Kierunki rozwoju wybuchowych pancerzy reaktywnych

Kierunki rozwoju wybuchowych pancerzy reaktywnych

Piotr Zbies

Wybuchowe pancerze reaktywne, znane również pod skrótem ERA, pojawiły się w szerszej świadomości na początku lat 80., co było efektem sowieckich oraz niemiecko-izraelskich prac badawczych. Debiut bojowy izraelskiego Blazera podczas pierwszej wojny libańskiej pokazał, że tego rodzaju opancerzenie dodatkowe może znacząco poprawić przeżywalność czołgów podstawowych w przypadku kontaktu z piechotą uzbrojoną w przenośną broń przeciwpancerną. W tym samym czasie w Związku Sowieckim zdecydowano się na wdrożenie własnego pancerza wybuchowego o nazwie Kontakt 1, którego konstrukcja opierała się na prostych kasetach 4S20 charakteryzujących się - tak jak wszystkie wczesne ERA - strukturą kanapki z materiałem wybuchowym umieszczonym pomiędzy dwiema płytami stalowymi.

Świat się jednak zmienia i rozwiązania opracowane na samym początku istnienia tego rodzaju opancerzenia zaczynają być coraz częściej traktowane jako przestarzałe. Co więcej, państwa nieobeznane wcześniej z tego rodzaju technologią (np. Korea Południowa) decydują się na kopiowanie najwcześniejszych rozwiązań opartych zwykle na Kontakcie 1. Może to również świadczyć o ignorowaniu możliwości związanych ze stosowaniem pancerzy wybuchowych. Przyczyną tego może być przede wszystkim koncepcja stosowania ERA, która jest odmienna na technologicznym Zachodzie i Wschodzie.

Na Zachodzie, po krótkim epizodzie w latach 80. i na początku lat 90., gdzie główną rolę odgrywał francuski GIAT BS G2 (znany bardziej pod nazwą BRENUS) oraz brytyjski ROMOR-A, wybuchowe pancerze reaktywne zostały zdegradowane do roli uzupełniającego opancerzenia przeznaczonego do walk w bardziej wymagającym dla broni pancernej terenie - przeważnie wewnątrz większych ośrodków miejskich. Z taką myślą został zaprojektowany amerykański duet pancerzy specjalnych M19 i M32 obecny w zestawach Task Urban Survivability Kit (TUSK). Z tego względu większość współczesnych rozwiązań z zakresu ERA, które pochodzą z Zachodu, jest przeznaczonych raczej do ochrony przed nadkalibrowymi granatami przeciwpancernymi RPG-7. Natomiast BRENUS i ROMOR-A bardzo szybko się zestarzały i w tym momencie nie oferują zbyt dużych możliwości nawet w starciu z trochę nowocześniejszymi PG-7WR.

Dla porównania we wschodnioeuropejskich oraz chińskich rozwiązaniach pancerz reaktywny odgrywa nadal dużą rolę w ochronie przed trafieniami zarówno głowic kumulacyjnych, jak i podkalibrowych pocisków przeciwpancernych. Szczególnie ta druga przyczyna sprawia, że konstrukcja wschodnich ERA jest bardziej zaawansowana niż w przypadku zachodnich odpowiedników. Prowadzi to także do istotnych kompromisów w budowie, gdyż ze względu na wysoką efektywność masową pancerze reaktywne pozwalają na zmniejszenie masy opancerzenia czołgów proweniencji wschodniej, jak również na zmniejszenie grubości opancerzenia zasadniczego, a nie na poprawę odporności czołgów na trafienia bronią przeciwpancerną. Z tego względu mowa tutaj łatwiej o podziale pancerzy wybuchowych na lekkie i ciężkie. Na Zachodzie bowiem rozwiązań typu ciężkiego nie będziemy mogli spotkać. Inna sprawa jest też taka, że na Wschodzie ERA stała się elementem standardowym w opancerzeniu czołgów podstawowych i w sumie nie można wyobrazić sobie, żeby Rosjanie (w mniejszym stopniu też Chińczycy) odeszli zupełnie od stosowania w możliwie jak największym zakresie pancerza wybuchowego na czołgach z rodziny T-72 i T-80, jak i przy projektach nowych czołgów podstawowych.

Powyższa sytuacja sprawia, że my jesteśmy w zasadzie odcięci od możliwości bezpośredniego korzystania ze wschodniego rozwiązań, ograniczając się jedynie do szczątków informacji dotyczących szczegółów konstrukcji najnowszych rosyjskich i chińskich pancerzy reaktywnych. To sprawia, że pojawia się unikalna okazja, aby rozwój krajowych osłon typu ERA podążył w miarę unikatową drogą. Dlatego też warto się przyjrzeć nowinkom z zakresu konstrukcji pancerzy wybuchowych, jak i propozycjom dalszego rozwoju pancerzy ERAWA.

Syryjska nauczka

Tocząca się od 2011 roku wojna domowa w Syrii nie wydaje się być konfliktem zbrojnym godnym uwagi, jeśli planujemy przygotowania do klasycznej konwencjonalnej wojny przeciwko co najmniej równorzędnemu, jeśli nie przeważającemu przeciwnikowi. Jednak historia wykorzystania ppk podczas tej wojny (jak również podczas działań w sąsiednim Iraku), a szczególnie jej skrupulatne udokumentowanie sprawiły, że na ten środek walki - choć znany od prawie 70 lat - zaczęliśmy patrzeć pod zupełnie innym kątem. Podczas zimnej zojny, na podstawie doświadczeń z późniejszych wojen izraelsko-arabskich zakładano wykorzystanie ppk szczególnie jako broni defensywnej z nastawieniem na walkę bezpośrednią z bronią pancerno-zmechanizowaną przeciwnika. Z tego względu rozwój rakiet przeciwpancernych poszedł w kierunku pozwalającym pociskowi na skuteczne porażenie czołgu od frontu już przy pierwszym trafieniu.

Wojna w Syrii oraz walki z tzw. państwem islamskim pokazały jednak, że taką samą broń przeciwpancerną możemy wykorzystać również do rażenia celów opancerzonych w miejscach osłabionych. Początkowo nie zwracano na to uwagi, ponieważ celami pododdziałów przeciwpancernych były z reguły czołgi z rodziny T-54/55 oraz pojazdy opancerzone piechoty, w mniejszym stopniu również czołgi T-72, natomiast do ich rażenia używano zwykle zestawów przeciwpancernych Fagot/Konkurs wykorzystujących przenośną wyrzutnię 9P135M. Zainteresowanie tym konfliktem pojawiło się, gdy na bliskowschodnich polach bitew pojawiły się amerykańskie pociski przeciwpancerne BGM-71E TOW-2A, lecz brano tutaj pod uwagę wyłącznie czysto statystyczny kontekst ich wykorzystania.

Zmianę w podejściu do tematu spowodowało pojawienie się w północnej Syrii tureckich Leopardów 2A4, a zwłaszcza sytuacja, gdy były one skutecznie rażone przez ppk pochodzenia rosyjskiego. Ponadto zdarzały się sytuacje, kiedy rażono należące do irackich sił zbrojnych czołgi typu Abrams. W obydwóch przypadkach, zamiast próby porażenia pancerza przedniego (poza co najmniej jednym skutecznym przypadkiem), decydowano się na rażenie stref osłabionych znajdujących się przede wszystkim po bokach wież, które nie były przystosowane do ochrony nawet przed starszymi rakietami przeciwpancernymi. Początkowo jedynym istniejącym i to raczej doraźnym rozwiązaniem było zastosowanie grubszych fartuchów, które oryginalnie są przeznaczone do ograniczenia widoczności wozu bojowego w podczerwieni poprzez zasłonięcie nagrzanego układu jezdnego oraz części opancerzenia odpowiadające za ochronę układu napędowego. Grube fartuchy zoptymalizowane pod pełnienie roli opancerzenia mogą być przydatne do ochrony przed słabszymi głowicami kumulacyjnymi oraz minami przeciwburtowymi wykorzystującymi głowice EFP, lecz nie wystarczają do ochrony przed silniejszymi głowicami pojedynczymi oraz coraz popularniejszymi głowicami tandemowymi.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 7-8/2020

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter