„Lekkie” działa – powrót po latach do nowej roli

Marek Dąbrowski
Większość nowoczesnych armii do wsparcia artyleryjskiego wykorzystuje haubice kalibru 155 mm, przeważnie samobieżne, rzadziej holowane. Istnieją jednak obszary, gdzie zastosowanie znajdzie artyleria „mniejszego kalibru” - najczęściej reprezentowana przez kal. 105 lub 122 mm. Dzieje się tak, ponieważ samobieżne działa są kosztowne w procesie ich pozyskania, a przede wszystkim dalszej eksploatacji, a ponadto nie zawsze, i nie w każdej formacji można je efektywnie i rozsądnie wykorzystać na współczesnym polu walki.
Dziś to zaawansowane i modułowe konstrukcje współczesnych dział samobieżnych kalibrów 152/155 mm wykonują zasadnicze zadania jako podstawowy środek wsparcia artyleryjskiego walczących wojsk na bliskich i średnich odległościach. Artyleria lufowa sięga już i dalej, obecnie powszechne stają się rozwiązania (i amunicja do nich) zdolne razić cele na dystans ponad 60 km, a wkrótce w zasięgu dosłownym dla dowódców znajdzie się zapewne 100 km. Z kolei wsparcie ogniowe na bardzo krótkiej odległości zabezpieczają różnego kalibru moździerze, a ten najdalszy raczej systemy artylerii rakietowej większego kalibru.
Lekkie działa holowane (plus jeszcze dość nieliczne ich warianty samobieżne), choć zdaniem wielu wojskowych czy ekspertów są obecnie mało efektywne w wykorzystaniu, to jednak pozostają na uzbrojeniu poszczególnych armii świata. Taki stan wynika bowiem z kilku przesłanek. Po pierwsze, w porównaniu z dość ciężkimi samobieżnymi haubicami gąsienicowymi oraz ich mniej mobilnymi (w ciężkim terenie) i opancerzonymi odpowiednikami kołowymi, można je szybko przemieścić w skali taktycznej, a nawet operacyjnej. To możliwe nie tylko z wykorzystaniem lekkich pojazdów terenowych, ale również za pomocą śmigłowców czy średnich samolotów transportowych (np. C-130 Hercules może zabrać na pokład nawet cztery takie działa, gdy tymczasem do transportu jednej AHS Krab potrzeba już maszyny ciężkiej klasy C-17 Globemaster). Na dodatek lżejszy samolot transportowy może korzystać z doraźnie przygotowanych lotnisk czy tych pozbawionych specjalistycznej infrastruktury. W praktyce powiększa to liczbę takich miejsc, pozwalając nawet na całkiem odległy transport. Lżejsza masa haubic kal. 105/122 mm umożliwia większą swobodę w zajmowaniu stanowisk w terenie górzystym, wyżynnym, podmokłym, o słabej sieci dróg czy specyficznej zabudowie (np. wąskie ulice, gęsta infrastruktura). Ponad 40-tonowe gąsienicowe AHS kal. 152/155 mm nie wjadą przecież wszędzie, nie będą mogły skorzystać z pokaźnej grupy mostów i wiaduktów, a ponadto wymagają sporych nakładów i wysiłków organizacyjnych związanych z ich eksploatacją oraz całego systemu wsparcia działań (specjalistyczne wozy dowodzenia różnego szczebla, amunicyjne, warsztaty techniczne, zaawansowane symulatory, system rozpoznania artyleryjskiego itp.). Ponadto wyższa manewrowość dział lekkich w skali taktyczno-operacyjnej może wprost wynikać z faktu prowadzenia działań o charakterze niekonwencjonalnym lub niepełnoskalowym, które w działaniach wojsk mają coraz większe znaczenie.
Z kolei zasadniczo lżejsze kołowe odpowiedniki rozwiązań gąsienicowych mają ograniczoną mobilność, ale i efektywność w prowadzeniu ognia (np. zakres kątów naprowadzania w azymucie oraz elewacji), co wpływa na ich zdolność do wykonywania niektórych zadań ogniowych (np. strzelania na wprost). W ich przypadku są także mniejsze, ale przy zaawansowanych systemach nadal znaczące, wymagania eksploatacyjne oraz pewne ograniczenia wynikające z przyjętych założeń konstrukcyjnych i taktyczno-technicznych (np. niższa osłona balistyczna i przeciwminowa, ograniczony zapas dostępnej amunicji).
Po drugie wymieniany już ciężar dział i ich wymiary mają i inne znaczenie. Dla oddziałów i pododdziałów aeromobilnych, powietrznodesantowych, piechoty górskiej i morskiej, a nawet dla sił specjalnych, odgrywają one bowiem olbrzymią rolę podczas transportu w rejon działań i następnie przemieszczania różnymi sposobami już na ziemi. To w takich, nawet ekstremalnych warunkach, lekkie działa może obsługiwać 2-3 żołnierzy, a ich prosta (często modułowa) konstrukcja nie wymaga tylu środków zabezpieczenia eksploatacji, co w przypadku cięższych odpowiedników. Lekką haubicę o masie nawet ok. 1700 kg można holować niewielkim pojazdem w układzie 4 x 4 jak np. Land Rover Defendera, Toyota Hilux czy HMMWV. Niemal z marszu zapewnia transport na dalsze odległości, gdy gąsienicowe odpowiedniki muszą czekać na zestawy kołowe lub przemieścić się w pobliże miejsca do wykonania operacyjnego transportu kolejowego. Właśnie tę zaletę holowanej artylerii dostrzegli Rosjanie prowadząc niekonwencjonalne (szybkie i z zaskoczenia) działania na ukraińskim Krymie czy w Syrii. Warto również zauważyć, że np. lekkie działa holowane (i ich wersje samobieżne) są zdecydowanie tańsze w procesie ich zakupu i eksploatacji niż kalibru 155 mm, zarówno samobieżne gąsienicowe jaki i kołowe, a w wielu krajach są nadal składowane olbrzymie ilości amunicji do nich przeznaczone. W stosunku do moździerzy kalibru 120 mm lekkie haubice kal. 105 mm mają zdecydowanie większy zasięg strzelania i celność i cięższe pociski, choć moździerze przewyższają je szybkostrzelnością.
W całej gamie oferowanych lekkich dział dominują konstrukcje o kalibrze 105 mm (według anglosasów kaliber 4,1 cala) oraz "wschodnie" 122 mm. Chociaż nie są to już podstawowe "kalibry" z kilku wspomnianych powyżej powodów, prowadzi się jednak działania ukierunkowane na poprawę ich efektywności na współczesnym polu walki. Przede wszystkim wprowadzana jest zupełnie nowa amunicja o większej sile rażenia i precyzji trafienia. Jej zasięg zwiększany jest dzięki zastosowaniu generatora gazów dołączanego do tylnej części pocisku (tzw. basebleed, BB), dzięki czemu uzyskano wzrost o ok. 30% w porównaniu z klasycznym rozwiązaniami lub wyposaża się ją w dodatkowy napęd rakietowy (Racket-Assisted Projectile, RAP). Ponadto ta najnowsza amunicja produkowana jest jako małowrażliwa, czyli zgodnie z obecnymi możliwościami i wymaganiami odnośnie zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa jej eksploatacji. Podobnie jak dla amunicji 155 mm, wobec kalibru 105 mm opracowuje się również specjalne moduły do zwiększenia precyzji trafienia (np. popularny PGK, nad adaptacją którego dla kalibru 105 mm pracował już dekadę temu Northrop Grumman). Aby zwiększyć zasięg strzelania propozycją jest wprowadzenie zupełnie nowych ładunków miotających, modułów korygujących (moduł naprowadzania GPS/INS z dodatkowymi powierzchniami sterującymi) czy wyposażenia jej w silnik strumieniowy. Same działa mogą otrzymać komory nabojowe o większej pojemności czy dłuższe lufy. Ponadto precyzja trafienia zwiększana jest dzięki nowej generacji „pokładowym” systemom pozycjonowania/topodowiązania, cyfrowym przelicznikom balistycznym oraz nowoczesnym, zautomatyzowanym i inteligentnym systemom przekazywania danych powiązanych z nadrzędnym stanowiskiem dowodzenia. Artyleria jest obecnie w jak największym stopniu ucyfrawiana. Laser Inertial Automatic Pointing Systems (LINAPS) to oferowany przez koncern Leonardo cyfrowy system wspomagania naprowadzania działa, który ma też te zalety, że ułatwia obsługę czy proces szkolenia. Same obliczenia balistyczne z jego wykorzystaniem mogą być wykonywane w oparciu o standardy balistyczne obowiązujące w NATO, a także można go zintegrować z radiolokatorem pomiaru prędkości wylotowej, dalmierzem laserowym, czy za pomocą interfejsu z szeroką gamą systemów służących do przekazywania danych. System zasilania LINAPS umożliwia ponad 24 godziny jego ciągłego działania i nie trzeba go demontować podczas transportu działa na zawiesiu śmigłowca.
W Siłach Zbrojnych RP artylerię holowaną wycofano przed blisko dwoma dekadami. W jednostkach pozostały armaty przeciwpancerne D-44 kal. 85 mm, ale jedynie do prostych celów szkoleniowych czy prezentacyjnych. Kaliber 122 mm występuje licznie, ale w postaci samobieżnej haubicy 2S1 Goździk - podstawowego środka ogniowego dywizjonów artylerii brygad pancernych i zmechanizowanych. W zakresie jednostek aeromobilnych, ważnego użytkownika lekkich haubic, polskie 25. Brygada Kawalerii Powietrznej i 6. Brygada Powietrznodesantowa wyposażone są odmiennie. Wsparcie artyleryjskie tych brygad zapewniają jedynie krajowe moździerze M98 kal. 98 mm w liczbie 27 egzemplarzy u „kawalerzystów” i 27 u „czerwonych beretów”. Moździerze te zapewniają (więcej o moździerzu M98 w nTW 8/2019) prowadzenie ognia do lekkich umocnień polowych, celów lżej opancerzonych i znajdujących się za przeszkodami terenowymi, punktów obserwacyjnych, stanowisk dowodzenia, wykonywania przejść w zaporach inżynieryjnych oraz zadymiania i oświetlania wskazanych rejonów (zakres donośności od 400 do 7000 m). Wsparciem dla skuteczniejszego prowadzenia z nich ognia jest przyrząd APDR (Artyleryjski Przyrząd Dalmierczo-Rozpoznawczy) czy kalkulator artyleryjski SKART/UKART.
Brak lekkich dział w polskich wojska aeromobilnych (czy górskich) jest podyktowany różnymi czynikami. Do najważniejszych zaliczyć należy przewidywane wykorzystanie formacji w sile co najwyżej wzmocnionego batalionu, ograniczone możliwości transportowe (zadanie ułatwią wprowadzone nowe Pojazdy Aeromobilne) czy czynnik ekonomiczny (konieczność pozyskania małej liczby dział z zapasem amunicji. Nie można jednak wykluczyć, że zadanie wprowadzenia do Sił Zbrojnych RP w przyszłości ulegnie rozszerzeniu, jeśli przyjąć możliwość dozbrojenia w środki artyleryjskie Wojsk Obrony Terytorialnej.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 1/2021