Kolizja koło Cork Sand

 


Wojciech Holicki


 

 

 

Kolizja koło Cork Sand

 



Na liście okrętów podwodnych utraconych przez Royal Navy pierwsze miejsce zajmuje A 1, staranowany 18 marca 1904 roku przez frachtowiec Berwick Castle podczas ćwiczeń odbywających się w pobliżu Portsmouth. Niecałe osiem lat później, 2 lutego 1912, identyczny los spotkał A 3, który został niemal rozcięty na pół po tym, jak wynurzył się wprost przed dziobem okrętu-bazy Hazard, pełniącego rolę tarczy strzelniczej. Ponieważ po wybuchu I wojny światowej ćwiczenia nabrały intensywności, a dowódcom „polujących” okrętów nakazano jak najrzadsze używanie peryskopów, następne fatalne kolizje były tylko kwestią czasu. Jednakże przez ponad dwa lata nie doszło do groźniejszych incydentów. Pechowym dniem, i to od razu dla dwóch jednostek, stał się 15 sierpnia 1916 roku.



 

 


Przez całą Wielką Wojnę leżąca na zachód od Harwich niewielka miejscowość Parkeston była bazą 9. Flotylli, złożonej pierwotnie wyłącznie z jednostek typu E, mogących operować na całym Morzu Północnym. Na początku konfliktu zapuszczały się one do Zatoki Helgolandzkiej, odnosząc tam kilka sukcesów w walce z okrętami nawodnymi floty kajzerowskiej, potem – ze względu na gęste zaminowanie tego akwenu i bezczynność przeciwnika – głównym ich zadaniem stało się zwalczanie U-bootów. W przerwach między patrolami bojowymi, gdy tylko pogoda na to pozwalała, wychodziły na pobliskie płytkie wody, by godzinami trenować skryte zajmowanie pozycji do ataku, wieńczone w razie najbardziej udanych manewrów wystrzeleniem torpedy ćwiczebnej. Przez długi czas rolę celów pełniły jednostki nawodne, z reguły niszczyciele. Dowódca flotylli, kmdr A. W. Waistell, uznał jednak, że skoro prawdziwymi coraz  częściej są U-booty, rolę „zwierzyny” i „myśliwego” powinny pełnić okręty podwodne. We wspomniany, wtorkowy ranek w morze wyszły więc E 4, E 31, E 41 i E 16, a plan ćwiczeń przewidywał, że dwa pierwsze „zapolują” na trzeci z wymienionych. Po pewnym czasie tarczą miał stać się E 16, a następnie role powinny były się odwrócić. Czwórce towarzyszył niszczyciel Firedrake, którego dowódca, kmdr por. Aubrey Tillard, odpowiadał za przebieg ćwiczeń. Na poligon wybrał on bardzo płytki (woda miała tam 12-15 m głębokości) i wszechstronnie sprawdzony akwen leżący na wschód od mielizny Cork Sand1. Najstarszym z „podopiecznych” Tillarda był E 4, wprowadzony do służby jeszcze przed wojną, na początku 1913 roku. Komendę objął na nim wówczas kpt. mar. Ernest Leir, powszechnie znany  we flocie podwodnej jako „Arcyzłodziej” („The Arch Thief”), ze względu na wyjątkowo „swobodne” podejście do przedmiotów będących na stanie innych jednostek (w przydomku tym było jednak więcej podziwu niż nagany, ponieważ jego wyjątkowe zalety towarzyskie w pełni rekompensowały wadę). Gdy wybuchła wojna, E 4 był wśród tych jednostek flotylli, które jako pierwsze patrolowały Zatokę Helgolandzką i zebrały informacje stanowiące podstawę planu, którego realizacja doprowadziła 28 sierpnia 1914 roku do bolesnej porażki floty kajzerowskiej. Zgodnie z nim Leir miał atakować idące z pomocą lub wycofujące się do bazy okręty wroga. Zanim wystrzelił niecelną torpedę2, przeprowadził akcję, która dała mu awans i Order Zaszczytnej Służby (DSO) – wynurzył swój okręt, by zabrać na pokład obsadę szalupy z Defendera, ratującej załogę zatopionego torpedowca3 V 187 i pozostawionej na placu boju, gdy niszczyciel ten znalazł się pod ogniem z krążownika lekkiego Stettin. E 4 zabrał na pokład 10 marynarzy brytyjskich oraz trzech Niemców (co miało swoje konsekwencje w postaci ekstremalnej ciasnoty podczas rejsu powrotnego), natomiast reszta rozbitków, w tym wielu rannych, została pozostawiona w łodzi, którą „Arcyzłodziej” kazał zaopatrzyć w wodę, żywność i kompas (fakt ten został mocno nagłośniony przez londyńską propagandę).

 
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 8/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter