Kevin: Sam na rynku
Zbigniew Gwóźdź
Kevin: Sam na rynku
Kevin ZP 98 kończy właśnie 12 lat i wchodzi w wiek, w jakim postać, której zawdzięcza swoją nazwę z powodzeniem broniła domu przed dorosłymi złoczyńcami. Nadal cieszy się dużą popularnością i podbija nowe rynki zbytu, a innowacyjna konstrukcja i miniaturowe rozmiary sprawiają, że w segmencie subkompaktów do obrony osobistej czeski pistolet nie ma sobie wielu równych.

Wzrost zagrożenia przestępczością i poczucie braku osobistego bezpieczeństwa sprawia, że małogabarytowa broń przeznaczona do obrony osobistej zyskuje coraz więcej zwolenników. Wśród chętnych do nabycia takiego środka obrony są zarówno zwykli obywatele, jak właściciele sklepów i kantorów, ajenci stacji benzynowych, pracownicy wymiaru sprawiedliwości, a także niektórzy funkcjonariusze służb państwowych. Wszyscy oni potrzebują broni lekkiej i poręcznej, łatwej do ukrycia i codziennego noszenia. Ostatnia dekada była okresem tryumfalnego powrotu grupy pistoletów kieszonkowych na naboje klasycznej triady Browninga: 6,35 mm x 15,5SR, 7,65 mm x 17SR i 9 mm x 17, dawno zdawałoby się zapomnianej po ponad dwóch dziesięcioleciach niepodważalnego panowania Cudownych Dziewiątek. W tym okresie powróciło do produkcji kilka konstrukcji klasycznych, jak CZ 92, lekko jedynie odkurzone wcielenie o pół wieku wcześniejszych pistoletów vz.36 i vz.45, pojawiło się kilka konstrukcji nowych, choć także silnie osadzonych w tradycji (NAA Guardian, Autaga Mk II) i parę rewolucyjnych nowości zarówno pod względem technologicznym (np. polimerowe Kel-Tec P32 i P3AT), jak i technicznym – m.in. maluchy na naboje 9 mm x 19, Kahr PM9 (STRZAŁ 2/10), Rohrbaugh R9 (STRZAŁ 6/05) czy Boberg XR9 (STRZAŁ12/08). A Kevin przeżył wszystkie te rewolucje i nadal pozostaje na rynku.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 9/2010