Pierwsza bitwa na kopenhaskiej redzie
Adam Fleks
Pierwsza bitwa na kopenhaskiej
redzie, 2 kwietnia 1801 roku
(dokończenie)
Bitwa na redzie Kopenhagi zakończyła się zwycięstwem Nelsona nie tylko ze względu na jego faktyczną przewagę, lecz również z powodu duńskich błędów w dowodzeniu. Stanowiła ponurą zapowiedź ogromnych zniszczeń, których doznało miasto ze strony Brytyjczyków podczas oblężenia w 1807 roku.

Trzeba przyznać, że brak sprawnego i scentralizowanego dowództwa po stronie duńskiej bardzo Anglikom pomógł. W przeddzień bitwy adm. Parker przyjął propozycję Nelsona zaatakowania Kopenhagi od północy przez żeglowny tor Renden i od południa przez tor Kongedybet. Silniejszym zespołem południowym dowodził sam Nelson, mając do dyspozycji dziesięć okrętów liniowych – Edgar (74 działa), Elephant (74), Ganges (74), Monarch (74), Defiance (74), Russell (74), Bellona (74), Agamemnon (64), Ardent (64) i Polyphemus (64), dwie duże nietypowe jednostki – Isis (50) i Glatton (56), cztery fregaty – Désirée (36), Amazon (38), Blanche (36) i Alcmene (32), dwie korwety – Arrow (30) i Dart (30)1, siedem trójmasztowych jednostek moździerzowych i dwanaście mniejszych okrętów. Łącznie było to 37 okrętów niosących 1280 dział różnego wagomiaru i mających około 9400 ludzi na pokładach. 1 kwietnia eskadra brytyjska ruszyła na południe, kotwicząc przed mielizną Middelgrunden, poza zasięgiem ognia fortu Trekroner, leżącego w odległości 2,5 Mm od mielizny. Po bezskutecznym oczekiwaniu na poddanie się Duńczyków Nelson o godz. 15.30 ruszył powoli dalej w kierunku południowym. Po przejściu Hollanderdybet około 20.00 dotarł do południowego krańca mielizny Middelgrunden, gdzie zaczął być ostrzeliwany przez baterię Strickera oraz prawoskrzydłowe okręty duńskie. Następnego dnia okręty Nelsona ruszyły około godz. 10.00. Na czele szedł okręt liniowy Edgar. Sam Nelson znajdował się w środku szyku na pokładzie 74-działowca Elephant. Jednostki moździerzowe podążały na końcu. Przy samym wejściu na tor Kongedybet zaczęły się kłopoty. Agamemnon wszedł na mieliznę po lekkim zejściu z kursu. To samo stało się następnie z okrętami liniowymi Russell oraz Bellona. Chociaż pierwsze salwy zostały wystrzelone przez Duńczyków około 10.45, a Anglicy odpowiadali swoimi salwami płynąc równocześnie do przodu, by zająć ustalone wcześniej pozycje, to jednak walka artyleryjska rozgorzała na dobre dopiero w południe.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 12/2010