Korea Północna – wielkie groźby i drobne nowości


Tomasz Szulc


 

 

 

 

Korea Północna

 

– wielkie groźby i drobne nowości

 

 

 

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, rządzona od roku przez Kim Dzong Una (formalnie od 11 kwietnia 2012 r.), od końca marca 2013 r. grozi światu wojną atomową, zapowiada zburzenie Białego Domu i Kapitolu, wstępem do czego było formalnie zerwanie 11 marca br. rozejmu z Republiką Korei, zawartego 27 lipca 1953 r., który de facto zakończył wojnę koreańską (formalnie państwa te cały czas pozostają w stanie wojny). W ten sposób reżim wyczerpał arsenał werbalnych gróźb i dla zachowania wiarygodności musiał przejść od słów do czynów.

 

 

A tych ostatnich, oczywiście takich, które nie oznaczałyby faktycznego wybuchu wojny, miał do dyspozycji niewiele. Wyłączono więc telefoniczną „gorącą linię” między Pjongjangiem i Seulem, która dawała szansę szybkiego wyjaśniania ewentualnych nieporozumień mogących doprowadzić do wojny. Zamknięto jedyną specjalną strefę ekonomiczną, gdzie 50 tysięcy Koreańczyków z Północy obsługiwało południowokoreańskie maszyny i produkowało na eksport, z czego lwią część zysków czerpał reżim. Podjęto decyzję o uruchomieniu reaktora atomowego w Jongbion, który był nieczynny od kilku lat jako dowód „dobrej woli” Północy w wielostronnych rozmowach mających na celu normalizację sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Pracowników ambasad w Pjongjangu wezwano do ich opuszczenia „ze względów bezpieczeństwa”. Kim może jeszcze zamknąć granice dla zachodnich turystów, którzy przywożą do tego biednego kraju niemało dolarów i to właściwie wszystko. Następne mogą być tylko kroki militarne, których Republika Korei i Stany Zjednoczone nie będą mogły tolerować. Trudno przewidzieć, czy za akt wojny zostałby potraktowany kolejny test rakiety balistycznej (tym razem miałaby to być nie „cywilna” Unha-3, a bojowa Musudan) w oczywisty sposób stojący w sprzeczności z rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ z 22 stycznia 2013 r. zakazującą reżimowi Kim Dzong Una przeprowadzania jakichkolwiek prób rakiet balistycznych dalekiego zasięgu.

Opcja militarna wydaje się bardziej prawdopodobna niż kiedykolwiek na przestrzeni ostatnich 60 (!) lat i dlatego w mediach pojawia się niespotykana wcześniej ilość materiałów propagandowych, mających unaocznić potęgę północnokoreańskich sił zbrojnych. Chwalą się nimi media północnokoreańskie, „straszą” odbiorców poszukujące sensacji media światowe. Bardzo znamienne jest, że w tych propagandowych materiałach jest nadzwyczaj niewiele nowości, które powinny być eksponowane choćby po to, żeby nieco zaniepokoić zagranicznych analityków, od których opinii często zależą decyzje polityków. Poniżej lista technicznych nowinek, ujawnionych celowo lub mimowolnie w trakcie najnowszej kampanii propagandowej:

W kategorii broni strzeleckiej na najnowszych zdjęciach pojawiły się kolejne koreańskie wersje karabinka Kałasznikowa. Koreańska Armia Ludowa i Czerwona Gwardia Robotniczo-Chłopska używają kilku standardowych wersji AK. Najstarsze mają stałą, drewnianą kolbę i frezowaną pokrywę komory zamkowej (jak AK), nowsze mają tę ostatnią tłoczoną z blachy (jak AKM), są też ich wersje z kolbą składaną. W latach 90. ub. wieku pojawiły się karabinki podobne do AK-74, strzelające amunicją 5,45x39 mm, z hamulcami wylotowymi, ale z drewnianymi kolbami, okładkami lufy i chwytami oraz zasilane z metalowych magazynków (w oryginalnych AK-74 te elementy są wykonane z tworzyw sztucznych). Składane kolby są podobne kształtem do oryginalnych, plastikowych, ale wykonane z blachy. Są również w użyciu rkm RPK-74 oraz podwieszane granatniki GP-25 Kostior.

Ujawniona w tym roku odmiana ma inną konstrukcję składanej kolby – składa się ona nie pod spód lub na bok broni, ale także nad komorę zamkową, przez co niemożliwe jest rozłożenie broni bez rozłożenia kolby. Nie można również zamocować dodatkowych przyrządów optycznych. Ciekawsza jest wersja broni noszona przez żołnierzy ochraniających Drogiego Szanownego Przywódcę – są to karabinki zaopatrzone w ślimakowe magazynki, umieszczone poziomo wzdłuż broni. Rozwiązanie przypomina konstrukcję rosyjskiego pistoletu maszynowego Bizon, tyle że magazynek jest znacznie masywniejszy (naboje są dłuższe, niż 9x18 mm).

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 06/2013

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter