40 mm armata Bofors wz.36

40 mm armata Bofors wz.36

Jędrzej Korbal 

Zanim polscy wojskowi mieli okazję zapoznać się z prototypem szwedzkiej armaty warto pamiętać, że jeszcze pod koniec lat dwudziestych konstruktorzy Zakładów Starachowickich przystąpili do przygotowywania własnego projektu armaty przeciwlotniczej, opisywanej wtedy jako "działko do zwalczania celów powietrznych". Brak zainteresowania ze strony armii sprawił, że dalsze opracowywanie nowoczesnej jak na owe czasy broni wstrzymano. Paradoksalnie około roku po wstrzymaniu prac nad Wisłą, cieszące się bardzo dobrą opinią na rynku uzbrojenia biuro konstrukcyjne Boforsa rozpoczęło pracę nad armatą przeciwlotniczą kalibru 400 mm przeznaczoną dla szwedzkiej marynarki wojennej.

Svensk Kakonarketyp

W skład zespołu wchodziło trzech konstruktorów – Victor Hammar, Emanuel Jansson oraz twórca amunicji Ernst J.T. Wennerström. Prototyp chłodzonego wodą działa powstał, z niemałym zresztą trudem i przy walce o utrzymanie rządowego finansowania, między 1930 a 1931 rokiem. 10 listopada 1931 roku zdecydowano się na organizację pierwszych strzelań doświadczalnych na zakładowym poligonie, początkowo tylko ogniem pojedynczym. W drugiej połowie miesiąca realizowano studia nad poprawą działania mechanizmu ładowania oraz wydłużaniem serii z wykorzystaniem dwu, trzy i czteronabojowych ładowników amunicyjnych. Wynik pierwszych i ostrożnych strzelań był zadowalający – osiem wystrzałów w niespełna osiem sekund. Docelowa szybkostrzelność miała wynieść nawet 130 strzałów na minutę, co było wartością dużo wyższą niż dotychczas wykorzystywane przez szwedzką marynarkę wojenną brytyjskie armaty Vickers 40 mm (2-pdr) Vickers QF. Pierwszy prototyp przeciwlotniczego Boforsa otrzymał oznaczenie M1930, a jego poprawiona później odmiana M1932. Pół roku później, 21 marca 1932 roku, zorganizowano oficjalną demonstrację sprzętu przed oficerami szwedzkiej marynarki wojennej. Działo posiadało zapewniający chłodzenie wodą kołnierz lufowy w formie rury, zakończony szczelinowym hamulcem wylotowym (zupełnie innym niż ten stosowany w późniejszych armatach lądowych). Nie czekając zbyt długo Szwedzi rozpoczęli akcję handlową, zapraszając na pokazy w Karlsborgu oficerów innych armii, w tym Wojska Polskiego. Już w końcu sierpnia 1932 roku szef Departamentu Uzbrojenia, płk Mieczysław Maciejowski meldował Szefowi Sztabu o swoich spostrzeżeniach z udziału w jednym z pokazowych strzelań: Działo to ma szybkość początkową pocisku 900 m/sek., strzela granatami o ciężarze 0,945 kg z ładunkiem wybuchowym 32 gr trotylu, zaopatrzonymi w nader czuły zapalnik uderzeniowy z substancją świetlną lub smugową. Praktyczna szybkostrzelność wynosi około 100 strzałów na minutę. W razie nietrafienia granat rozbraja się po 9,5 sekundach. Zademonstrowano czułość zapalnika strzelaniem do celu z płótna oraz działanie pocisku na cel z blachy. Pokazywano nam również oderwane jednym granatem takiego rodzaju skrzydło samolotu o drewnianej konstrukcji oraz działanie pocisków na metalowe płaty samolotów typu Junkers. Działanie to należy uznać za poważne i niebezpieczne dla samolotu: jedno trafienie może zmusić samolot do lądowania, a nawet go strącić. Działo pokazane było ustawione na stałej podstawie morskiego typu i nie było zaopatrzone w żadne specjalne przyrządy do strzelania przeciwlotniczego. Istnieje projekt ustawienia tego działa na podwoziu samochodowym. Dalsze strzelanie z tego działa polegało na szybkim oddaniu 30 strzałów w celu pokazania szybkostrzelności i działania automatycznego mechanizmu zamka. Strzały oddano szybko i bez zacięć. Dodajmy, że w trakcie prób obsługę działa stanowił zespół fabryczny, a poza samym strzelaniem widzowie mogli podziwiać sprawny demontaż kluczowych podzespołów broni.

Sukces konstrukcji morskiej dał asumpt do rozpoczęcia prac nad wersją lądową z łatwo wymienną, chłodzoną powietrzem lufą o długości 60 kalibrów, dużą dostępnością do mechanizmów zasilania w amunicję, nieskomplikowanym systemem usadawiania i poziomowania broni. Pierwszy, modelowy egzemplarz tego działa otrzymał oznaczenie producenta M/34, a armia szwedzka określała modelowy sprzęt, jak i jego pierwsze serie, jako 40 mm FAK L/60 (czasem z dopiskiem m34). Sam Bofors posługiwał się względem prototypu najczęściej oznaczeniem M1934. Całą armatę, wraz z obrotnicą, umieszczono na zaprojektowanym od podstaw amortyzowanym, dwuosiowym podwoziu w formie przyczepki o konstrukcji nitowanej.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 6/2020

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter