Jak kupić aby nie kupić


Maksymilian Dura


 

 

 

 

Jak kupić aby nie kupić,

 

 

czyli historia przetargu na bezzałogowce

 

dla Marynarki Wojennej

 

 

 

Pozyskanie autonomicznych bezzałogowych pojazdów podwodnych miało być symbolicznym początkiem prac nad modernizacją Marynarki Wojennej. Nie kupiono ich jednak w 2011, ani w 2012 r. Warto przeanalizować, dlaczego tak się stało, ponieważ z dużym prawdopodobieństwem te same przeszkody napotkamy realizując o wiele bardziej skomplikowane procesy pozyskiwania nowych okrętów.

 

Okręty przeciwminowe mają dwie zasadnicze wady: wysokie koszty budowy i eksploatacji oraz konieczność zbliżenia się, a nawet wejścia w zagrożony minami akwen przy wykonywaniu zadania. Dlatego kiedy my planujemy budowę niszczycieli min, na świecie myśli się o alternatywnych rozwiązaniach, wiedząc że niebezpieczeństwo, które kiedyś było dopuszczalne w odniesieniu do „prostych” trałowców, w stosunku do bardzo drogich i obsadzonych liczną załogą niszczycieli min stało się już nie do przyjęcia. Priorytetem jest obecnie odsunięcie człowieka od pola minowego.

Tymczasem wprowadzenie min „inteligentnych” zwiększyło zagrożenie jeszcze bardziej, nawet w odniesieniu do okrętów ze znacznie ograniczonymi polami fizycznymi. Zaczęto się więc przygotowywać do działania spoza zagrożonego akwenu kierując nań tylko systemy bezzałogowe, w tym autonomiczne pojazdy podwodne (AUV, Autonomous Underwater Vehicles). Te ostatnie są coraz częściej wyposażone w doskonałe sonary obserwacji bocznej, które potrafią z niemal fotograficzną rozdzielczością odwzorować to, co zalega na dnie morza. A taka obserwacja jest obecnie najskuteczniejszą metodą wykrywania niebezpiecznych obiektów pod wodą. Dodatkowo powstała szeroka gama mniejszych pojazdów podwodnych, które mogą być wynoszone w pobliżu sprawdzanego rejonu nawet przez łodzie motorowe i wypuszczane z ręki, bez konieczności stosowania specjalnych mechanizmów wodujących. W ten sposób grupy płetwonurków-minerów, wyposażone w AUV otrzymały możliwość działania bez okrętów przeciwminowych, co:

  • zwiększyło ich mobilność (łatwiej i taniej jest przerzucić do rejonu działań grupę żołnierzy niż cały okręt);
  • ograniczyło koszty przeprowadzenia operacji (eksploatacja okrętu jest droższa niż samego pojazdu i transportującej go łodzi);
  • zwiększyło bezpieczeństwo (pojazd wykonuje znaczną część pracy nurków); ograniczyło liczbę zanurzeń dla płetwonurków (używając REMUS-a 100 w Iraku obliczono, że każdy taki pojazd zastępował pracę od 12 do 16 płetwonurków);
  • zmniejszyło wpływ otoczenia na ludzi (zimnej wody, zanieczyszczeń, braku widoczności, itp.).

Pojazdy AUV już udowodniły swoją przydatność i skuteczność. Najbardziej znany jest REMUS 100 norweskiej firmy Kongsberg (Remote Environmental Measuring UnitS, opisaliśmy go szczegółowo w NTW 7/2008), który wykorzystywano bojowo już 10 lat temu w Zatoce Perskiej. Ale i inne bezzałogowce okazały się bardzo skuteczne, np. w pracach poszukiwawczych, czy badaniach oceanograficznych. Przykładowo sonar z pojazdu Gavia islandzkiej firmy Teledyne-Gavia pozwolił zidentyfikować wrak samolotu z II wojny światowej Northrop N 3PB.

Nowe trendy zostały również dostrzeżone w Polsce i w, opracowanej przez Departament Transformacji MON w 2008 r., „Wizji Sił Zbrojnych RP 2030”. Założono, że w przyszłości ciężar obrony przeciwminowej spoczywał będzie na uniwersalnych systemach przeciwminowych opartych na sieci bezzałogowych pojazdów podwodnych. Niestety, nie wspomniano w jak dalekiej przyszłości i dlatego w najbliższych planach modernizacji Marynarki Wojennej (MW) priorytetem pozostaje niszczyciel min, natomiast wprowadzenie pierwszych okrętów patrolowych z funkcją zwalczania min i systemów bezzałogowych zwalczania oraz poszukiwania min zaplanowano dopiero na 2026 r. Na szczęście później się z tego częściowo wycofano.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 02/2013

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter