Konspiracyjne granaty w Powstaniu Warszawskim
WOJCIECH WEILER
Konspiracyjne granaty
w Powstaniu Warszawskim
Kiedy po wrześniowej klęsce 1939 roku powstało polskie podziemie, natychmiast dał o sobie znać problem niedoborów uzbrojenia. Polska broń dostała się w ręce Niemców i Rosjan. To, co ukryto nie wystarczało na wyposażenie powstających oddziałów partyzantki i dywersji. Brakowało zwłaszcza granatów.
Podstawowym warunkiem zorganizowania zbrojnego oporu przeciwko okupantowi było posiadanie broni. Zapału i chęci do walki nie brakowało, ale potężny deficyt uzbrojenia skutecznie ograniczał możliwości i efektywność boju. Początkowo nadzieje wiązano z powrześniowymi zasobami broni ukrytej w roku 1939, ale szybko zrozumiano, że z tej mąki chleba nie będzie. Źródło okazało się prawie suche – tyleż z powodu znikomej ilości, jak i marnej jakości broni z niego pochodzącej: najczęściej źle zakonserwowanej, a więc zniszczonej, pordzewiałej, uszkodzonej.
Oczywiście można było zdobyć broń na wrogu. Ale żeby to zrobić, trzeba było z czymś zacząć. Powstał czarny rynek handlu uzbrojeniem i amunicją: od okupanta broń kupowano na dworcach, bazarach, targowiskach. Źródłem zewnętrznym stały się zrzuty lotnicze – te z Zachodu, przeznaczone dla AK, rozpoczęły się na początku roku 1941 i potrwały do końca 1944. O zrzutach radzieckich dla AL wiadomo mniej, ale też było ich sporo. Wszystko jednak okazało się kroplą w morzu potrzeb, których nigdy nie udało się zaspokoić.
Bardzo ważnym źródłem zaopatrzenia w broń stała się jej konspiracyjna produkcja: zorganizowany głównie przez Armię Krajową podziemny przemysł zbrojeniowy osiągnął skalę niespotykaną w żadnym innym okupowanym kraju. Broń wytwarzano w sposób zorganizowany, często przy szerokiej kooperacji między różnymi producentami poszczególnych jej elementów. Uruchomienie oraz prowadzenie podziemnej produkcji z zachowaniem pełnej zamienności części pochodzących od różnych wytwórców było ogromnym sukcesem.
Najpowszechniej produkowanym orężem stały się granaty ręczne, a różnorodność ich typów nie ma sobie równej pośród innych nielegalnie wytwarzanych środków bojowych do walki z Niemcami. Ta mnogość rodzajów konspiracyjnych granatów wynika z ich stosunkowo prostej konstrukcji, jak i łatwości produkcji w warunkach okupacji. Były bardzo ważnym elementem uzbrojenia partyzanckiego, dla członków ruchu oporu stanowiąc często jedyną broń. Granaty odegrały też ważną rolę w Powstaniu Warszawskim – przedstawiamy więc przegląd tych najpopularniejszych.
Filipinka
Produkowane w Warszawie granaty zwane Filipinkami zajmują tu miejsce szczególne. Były bowiem efektem pierwszej dojrzałej koncepcji polskiego granatu konspiracyjnego, opracowanej bardzo wcześnie, bo już wiosną 1940 roku, więc ledwie po kilku miesiącach trwania okupacji – a na ulicach stolicy wybuchały na długo przed Powstaniem. W marcu 1943 roku Filipinka rzucona na ul. Długiej przez Aleksego Dawidowskiego „Alka” otworzyła drogę odwrotu oddziałowi harcerzy po przeprowadzonej pod Arsenałem pierwszej zorganizowanej akcji bojowej w okupowanej Warszawie. Pół roku później, We wrześniu, rzucona ręką Eugeniusza Schielberga „Dietricha” Filipinka uderzyła w Niemców chroniących się za tramwajem na skrzyżowaniu Litewskiej i Marszałkowskiej podczas zamachu na zastępcę komendanta więzienia na Pawiaku, SS-Oberscharführera Franza Bürkla i zmieniła przebieg walki. Filipinki osłaniały też żołnierzy „Pegaza” w Alejach Ujazdowskich, kiedy w lutym roku następnego przeprowadzali akcję, w której zginął Dowódca SS i Policji na Dystrykt Warszawski, SS-Brigadeführer und Generalmajor der Polizei Franz Kutschera.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał Specjalny 5