Karabinek Marlin model 45
George E. Dvorchak, Jr.
W każdej grupie produktów jest tak, że jak na rynek wchodzi coś nowego, to wszyscy widzą w tym z początku przełom. Potem zdarza się, że po paru latach ta przełomowość gdzieś się gubi, zatraca. W dużej części jest to wynikiem postępu – technika idzie naprzód i dzisiejszy przełom jest jutrzejszą ramotą. Niektóre nie trafiły w swój czas, ludzie nie byli gotowi przyjąć tego, co nowość oferuje. W przypadku innych marketing nie zdołał przekonać ludzi, że naprawdę odczuwają potrzebę, którą ten produkt zaspakajał. Wśród tych ostatnich jest najwięcej takich, które rzeczywiście zasługują na pokrycie piaskiem niepamięci – ale na pewno nie należą do nich karabinki samopowtarzalne Marlin Model 45 na nabój .45 ACP i Model 9 na nabój 9 mm x 19.

Na pistoletowy nabój
Będąc ostatnio na polowaniu na pieski preriowe w Wyoming, zdziwiłem się jak wielu tępicieli tych szkodników używa karabinów powtarzalnych i samopowtarzalnych na nabój .223 Remington do tego strzelania, które prowadzi się na dystans od 10 do maksymalnie 70 jardów – cóż za rozrzutność! Ja zabrałem swojego starego Marlina, na którym właśnie założyłem nowy celownik optyczny i dopełniłem wyposażenie o zamontowaną na tym celowniku latarkę. Okazało się, że pistoletowym nabojem strzelanie szło wcale nie gorzej od tych wszystkich zaawansowanych sztucerów, a Marlin 45 okazał się celny na tyle, by bez problemu trafiać w tak mały cel na odległości, na które bym go o to nie podejrzewał. W 1985 roku Marlin wszedł na rynek z karabinkiem samopowtarzalnym na nabój 9 mm Parabellum. Nie był to jakiś specjalnie rewolucyjny pomysł, już na Dzikim Zachodzie broń długa strzelająca tym samym nabojem co rewolwer (.38-40, .44-40 etc.) była powszechnie stosowana. Sam Marlin kontynuował tę tradycję w latach 60., produkując kopie powtarzalnych Winchesterów z zamkiem dźwigniowym na różne naboje rewolwerowe, w tym .44 Magnum. Tym razem była to jednak broń samopowtarzalna, a nowością było w nim to, że do zasilania, zamiast stworzyć własny magazynek, Marlin wybrał po prostu dwurzędowy magazynek pistoletowy zamienny z Cudownymi Dziewiątkami produkcji S&W.Gdy Model 9 zaczął się nieźle sprzedawać, rok później Marlin poszedł za ciosem, wprowadzając wersję o numer większą – Model 45 na nabój .45 ACP, tym razem zasilaną z magazynka od najpopularniejszego pistoletu kalibru 11,43 mm, jaki kiedykolwiek produkowano: Colta 1911. Zawsze bardzo lubiłem Jedenastkę, miałem ich wtedy trzy i całe pudło magazynków różnej pojemności – więc pomysł dokupienia broni długiej, w której mógłbym ich używać bardzo mi się spodobał.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 11/2008