Kulowo-pneumatyczne Mistrzostwa Polski 2010
Wojciech Weiler
Kulowo-pneumatyczne
Mistrzostwa Polski 2010:
juniorzy w natarciu, seniorzy bronią się marnie
W najważniejszych zawodach krajowych, Mistrzostwach Polski Kobiet i Mężczyzn, mogą startować zawodnicy od najmłodszych do najstarszych, rywalizując ze sobą bez podziału na kategorie wiekowe. Na karabinowo-pistoletowych MP atak młodzieży na pozycje medalowe był tak zmasowany i skuteczny, że wiele znakomitości seniorskich wyjeżdżało ze stolicy Dolnego Śląska nie mogąc wciąż uwierzyć, iż dali się pokonać małolatom...

Zresztą sami sobie winni – mogli lepiej strzelać! Bo tegoroczne MP w większości konkurencji bynajmniej nie zachwyciły rekordami czy choćby wybitnymi rezultatami i dobre wyniki policzyć można na palcach, zaś kilka konkurencji zakończyło się wręcz żenująco słabo. Zagrożenie powodziowe sprawiło, że wyposażenie wrocławskiego obiektu (doświadczonego okrutnie przez wodę w roku 1997) ewakuowano profilaktycznie na górne piętro. Na kilka dni przed MP znoszono to wszystko z powrotem, dziękując Opatrzności, że tym razem skończyło się tylko na strachu. Podczas zawodów uroczyście podziękowano najbardziej zaangażowanym w akcję przeciwpowodziową na strzelnicy rodzicom młodych wrocławskich strzelców oraz pracownikom klubu. Samą imprezę przeprowadzono perfekcyjnie: wszystko odbywało się punktualnie, każdy sędzia wiedział co i gdzie ma robić, nawet wyniki po każdym skończonym dniu strzelań wysyłano do administratora strony internetowej PZSS. Wprawdzie pojawiały się tam z opóźnieniem, ale to już nie wina organizatora, który chyba w końcu wziął sobie do serca, że w dobie dzisiejszych możliwości i przepływu danych z prędkością światła wypadałoby rezultaty pokazywać wcześniej, niż po trzech dniach… Wszyscy medaliści klasyfikacji indywidualnej dostali – podobnie jak w ub. roku (STRZAŁ 7-8/09) – pudła pełne przepysznych wędlin od firmy Tarczyński S.A., zaś zwycięzcy dodatkowo otrzymali zegarki Bisset lub eleganckie pióra i artykuły piśmiennicze, ufundowane odpowiednio przez Bisset Group Poland i FH Aris Niespodzianką dla zawodników była kontrola broni i sprzętu, niezbyt szczegółowa, ale konsekwentna: kilku karabiniarzy przesuwało guziki w swych strzelecki kurtkach, niejeden pistoleciarz musiał regulować mechanizm spustowy czy drzeć tarnikiem nieprzepisową rękojeść broni, nie mieszczącej się w regulaminowym pudełku. Dopiero spełniający wymogi sprzęt dostawał pokazaną tu na ilustracji naklejkę, potwierdzającą przejście kontroli. O ile mnie pamięć nie myli, sekcję kontroli wyposażenia powołano ostatnio we Wrocławiu bodajże w lipcu 2005 roku, na FOOM. Wieść gminna głosi, że teraz ma to być procedura standardowa na każdej imprezie z centralnego kalendarza PZSS. Ile w tym prawdy – zobaczymy.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 7-8/2010