Kulawy lot Bierkuta

 


Jan Radziemski


 

 

 

Kulawy lot Bierkuta

 

- Radzieckie okręty projektu 1134




Początek lat 60. przyniósł Stanom Zjednoczonym nowego prezydenta – Johna F. Kennedy’ego, a wraz z nim doktrynę elastycznego reagowania. Jej podstawę, podobnie jak poprzednio obowiązującej idei zmasowanego odwetu, stanowiły środki masowego rażenia. Lotnictwo strategiczne i pokładowe przestało jednak być ich zasadniczym elementem i zostało zastąpione przez „niewrażliwe siły rakietowe”. Zaliczał się do nich – obok lądowego kompleksu LGM-30 Minuteman – system UGM-27 Polaris, znajdujący się w uzbrojeniu atomowych okrętów podwodnych.



 

 


Atomowe nosiciele rakiet balistycznych (SSBN) miały zająć miejsce lotniskowców i stać się podstawą morskich strategicznych sił jądrowych. Zgodnie z planem, do końca 1967 roku w składzie US Navy miało się pojawić aż 41 okrętów uzbrojonych w 16 Polarisów każdy. W listopadzie 1960 roku pierwszy z nich wyruszył w swój dziewiczy rejs na Morze Norweskie. Wkrótce inne okręty zainicjowały podwodne patrole bojowe na Atlantyku i Morzu Śródziemnym, zaczęto rozwijanie 15. Eskadry amerykańskich SSBN-ów na pacyficznej wyspie Guam. W Związku Radzieckim uważnie obserwowano poczynania głównego rywala do miana światowego lidera. Doglądanie przeciwnika i podejmowanie adekwatnych kroków – to jedna z głównych zasad postępowania radzieckich polityków i wojskowych. Dotyczyło to również marynarki wojennej. Dla WMF realizacja programu Polaris oznaczała wysunięcie na pierwszy plan problemu walki z okrętami podwodnymi. Rozwiązanie problemu wbrew pozorom miało ograniczoną liczbę wariantów. Sęk w tym, że w Kraju Rad wszelkie decyzje podejmowali przywódcy partyjni, nawet wtedy, kiedy w danej dziedzinie byli ignorantami. Zatem, to towarzysze z Biura Politycznego, a nie marynarze postanowili, że w budownictwie okrętów nawodnych priorytet trzeba przyznać jednostkom wyspecjalizowanym w działaniach ZOP. Potrzebą chwili okazała się budowa nowych, nowocześniejszych okrętów niż powstające od początku lat 60. jednostki proj. 61. Mimo że uchodziły one w ZSRR za nowoczesne, nie mogły skutecznie walczyć z SSBN-ami z powodu słabości pokładowych środków hydrolokacyjnych. Amerykańskie okręty podwodne mogły atakować torpedami cele na dystansie 18 km, czyli dwa-trzy razy przewyższającym zasięg radzieckich sonarów. Inną ważną okolicznością wywierającą wpływ na politykę techniczną floty był dyktat kompleksu wojskowo-przemysłowego. Budować długie serie nieskomplikowanych technicznie okrętów – oto główne marzenie „kapitanów przemysłu stoczniowego” przez cały okres istnienia ZSRR. Brak centralnego organu kierującego skomplikowanym systemem wielu komitetów, ministerstw i urzędów pracujących na rzecz okrętownictwa powodował chaos i stratę czasu na spory kompetencyjne. W praktyce, jak pisze jeden ze znawców tej problematyki: prowadziło to do tego, że liczne biura konstrukcyjne i zjednoczenia (szczególnie rakietowe), kierując się ogólnymi zaleceniami płynącymi z „góry”, rozpracowywały swoje projekty według własnych programów, często nie interesując się, nad czym pracują kooperujące z nimi organizacje. W rezultacie nie uzbrojenie tworzono „pod okręt”, ale okręt „pod uzbrojenie”. Przeto nic dziwnego, że w wyniku nieustającej improwizacji często powstawały konstrukcje będące dziełem przypadku. Ten, być może, nieco przydługi wywód jest niezbędny dla zrozumienia przyczyn pojawienia się dużych okrętów ZOP proj. 1134, który po raz pierwszy w radzieckiej praktyce otrzymał także nazwę kodową – Bierkut (pol. orzeł przedni), a na Zachodzie oznaczenie Kresta.

 Prace projektowe
W grudniu 1961 roku Główny Zarząd Budowy Okrętów WMF przedstawił założenia taktyczno-techniczne nowej jednostki przeznaczonej do zwalczania okrętów podwodnych w strefie oceanicznej i obrony przeciwlotniczej grup okrętowych oraz konwojów. Formalnym początkiem prac Centralnego KPZR i Rady Ministrów ZSRR nr 1180-510 z 30 grudnia 1961 roku. Wkrótce po tym Północne Biuro Konstrukcyjne (CKB-53) otrzymało zlecenie na wykonanie projektu technicznego. Wyznaczono też głównego konstruktora – W. F. Anikijewa (1918-1988), dla którego była to pierwsza praca w tym charakterze. Nadzór ze strony WMF miał sprawować kmdr por. A. A. Majorow, zastąpiony następnie przez kmdr. por. O. T. Safronowa. Pominięcie fazy projektu wstępnego wynikało z decyzji o wykorzystaniu kadłuba krążowników proj. 58 jako podstawy do zaprojektowania nowych jednostek. Jednak rychło okazało się, że jest on zbyt ciasny, by pomieścić szybko rosnące masowo i objętościowo nowe uzbrojenie. Konstruktorzy stanęli przed koniecznością zwiększenia jego wymiarów zachowując linie teoretyczne i kształt poprzednika.Istotne ograniczenie stanowiły rozmiary krytej pochylni leningradzkiej stoczni im. A. A. Żdanowa, w której okręty miały być budowane. Podstawowym orężem Bierkutów miały być rakiety plot. kompleksu M-11 Sztorm oraz rakietotorpedy kompleksu URPK-3 Mietiel. Prace nad projektem technicznym rozpoczęto dopiero po uzgodnieniu z innymi biurami konstrukcyjnymi terminów gotowości poszczególnych kompleksów. Organizacje zajmujące się przygotowaniem M-11 (WNII „Altair”, MKB „Fakieł” i biuro konstrukcyjne zakładów „Bolszewik”) deklarowały termin jego gotowości na 1965 rok. W przypadku Mietiela nie było co uzgadniać, ponieważ prace nad nim w ogóle nie ruszyły. Postanowiono zatem sięgnąć po przeciwokrętowe rakiety 4K44 kompleksu P-35. Okręt miał otrzymać dwie podwójne wyrzutnie pojemnikowe typu KT-72. Łączna liczba zabieranych pocisków miała wynieść osiem, z czego cztery w komorach na pokładzie górnym, bezpośrednio przed wyrzutniami. Uzbrojenie artyleryjskie ograniczało się do dwóch zdwojonych armat AK-725 kal. 57 mm. Środki zwalczania okrętów podwodnych miały się składać z trzech potrójnych wyrzutni torpedowych kal. 533 mm i dwóch wyrzutni rakietowych pocisków głębinowych RBU-6000. Przewidziano hangar dla śmigłowca Ka-25, który miał stale bazować na pokładzie.
 
 
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 11/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter