Lockheed AH-56 Chayenne

 


Łukasz Pacholski


 

 

 


Lockheed AH-56 Chayenne

 

 

 


W 1956 r. pułkownik armii amerykańskiej, Jay Vanderpool, na bazie analizy doświadczeń brytyjskich (Malaje) i francuskich (Algieria), rozpoczął prace studyjne nad koncepcją wprowadzenia do arsenału US Army śmigłowców szturmowych, które nie byłyby prowizorycznie adaptowanymi maszynami (uzbrajane wówczas w karabiny maszynowe kal. 7,62–12,7 mm), a opracowanymi od podstaw oraz przygotowaniu taktyki ich użycia. Z pomocą Vanderpoolowi przyszedł brygadier Carl Hutton, dowódca szkoły lotniczej armii w Fort Rucker w stanie Alabama.



 

 



W przeciągu roku Vanderpool stworzył, wykorzystując zasoby szkoły, grupę  zbrojonych śmigłowców (opierała się ona na maszynach Sikorsky H-19, Piasecki H-21, Sikorsky H-34), dzięki którym rozpoczęło się opracowywanie taktyki użycia nowej formacji – kawalerii powietrznej. Pierwszym zadaniem nowej jednostki miało być prowadzenie rozpoznania i w tej roli w 1957 r. został stworzony nowy pododdział – Lotniczy Pluton Rozpoznawczy, który rok później przeistoczył się w 7292. Lotniczą Kompanię Rozpoznawczą (Tymczasową).

Uwarunkowania
Wprowadzenie do konstrukcji śmigłowców lekkich silników turbinowych oraz wzrost zaangażowania militarnego USA w Azji Południowo-Wschodniej stanowiło rewolucję w rozwoju śmigłowców wojskowych. Bell UH-1 pojawił się w Wietnamie w 1962 r., a jego większe ilości w dwa lata później, kiedy to przerzucono tam ponad dwieście śmigłowców tego typu. Poza transportem sprzętu, osób i rannych ich zadaniem, do którego adaptowano je na miejscu, była eskorta śmigłowców transportowych (UH-1 oraz CH-21). O ile w przypadku osłony UH-1 i UH-21 uzbrojony UH-1 radził sobie dobrze, to wkrótce pojawiły się problemy. Otóż w 1964 r. dowództwo amerykańskie rozpoczęło wysyłać do Wietnamu najnowsze śmigłowce transportowe – Boeing-Vertol CH-47, które charakteryzowały się dużo większą prędkością, o ponad 80 km/h, niż uzbrojone UH-1. W związku z tym US Army stanęła przed koniecznością zamówienia nowego śmigłowca eskortowego, który mógłby też wspierać wojska na ziemi. W tym czasie za bliskie wsparcie lotnicze (CAS – Close Air Support) US Army odpowiadały amerykańskie siły powietrzne. W latach 60. XX wieku do tego celu US Air Force służyły samoloty myśliwsko-bombowe F-100 Super Sabre oraz F-105 Thunderchief, oba nie spełniały jednak wielu wymogów stawianych samolotom szturmowym: ze względu na brak precyzji nie sprawdzały się w zwalczaniu przeciwnika w pobliżu linii własnych wojsk, musiały operować z dobrze wyposażonych (i daleko położonych) baz lotniczych, posiadały małą długotrwałość lotu oraz dużą prędkość w manewrowaniu. W związku z tym armia amerykańska rozpoczęła rozważanie zakupu dla swoich formacji lotniczych własnych samolotów szturmowych. Brano pod uwagę cztery konstrukcje: Northrop N-156F (F-5A/B Freedom Fighter), Douglas A-4 Skyhawk, Fiat G.91 oraz Hawker Kestrel (Harrier). Plan został storpedowany przez dowództwo US Air Force, które w Pentagonie wymogło, aby US Army otrzymała zakaz posiadania bojowych samolotów oraz większości transportowych. W ramach kompromisu dowództwo US Air Force zgodziło się, aby US Army mogło posiadać śmigłowce bojowe (kompromis ten kosztował US Army przekazanie US Air Force swoich lekkich samolotów transportowych krótkiego startu i lądowania C-7 Caribou).

 

Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 6/2009

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter