Katastrofa na lodowcu Gauli

Katastrofa na lodowcu Gauli

Marcin Strembski

 

 

19 listopada 1946 r. w szwajcarskich Alpach miała miejsce katastrofa samolotu C-53 Skytrooper należącego do European Air Transport Service.  EATS były de facto wojskową linią lotniczą, utworzoną w celu świadczenia usług transportowych na rzecz stacjonujących w Europie Zachodniej amerykańskich sił okupacyjnych. Na pokładzie samolotu znajdowali się wysocy rangą wojskowi oraz członkowie ich rodzin, przez co prowadzona w następstwie wypadku akcja ratunkowa uzyskała niespotykany dotąd rozmach i medialny rozgłos. Jednak zainteresowanie akcją nie ograniczyło się wyłącznie do bieżącej obserwacji dramatycznych wydarzeń. Zastosowane podczas akcji techniki wywarły wpływ na rozwój światowego ratownictwa górskiego i wyznaczyły trendy na następne dziesięciolecia.

Lot ku katastrofie

Ostatnia podróż Skytroopera (C-53D-DOs/n 42-68846) rozpoczęła się dzień wcześniej, 18 listopada, gdy samolot wystartował z wiedeńskiego lotniska Tulln, na którym mieściła się kwatera główna okupujących Austrię wojsk amerykańskich. Plan lotu przewidywał międzylądowanie w Monachium – tam pasażerowie i załoga mieli spędzić noc przed zaplanowanym na następny dzień przelotem do Marsylii. Ostatni etap trzydniowej podroży wiódł do włoskiej Pizy, gdzie 20 listopada oczekiwano przybycia samolotu. Maszyna musiała lecieć po trasie okrężnej, nad Niemcami i Francją, gdyż szwajcarska przestrzeń powietrza była zamknięta dla amerykańskich samolotów wojskowych.

W chwili startu do Monachium na pokładzie maszyny znajdowało się 7 pasażerów i 4 członków załogi. Obowiązki pierwszego pilota pełnił Capt. Ralph H. Tate Jr. , drugim pilotem był Lt. Irving Matthews, stanowisko radiooperatora zajmował Sgt Lewis Hill, a Sgt Wayne G. Folsom sprawował funkcję mechanika pokładowego. Wśród pasażerów najwyższą szarżą wyróżniał się Brig. Gen. Loyal M. Haynes, któremu w podróży służbowej towarzyszyła żona Lona. Drugim wojskowym pasażerem był Col William C. McMahon (w czasie wojny dowodził 8. Dywizją Piechoty w stopniu generała brygady), który właśnie kończył swoją służbę w sztabie okupacyjnych sił Austrii i w Pizie miał oczekiwać na transport do USA. W drogę zabrał ze sobą rodzinę: żonę Allice i jedenastoletnią córkę Allice-Mary. Ponadto w locie uczestniczyły dwie kobiety, których mężowie także pełnili wysokie funkcje sztabowe. Były to Alberta Snavely – żona Brig. Gen. Ralpha Snavely’ego (Szefa Wojsk Lotniczych Amerykańskich Sił w Austrii), oraz Marguerite Gaylord Tate – żona Brig. Gen. Ralpha Tate’a (Zastępcy Dowódcy Amerykańskich Sił w Austrii), a zarazem matka pierwszego pilota. Przed startem z Monachium do samolotu dosiadł się ósmy pasażer, George Harvey. Oficjalnie był on cywilnym pracownikiem rządu USA zatrudnionym w roli eksperta naftowego, nieoficjalnie zaś był agentem amerykańskiego wywiadu. Pech chciał, że tego dnia Harvey spóźnił się na swój lot do Marsylii, więc pozwolono mu zająć wolne miejsce w następnym samolocie.

Start z Monachium odbył się w warunkach dalekich od doskonałości. Silny wiatr, zachmurzenie i padający śnieg utrudniały orientację. Wkrótce po starcie samolot musiał zawrócić na lotnisko w celu podłączenia instalacji odladzania. Ponowny start nastąpił o 13.05 i maszyna skierowała się do celu. Trasa tego etapu liczyła około 950 km i według planu wiodła przez Strassburg, Lyon i Orange. Lądowania w Marsylii spodziewano się pomiędzy godziną 16.30 a 17.00. Jednak tego dnia wiał silny wiatr z północnego zachodu (jego prędkość dochodziła do 120 km/h), dlatego kapitan Tate zdecydował się na alternatywną trasę, która prowadziła nad Innsbruckiem, Brenner i Genuą. Znad Innsbrucka samolot skierował się nad Chur, gdzie załoga po raz ostatni naniosła na mapę prawidłową pozycję maszyny. Wkrótce urządzenia nawigacyjne uchwyciły sygnał radiolatarni w Lyonie więc samolot nabrał wysokości przelotowej, która wynosiła ok. 3300 m. Tym samym załoga zerwała kontakt wzrokowy z ziemią i rozpoczął się lot według wskazań instrumentów. Kombinacja pierwotnej i alternatywnej trasy spowodowała, że Skytrooper zamiast lecieć dookoła Szwajcarii dokonał nieplanowanego skrótu, wlatując w niebezpieczny rejon Alp Berneńskich. Szczyty gór na tym obszarze sięgały ponad 3600 m, czyli znacznie powyżej przyjętej przez załogę wysokości lotu. Jednocześnie z powodu szalejącej zamieci widok za oknem nie pozwalał na wcześniejsze dostrzeżenie niebezpieczeństwa. Samolotem targały silne turbulencje powodujące nagłe wnoszenie i przepadanie w zakresie kilkuset metrów. Maszyna przez dłuższy czas przemykała się miedzy szczytami, dopóki nie opuściło jej szczęście. Nagły prąd zstępujący ze zbocza góry ściągnął samolot w dół i rzucił w pobliże lodowego pola. W ostatniej chwili kapitan Tate próbował ratować samolot, ale pociągnięcie sterownicy tylko pogorszyło sytuację. Przeciągnięta maszyna z wysokości kilku metrów opadła na lodowiec, wykonując awaryjne lądowanie na brzuchu. Była godzina 14.25.

Mimo gwałtownego przebiegu lądowania maszyna zachowała integralność konstrukcji a wszyscy pasażerowie i załoga przeżyli. Niemniej prawie wszystkie znajdujące się na pokładzie osoby odniosły większe lub mniejsze obrażenia. Najbardziej ucierpiał Sgt Folsom, który doznał skomplikowanego złamania prawej nogi, gdy siła bezwładności podczas hamowania wyrzuciła go wraz z fotelem na przód kabiny. Pilotujący samolot kapitan Tate po uderzeniu głową w tablicę przyrządów stracił przytomność, lecz po jej odzyskaniu poruszał się o własnych siłach, mimo złamanego nosa i rany na czole. Gen. Haynes również miał złamany nos, a Lt. Matthews ciętą ranę na ręce. Stan pozostałych rozbitków przestawiał się znacznie lepiej i oprócz bolesnych stłuczeń obyło się bez większych urazów.

Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 10/2015

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter