Krążownik pancernopokładowy I rangi Askold

Ryszard Jędrusik
Krążownik I rangi „Askold” wyróżniał się w rosyjskiej carskiej flocie oryginalną niepowtarzalną architekturą (z uwagi na pięć cienkich wysokich kominów, wśród marynarzy krążownik zyskał przydomek „Papierośnica”). Był to okręt najbardziej wykorzystywany w czynnej służbie w rosyjskiej Marynarce Wojennej, prawdziwy „koń roboczy” floty, przeżył dwie wojny (rosyjsko-japońską i pierwszą wojnę światową), załoga uważała go za „szczęśliwy okręt”.
Wykonany był bardzo solidnie, w czasie wytężonej służby nie miał żadnej poważnej awarii mechanizmów, co dobrze świadczy o jego budowniczych.
Okręt wykonywał też misje dyplomatyczne, realizując „prezentację bandery” w ważnych strategicznie dla Rosji rejonach. Gościł koronowane osoby – niemieckiego cesarza Wilhelma II i księcia Henryka Pruskiego, cara Mikołaja II, królową Grecji, arabskich szejków i sułtanów, ministrów, admirałów, generałów i gubernatorów. Jego unikatowy wygląd z pięcioma kominami, niespodziewanie przyczynił się do odniesienia sukcesu podczas dyplomatycznych misji w Zatoce Perskiej i na Morzu Czerwonym. Okręt okazał się największą jednostką, jaka wpływała do portów w tych rejonach, a dla miejscowej ludności i władz szacunek i poważanie wzbudzała liczba kominów – tym większe, im więcej okręt ich posiadał!
Dodatkowo dla nas jest ciekawy, ponieważ przez jego pokłady przewinęło się kilku oficerów – Polaków, którzy pozostawili trwały ślad w historii naszej Marynarki Wojennej.
Przedostatnim dowódcą okrętu był kapitan I rangi Kazimierz Kietliński, urodzony 27 VII 1875 roku w Mohylowie Podolskim, w polskiej rodzinie szlacheckiej.
W pierwszym okresie swojej czynnej służby, pływał na nim w stopniu miczmana, a potem lejtnanta Jerzy Świrski – późniejszy wiceadmirał, dowódca floty, następnie szef Kierownictwa Marynarki Wojennej i dowódca Polskiej Marynarki Wojennej w Wielkiej Brytanii w czasie drugiej wojny światowej.
W trakcie pierwszej wojny światowej oficerem wachtowym był lejtnant Włodzimierz Steyer, w 1939 roku dowódca Rejonu Umocnionego Hel i pierwszy dowódca Marynarki Wojennej w PRL.
Narodziny
Pod koniec XIX wieku oczy cara Mikołaja II i jego dworu były skierowane na daleki Wschód, w stronę Chin i Półwyspu Koreańskiego. Tam krzyżowały się interesy z odwiecznym rywalem Rosji – Anglią, ponadto do gry włączyła się Japonia. Po długotrwałym okresie izolacji, Japonia rozpoczęła aktywną politykę ekspansji na azjatyckim kontynencie, rozbudowując flotę wojenną.
Po zwycięstwie Japonii nad Chinami w wojnie 1894‑1895 roku stosunek sił w tym rejonie zmienił się znacząco. Choć rosyjska eskadra na Pacyfiku stopniowo była powiększana poprzez skierowanie do niej okrętów Floty Bałtyckiej, to flota japońska rosła szybciej. Rosyjska admiralicja, jak też Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji doskonale zdawały sobie sprawę, przeciw komu było to skierowane.
Dlatego pilnie został opracowany i przyjęty w 1898 roku program budowy okrętów „Dla potrzeb Dalekiego Wschodu”. Moce produkcyjne rosyjskich stoczni były całkowicie zaangażowane w realizację wcześniejszego programu budowy okrętów, dlatego zdecydowano złożyć zamówienia za granicą. Dodatkowo, admiralicja poprzez zagraniczne zamówienia chciała uzyskać, w wyniku konkursów, wzorce jak najlepszych okrętów w swoich klasach, które stałyby się wzorcem dla okrętów budowanych potem we własnych stoczniach. Tak się stało, na przykład, z zamówieniem na budowę pancernika Cesarewicz we Francji, który stał się prototypem dla całej serii pancerników rodzimej produkcji typu Borodino, albo zbudowanie w Niemczech krążownika II rangi Nowik, który stał się wzorcem dla serii krążowników Żemczug i Izumrud czy zbudowany w Szczecinie krążownik Bogatyr stał się prototypem dla serii krążowników Kaguł i Oczakow.
Trzonem floty Oceanu Spokojnego miały zostać pancerniki. Zaplanowano budowę krążowników pancernopokładowych o dalekim zasięgu pływania, o wyporności 5-6 tysięcy ton, wychodząc z założenia – jeden krążownik dla osłony jednego pancernika i dwóch lekkich krążowników bliskiego zasięgu o wyporności 2,5 tys. ton.
Morski Komitet Techniczny (MTK) opracował założenia taktyczno-techniczne do projektowania nowych okrętów, które zostały rozesłane do zagranicznych i rosyjskich stoczni, z zaproszeniem przystąpienia do konkursu.
Projekty krążownika-zwiadowcy dalekiego zasięgu pływania przedstawiły Newska stocznia (Rosja), stocznia „Germania” koncernu Kruppa, firma „Schichau” i „Howaldswerke” z Niemiec oraz włoska firma „Ansaldo”. Na marginesie, William Cramp, prezes i właściciel amerykańskiej firmy „Cramp & Sons” z Filadelfii, dzięki osobistym kontaktom w rosyjskiej admiralicji i na dworze zdołał uzyskać poza konkursem zamówienie na budowę pancernika Retwizan i krążownika pancernopokładowego Wariag.
Zgłoszony w późniejszym okresie projekt stoczni „Vulkan” został uznany za jeszcze bardziej udany i stocznia otrzymała zamówienie na budowę krążownika pancernopokładowego Bogatyr’.
Pierwsze miejsce w konkursie zajął projekt stoczni „Germania” niemieckiego koncernu Kruppa i w niej został zamówiony krążownik Askold. Ciekawa była historia z określeniem nazwy okrętu. Zgodnie z ustaloną tradycją, nazwę dla nowej jednostki wybierał osobiście car z propozycji przedstawianych przez Główny Sztab Morski.
21 XII 1898 roku, zarządzający ministerstwem Marynarki Wojennej admirał P. P. Tyrtow, położył na biurko cara Mikołaja II kartkę z proponowanymi nazwami.
Car przesuwał ołówek wzdłuż kolumny nazw. Nie zwróciły jego uwagi nazwy Północny orzeł, Ilja Muromiec, Kastor, Połkan, Olaf, Oliwuca. Osobiście dopisał do listy nazwiska Suworowa, Kutuzowa, Rumiancewa i Mścisława Udałego, następnie po namyśle zaznaczył zwykłym ołówkiem ostateczne nazwy.
Tego dnia zostały zaakceptowane nazwy dla pancerników Cesarewicz, Pobieda, Borodino, Retwizan, krążowników Bajan, Askold, Bogatyr’, Wariag i Nowik.
Krążownik Askold (imię legendarnego kniazia kijowskiego, który w 860 roku ruszył na Bizancjum) był trzecim okrętem, noszącym tę nazwę.
4 VIII 1898 roku została podpisana umowa na budowę okrętu między stocznią „Germania”, reprezentowaną przez jej dyrektora Rauchfussa i Ministerstwem Marynarki Wojennej Rosji, reprezentowanym przez naczelnika Departamentu Budowy Okrętów i Zaopatrzenia, wiceadmirała W. P. Wierchowskiego.
Stocznia, nie czekając na zatwierdzenie rysunków, przystąpiła do budowy kadłuba 24 października 1898 roku, gdy z huty Kruppa w Essen nadeszła pierwsza partia elementów konstrukcji kadłuba. Gdy dyrektorzy stoczni, inżynier Rauchfuss (autor projektu) i inżynier-mechanik Schulz (wynalazca i konstruktor kotłów okrętowych i mechanizmów) przybyli do Petersburga, na pochylni stała już zaawansowana konstrukcja kadłuba krążownika. Z tego powodu wiele żądań i propozycji MTK nie można było spełnić. Schulz kategorycznie odmówił usunięcia jednego komina, obawiając się zmniejszenia prędkości okrętu, co oznaczałoby niespełnienienie warunku kontraktu.
3 grudnia 1898 roku do Kilonii przybył kapitan 2 rangi N. K. Rejzenstein, mianowany na nadzorującego budową okrętu i natychmiast przystąpił do pełnienia swoich obowiązków i od razu zaczęły się kłopoty...
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 11-12/2016