numerze) z lekkim przymrużeniem oka. Spust standardowy, niezmieniany, z jedynie dobranym do potrzeb użytkownika oporem bezpiecznika.

Jeśli chodzi o pozostałe dwa karabinki, to jeden (jak już wspomniałem) nie strzela, a drugi używany jest do strzelań klubowych o charakterze czysto sportowym i nie bierze udziału w zajęciach „taktycznych”. W żadnym z nich nie była wymieniana lufa, a w tym „strzelającym” odkręcono ją ledwie kilka razy. Żaden z nich nie przeszedł jakichkolwiek modyfikacji i nie ma zainstalowanego dodatkowego wyposażenia.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 7-8/2020

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter